ZGODA

Kiedyś  zastanawiałam się nad  tym czy chciałabym być zdrowa .Czy chciałabym chodzić ? Odpowiedź wydawała się tak oczywista i bezdyskusyjna,że TAK. Jednak kiedy zaczęłam rozmyślać, głębiej analizować swoje życie,odpowiedź już nie była tak jednoznaczna i prosta.

Nie znam innego życia niż z perspektywy wózka.Dlatego, że zachorowałam zaraz po urodzeniu. Może gdybym zachorowałabym w późniejszym wieku, jakbym była starsza na pewno myślałabym inaczej…buntowałabym się pewnie.

Dzięki temu, że choruję ” od zawsze” widzę swój stan trochę inaczej.

Mam kochających rodziców, rodzeństwo, bratową i szwagra a od dwóch lat bratanka. Wszyscy mi pomagają i nie dają mi poznać, że jestem dla nich ciężarem . Przeciwnie, mama mówi, że ona jest moimi rękami i nogami a ja jestem jej głową.

A po za tym wszystkim mogę i chyba umiem malować. Pan Bóg podarował mi tę umiejętność, talent. Bez tego byłoby mi trudniej…W   „plastyku” poznałam wspaniałych ludzi, nauczycieli, który bardzo dużo mnie nauczyli, pomogli.

Pokazali , że mimo choroby jestem  wartościowym człowiekiem.

Podsumowując moje rozmyślania, doszłam do wniosku, że skoro Pan Bóg „postawił” mnie tu i teraz, w takiej a nie innej sytuacji to wiedział  co robi.

Obdarzył mnie takim krzyżem jaki mogę unieść .Pomaga mi go  dźwigać……. Czuję to…….

Niech więc będzie tak jak jest.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com