ZGODA

 

Kiedyś  zastanawiałam się nad  tym czy chciałabym być zdrowa .Czy chciałabym chodzić ? Odpowiedź wydawała się tak oczywista i bezdyskusyjna,że TAK. Jednak kiedy zaczęłam rozmyślać, głębiej analizować swoje życie,odpowiedź już nie była tak jednoznaczna i prosta.

 

Nie znam innego życia niż z perspektywy wózka.Dlatego, że zachorowałam zaraz po urodzeniu. Może gdybym zachorowałabym w późniejszym wieku, jakbym była starsza na pewno myślałabym inaczej…buntowałabym się pewnie.

 

Dzięki temu, że choruję ” od zawsze” widzę swój stan trochę inaczej.

 

Mam kochających rodziców, rodzeństwo, bratową i szwagra a od dwóch lat bratanka. Wszyscy mi pomagają i nie dają mi poznać, że jestem dla nich ciężarem . Przeciwnie, mama mówi, że ona jest moimi rękami i nogami a ja jestem jej głową.

 

A po za tym wszystkim mogę i chyba umiem malować. Pan Bóg podarował mi tę umiejętność, talent. Bez tego byłoby mi trudniej…W   „plastyku” poznałam wspaniałych ludzi, nauczycieli, który bardzo dużo mnie nauczyli, pomogli.

 

Pokazali , że mimo choroby jestem  wartościowym człowiekiem.

 

Podsumowując moje rozmyślania, doszłam do wniosku, że skoro Pan Bóg „postawił” mnie tu i teraz, w takiej a nie innej sytuacji to wiedział  co robi.

 

Obdarzył mnie takim krzyżem jaki mogę unieść .Pomaga mi go  dźwigać……. Czuję to…….

 

Niech więc będzie tak jak jest.

    • ~MAK.

      Będzie co ma być….co Pan Bóg da. Kto wie, może odejdę przed nimi… Poza tym mam jeszcze siostrę i brata.A tak wogóle jestem optymistką i tak patrzę w przyszłość. :-)MAK., 2009-04-16 16:30

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *