28 -31. 01. 2018

28.01.2018
Weszłam na Łąkę wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój stał w oddali. Gdy tylko mnie zobaczyl, rozpromieni się cały. Rozłożył szeroko ręce, ramiona.
„Maleńka Moja! Chodź do Mnie!”

Pobiegłam do Umiłowanego mojego z radością! Rzuciłam się do Jego stóp. Objęłam Maleńkiego mojego i całowalam Jego Rany. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem. Z czułością całowalam. Umiłowany mój stał i głaskal mnie po głowie. Potem podniósł mnie. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy z miłością i promiennie bardzo. Pocałowal mnie. Czule i słodko….
„Chodźmy do altanki, Perełko Moja. Odpoczniesz, bo wiem że zmęczona jesteś. I porozmawiamy.”
„Dobrze, Maleńki mój!”
Umiłowany wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Posadzil na kwiatowej kanapie, Sam usiadł przy mnie. Ujął moje dłonie w Swoje i przytulił do Swego policzka.   Patrzył we mnie z ogromną Miłością i czułością wielką…  Potrzebowałam takiego spojrzenia… Patrzyłam w JEGO oczy głęboko. I nagle znalazłam się w kościele. Klęczałam przed Najświętszym Sakramentem. Zapatrzylam się w Hostie… W Umiłowanego mojego. I… zobaczylam Jego. Stał przede mną świetlisty i piękny niezmiernie. Uśmiechal się do mnie cudnie.
„Pokaż Mi swe serce, Maleńka Moja. Daj Mi je!” – szepnal wyciągając do mnie ręce. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona, ale posłuchalam Go. I wtedy stało się coś niemożliwego. Wyjęłam z ciała moje serce… Trzymałam je w swoich domach. Biło. Zdumialam się że jest takie wielkie… Ledwo mieściło się na moich obu dłoniach!!! Podałam je Umiłowanemu mojemu. Wziął je zachwycony! Wziął je z tkliwoscia i delikatnością… Pochylil się i ucalowal je serdecznie.
„Zobacz, Maleńka, jakie wielkie!”
„Tak… Nie spodziewałam się… nie myślałam że jest tak wielkie…”
„A zobacz jakie jest piękne i dobre!”
Nie odpowiedziałam. Spuściłam głowę… Czułam jak Umiłowany wkłada mi serce z powrotem do ciała. Klęczałam przed Najdroższym ze spuszczona głową. Umiłowany ujął moją brodę i podniósł do góry. Spojrzałam w Najdroższego. Znów siedzieliśmy w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany patrzył we mnie z Miłością i zachwytem.
„Kocham Cię, Najdroższy mój!”
„A siebie kochasz, Maleńka Moja?”
„Nie bardzo… Najdroższy…”
„Więc odtąd będziesz siebie kochać Moją Miłością!”
Umiłowany ucalowal mnie serdecznie. I zaczął tłumaczyć. Tłumaczył cierpliwie, spokojnie, z miłością. Mówił, że jestem wobec siebie zbyt surowa, zbyt ostra, Że mam do siebie mało cierpliwości, litości. Że widzę w sobie tylko swoje słabości, wady, zło, które jest we mnie. Że koncentruję się na nim, a dobra, które we mnie jest nie dostrzegam. A przecież dobra jest we mnie dużo, dużo, dużo więcej. Że powinnam je pielęgnować, troszczyć się o nie. Cieszyć się nim! Być z siebie dumną.
„Ja jestem bardzo z Ciebie dumny, Maleńka! Bardzo dumny!”
Patrzyłam w Umiłowanego. I w Jego oczach widziałam dumę.
„Chcę siebie pokochać… bardziej. Pomożesz mi, Maleńki?”
„Oczywiście!”- szepnął Najdroższy całując mnie w czoło.
„Dziękuję…”
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka!”
Objął mnie i przytulił do SERCA. Odpoczywałam w Umiłowanym…
29.01.2018
Byliśmy w komnacie SERCA Najdroższego. Umiłowany mój i ja. Leżałam na SERCU Jego. Na SERCU Maleńkiego leżałam. Wtulona w NIE cała. Tańcząca bardzo. Odpoczywalam. Było mi tak dobrze! Tak dobrze! Mogłabym tak trwać i trwać! Bez końca! Leżałam więc na SERCU Maleńkiego… W pewnej chwili usłyszałam:

„Perlo Moja! Maleńka Moja!”
Natychmiast byłam przy Jego twarzy.
„Tak, mój Najdroższy?!”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Zatańczymy, Perełko?”
„Oczywiście! Jeśli chcesz, Najdroższy!”
I chwilę później tańczylismy na Łące. Wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy.
 „Przerwałem Ci odpoczynek przy SERCU. Wiem jak uwielbiasz kiedy Cię tule. Przerwalem Ci Maleńka. A Ty MI nie odmówilas, choć zmęczona jesteś!”
„Nie przerwales mi, sama przerwałam.”
Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. On patrzył we mnie z zachwytem.
„Przerwałem Ci, Maleńka!”
„Nawet jeśli, to co? Chcę pełnić Twoją wolę, nie swoją. Uwielbiam gdy mnie tulisz, uwielbiam z Tobą tańczyć! Uwielbiam z Tobą być, Maleńki. Ciebie uwielbiam!”
Patrzył we mnie z ogniem w oczach i ja w Niego tak patrzyłam. Po chwili szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego:
” A do SERCA przytulić mnie zdążysz. Całą wieczność będziesz mnie tulil!”
Patrzyłam w Umiłowanego z ufnością ogromną! Bezczelna wręcz! Najdroższy mój promienial cały uśmiechem, zachwytem i podziwem.
„Żebyś wiedziała że będę, Maleńka! Będę! Będę z radością!”
” Nie odmówisz mi, Maleńki?”
„Nie odmówie! Ty Mi nie odmowilaś i Ja Tobie nie odmówię!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Umiłowany przerwał taniec. Stał i patrzył mi głęboko w oczy…
„A gdybym Ci Maleńka powiedział, żebyś zeszła na samo dno Piekła?”
„Pojdę”- szepnęłam patrząc Umiłowanemu prosto w oczy.
Najdroższy wziął mnie z czułością na ręce i usiadł na Łące wśród kwiatów. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA.
„Nigdy Ci tego nie powiem, Maleńka!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
30.01..2018

Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.
31.01.2018
Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.

23 – 27.01.2018

23. 01. 2018
Obudziłam się. Leżałam z zamkniętymi oczami. Było mi tak dobrze… Rozbudzalam się powoli… Nagle uświadomilam sobie, że jestem otulona… Że jestem w ramionach. Znałam te ramiona. Wielkie, opiekuńcze, czule i delikatne. Ramiona Najdroższego mojego. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, nie otwierając oczu. Nagle na policzku poczułam pocałunek. Słodki i delikatny. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nade mną rozpromienione Oblicze Umiłowanego. Promienial cały Miłością, jasnial blaskiem Swej Miłości. Patrzyłam w Niego z miłością, uwielbieniem i zachwytem!!!
„Najdroższy mój! Jaki Ty piękny!!!” – szepnęłam zachwycona.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Maleńka Moja Umiłowana! Jestem piękny, dla Ciebie!”
„Dziękuję, Najdroższy mój!”
Trwalismy w radości. Cieszyliśmy się sobą nawzajem. Ukochany tuli mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil.
„Piękności Moja Maleńka!”
„Jestem piękna, dla Ciebie, Najdroższy, Umiłowany mój!”
Ukochany otulal mnie bardziej i bardziej. Żyłam w Umiłowanym moim, a Umiłowany mój żył we mnie… Żyję w Umiłowanym, a ON żyje we mnie!
24.01..2018
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Ukochany trzymał mnie w Ramionach, obejmował i w tańcu prowadzil. Uśmiechał się do mnie cudnie. Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucałowałam Go.
„Najdroższy Najdroższy mój… przepraszam za wczoraj.”
Umiłowany promienial cały uśmiechem.
„Wczoraj Mnie przeprosilas za wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj, Maleńka!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i znów ucałowałam.
„I tak jestem Twoja. Wiem to!”
Teraz Umiłowany mnie pocałowal.
„Zawsze jesteś Moja, bez względu na potknięcia i upadki. Jesteś Moja.”
Trzymałam ręce na szyi Najdroższego mojego. Obejmowałam Go z czułością.
„To dlatego że tęsknię,  że pragnę … że gonie, że pędzę, biegnę, że gnam…”
„Że tęsknisz?! Ze pedzisz?!”- Ukochany zdawał się nie wiedzieć o co mi chodzi, choć wiedziałam, że wie doskonale.
„Tęsknię za Tobą! Pragnę Ciebie! Biegnę, gonię, pędzę do Ciebie! Gnam! I często jak pędzę to się potknę i upadnę… Ale dzięki Tobie otrząsnę się, otrzepię i dalej pędzę! Gnam! Do Ciebie, Najdroższy!”
Umiłowany potężniał… W Jego oczach widziałam ogien. Wziął mnie na ręce i delikatnie położył na Łące, wśród kwiatów.
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał z czułością i ogniem Miłości w oczach i w głosie.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trwałam w uwielbieniu…
„Dziękuję Najdroższy… Ten Pokarm daje mi siłę, żeby pędzić, żeby gnać… do Ciebie!”
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał Umiłowany. Obsypywał mnie pocałunkami. Płonęłam Jego Miłością.

25.01.2018
Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ogromnie! Najdroższy mój, Maleńki… Cierpiący był bardzo… I ja bardzo cierpialam. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka… Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i współczuciem. I ja w Niego tak patrzyłam, z miłością i współczuciem. Chciałam Mu jakoś ulżyć. Ale nie mogłam… Sama cierpialam bardzo.

„Najdroższy mój… Cierpisz bardzo…”- szepnęłam z trudem.
Spojrzał we mnie z wielką tkliwoscia.
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja”- szepnął z czułością Najdroższy – Ty też bardzo cierpisz, Maleńka!”
Spojrzałam w oczy Najdroższemu z czułością i szepnęłam z naciskiem:
„Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!”
Umiłowany wziął mnie na ręce, i z delikatnością i czułością niewyobrażalna położył mnie na SERCU Swoim. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie, otulal Sobą. Znalazłam się w wielkiej światłości. Przede mną biło SERCE Najdroższego mojego. Ucalowalam JE. I wtulilam się w NIE cała. Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia. I weszła we mnie. Uwielbialam Umiłowanego mojego.
„Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!” – szepnęłam szczęśliwa bardzo.

26.01.2018
Obudziłam się i od razu poczułam, ze jestem otulona. Że jestem otoczona Ramionami. Wielkimi, silnymi i czułymi niezwykle. Szybko otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy i… zastygłam w uśmiechu. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą! Jasnial cały szczęściem i uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego, szczęśliwa cała…
„Najdroższy mój…” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Witaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
„Ukochany mój, witaj!“
Patrzył we mnie promiennie bardzo. Promienialam w Jego blasku.
Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany siedział na złotym tronie i trzymał mnie w Ramionach.
” Wiesz Umiłowany? Jesteś Królem i złoto Ci się ze wszechmiar należy. Ale… kiedy widzę Ciebie zamkniętego w złotej monstrancji, zawsze myślę że jest Ci w tym zlocie zimno i ciasno… Tak samo w tabernakulum. Zimno, ciemno i smutno… I myślę że Ty wolisz…”
„Ludzkie serca?” – spytal Umiłowany, patrząc we mnie przenikliwie.
„Tak. Tak myślę.”
„Oczywiście, że wolę, Maleńka. Ale wiele serc jest bardziej zimne i ciemne i ciasne niż monstrancja i tabernakulum, Maleńka.”
„Naprawdę…?!” – zdziwiłam się.
„Tak, Maleństwo Moje…”
Posmutnialam bardzo. Ukochany wstał z tronu i trzymając mnie na rękach położył mnie na trawniku wśród stokrotek.
„Najdroższy mój… pragnę, żeby we wszystkich sercach było Ci dobrze… Ciepło i jasno. Aaa… w moim sercu jest Ci dobrze? Czy jesteś w nim szczęśliwy? Jeżeli nie to proszę powiedz mi.”
Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i uśmiechem. Jasnial cały.
„Jak myślisz, co widzisz, Maleńka?”
„Widzę że… jesteś szczęśliwy, Najdroższy mój i jest Ci w moim sercu dobrze” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
„Bardzo! Bardzo Mi dobrze!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z zachwytem.
„Piękności Moja Umiłowana!” – pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Potem spojrzal mi w oczy głęboko.
„A Tobie we Mnie dobrze, Maleńka? Szczęśliwa jesteś?”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Już miałam Mu odpowiedziec. Ale roześmiałam się radośnie,
„A jak myślisz, Najdroższy? Co widzisz?” – spytalam.
Najdroższy mój roześmiał się szeroko i dźwięcznie. Potem zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I wyszeptal wzruszony:
„Bardzo!”
Patrzyłam w Umiłowanego. Wzruszona.
„Bardzo, bardzo, bardzo…”
Umiłowany zamknął mi usta pocałunkiem. Potem spojrzał w dal i zamyślił się jakby…
„Niewielu myśli o tym, że Mi zimno i ciasno w monstrancji i ciemno w tabernakulum. Niewielu myśli, że jestem Osobą…”
„Przecież to oczywiste, że jesteś Osobą!”
„Nie dla wszystkich, Maleńka…”
„Dla mnie oczywiste!”- szepnęłam patrząc w oczy Umiłowanemu.
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem!”
Obsypywał mnie pocałunkami jak Oblubieniec Swą oblubienicę.

27.01.2018
W komnacie SERCA Umiłowanego byłam. W ramionach Najdroższego mojego radośnie tańczyłam.

Ukochany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem.
„Najdroższy mój…”-szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńka Moja!”- wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa.
„Jak pięknie się do mnie zwracasz, Najdroższy…”
„Podoba Ci się, Maleńka? Dlaczego?” – spytal uśmiechając się Umiłowany.
„Bo taka właśnie pragnę być wobec Ciebie. Nie tyle mała i malutka. Maleńka. Poza tym mówisz to z taką Miłością i czułością…”
„‚Najdroższy’ też Mi się podoba” – szepnął z czułością Umiłowany.
„Tak?! – ucieszyłam się – Najdroższy to bliżej niż Ukochany. Ukochany brzmi sucho… Teraz to widzę. A Ty Najdroższy jesteś mi bliski. Bardzo! Wciąż bardziej i bardziej… Ja wiem ze jesteś wielki, potężny, wszechmocny!!! I widzę jak bardzo się unizasz, upokarzasz. Jak bardzo się unizyles przychodząc na świat w stajni. Zamknąłes się w ciele człowieka. Niemowlęcia. A teraz zamykasz się w białym, kruchym Chlebie. Karmisz Sobą. Jesteś taki delikatny i bliski…”
Skończyłam. Patrzyłam w oczy Najdroższego mojego i On patrzył mi w oczy z miłością. Głęboko.
” JA JESTEM Bogiem bliskim. Na świat przyszedłem jako Emmanuel. Bóg z wami. Jestem bliski i bliskości pragnę!”
Patrzył we mnie z wielką tkliwoscia… Bliskościa niesamowitą.
„Chcę być Twoim Maleńkim, Maleńka Moja! Pragnę!”.
„Jesteś! Jesteś Maleńkim moim!”
Umiłowany promienial cały szczęściem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Maleńki mój…” – szepnęłam z uwielbieniem. Trwalismy w bliskości. Maleńki i Jego Maleńka.

***

20.01.2018
Leżeliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z promiennym uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego radośnie i tańczyłam w JEGO Ramionach. Wczoraj napisałam to co mi podsunął Umiłowany. Pomógł mi, wiem o tym, gdyż sama bym tego tekstu nie ulozyla. Teraz rzmyślałam o reakcji moich Dzieci na awarię bloga. Jedno Dziecko – informatyk walczył o odblokowanie bloga i odzyskanie plików z danymi. Ksiądz, mój Duchowy Syn polecal na Mszy naprawe bloga. Jeszcze inne Dziecko pocieszalo mnie jak umiało. Napisało, żebym się tak bardzo się ta awaria nie przejmowała. „że Pan Jezus jest z Tobą.” Odp że to oczywiste że ze mną jest.
A Jak mam się nie przejmować…. Ten blog jest dla mnie i nie tylko dla mnie ważny. I będę walczyła,
Umiłowany patrzył we mnie słodko.
„Jest dla Ciebie ważny, ale nie najważniejszy.”
„Oczywiście! Najważniejszy dla mnie jesteś TY! Najdroższy!”
Po chwili dodałam:
„Dla Ciebie gotowa jestem nawet stracić…”
Ukochany przerwał mi pocałunkiem.
„Stracic dla Mnie to zyskać, Maleńka.”
Uśmiechnełam się do Umiłowanego.
„Widzisz… po ludzku, po mojemu często to stracić…”
„A po Mojemu, zyskać.”
Uśmiechaliśmy się do siebie nawzajem.
„Niech więc będzie po TWOJEMU, Najdroższy!”
Umiłowany obsypał mnie pocałunkami… Słodkimi, czułymi… Nagle przerwał i szepnął:
„Ale notki dalej piszesz, Maleńka?”
„Tak, bo ufam Ci, że….”
Umiłowany znów przerwał całując mnie z czułością.
„Bardzo dobrze, Maleńka Moja. Bardzo dobrze!”
Tonęłam w Jego pocałunkach…
 
21.01.2018
Tańczylismy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Patrzyłam w Niego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo. Po całej Łące. Najdroższy mnie w tańcu prowadzil. W pewnej chwili szepnęłam wpatrzona w Niego:
„Najdroższy, tylko kiedy się coś straci wtedy juz wie się jakie to było ważne.”
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko, przenikliwie i z miłością.
„A gdybyś Mnie straciła, Maleńka Moja?” – słowa te powiedział niby z beztroska, ale jednocześnie z wielkim naciskiem:
Stanęłam przed Ukochanym jak wryta. Nagle poczułam jak w jednym momencie zaczyna mi brakować sił. Opadalam z sił, traciłam je.
„Umarłabym gdybym Cię straciła, Najdroż…” – szepnęłam ostatkiem sił. Już myślałam, że upadnę, nie miałam siły stać. Opadałam, osuwałam się… Kiedy nagle Umiłowany złapał mnie, wziął na ręce i dokądś niósł.
„Umrę gdy Cię stracę, Ukochany!!! Umrę!!! Umrę!!! Umrę!”- szeptałam jak w gorączce. Nie wiedziałam dokąd Najdroższy mnie niesie. Widziałam nad sobą pochylone Oblicze, pełne Miłości i wzruszenia.
„Nie pozwól, Najdroższy żebym kiedykolwiek Ciebie straciła! Proszę!!! Bo umrę!” – szeptałam.
A Umiłowany mnie niósł. I położył mnie… na kwiatowej kanapie. Zorientowałam się, że jestem w naszej altance, że ON mnie tutaj przyniósł. Leżałam więc na kwiatowej kanapie, Najdroższy ukląkł przy mnie. Miłość sama…
„Umrę gdy Cię stracę, Ukochany!!! Nie pozwól, Najdroższy żebym kiedykolwiek Ciebie straciła! Nie pozwól!!! Nie pozwól!!!”
Ukochany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I patrząc mi w oczy, wyszeptał:
„Nie pozwolę, Maleńka Moja!”
„Nie pozwól!!! Nie pozwól!!!”
„Nie pozwolę!”
„Nie pozwól!!! Nie poz…”
Najdroższy… pocałował mnie… wzruszony niezmiernie…
„Nie pozwolę, Najmilsza! Nie pozwolę. Bo by Mi SERCE pękło!”
Oblubieniec całował Swą Maleńką oblubienicę. A ona całowała Jego. Z miłością, wdzięcznością i oddaniem.
 
22.01.2018
Wisieliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy, Umiłowany mój i ja Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża… Spojrzeniem Miłości . Cierpial niezmiernie… Najdroższy mój, Maleńki mój… I ja cierpialam bardzo. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień. Nie było miejsca w moim ciele, które by mnie nie bolało. Jednak Umiłowany dodawal mi sił.
„Pięknie tańczysz, Maleńka Moja!”
„Cieszę się że Ci się podoba, Najdroższy! Pragnę pięknie tańczyć. Dla Ciebie!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z uwielbieniem.
„Pięknie tańczysz! Twój taniec wzlatuje aż przed Mój tron czyniąc cudna Ofiarę miłości!”
„Dziękuję Ukochany mój!”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I zaczął dotykać i całować moje cierpiące obolałe ciało. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Tańczyłam otulona pocałunkami Umiłowanego mojego.

***

17.01.2018
Byłam na Łące wśród ciepłego przyjaznego światła i kolorowych, pięknych kwiatów. Zdawało mi się, że dopiero tam weszłam. A jednocześnie byłam przekonana że byłam tam zawsze. Umiłowany stał w oddali. I gdy tylko mnie zobaczyl, rozłożył szeroko ręce, ramiona i rozpromienil się w uśmiechu. Pobiegłam do Niego z radością!
On objął mnie czule i pocałował.
„Tęskniłem, Maleńka Moja!”
„I Ja tęskniłam, Najdroższy…!”
Patrzylam w jaśniejące Oblicze Ukochanego i wiedziałam że nigdzie się stąd nie ruszalam, a jednak tęskniliśmy za sobą nawzajem. I ja i mój Najdroższy. Czy można być ze sobą bardzo blisko, a jednocześnie tęsknić za sobą…? Widać, tak. Tęsknic, żeby być jeszcze bliżej. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością. Uklękłam przed Nim i zaczęłam całować JEGO Rany. Jego Rany w stopach. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem, z czułością… Całowalam. Całowalam Jego SERCE… Ranę w SERCU. Całowalam… Całowalam Jego Rany w dłoniach Najdroższego. Całowalam z miłością. I podniosłam głowę. Najdroższy mój jasnial niezwykłym blaskiem… Szczęśliwy cały! Ujął moją twarz w Swe obie dłonie i mnie pocałowal. Słodko i czule. I zacząl całować moje obolałe ciało…. miejsca w moim ciele, które bolały. Mięśnie i stawy. Całowal z miłością i… uwielbieniem. A ze szczególną czcią całowal miejsce w moim ciele, które boli mnie najbardziej. Całowal… Całowal i moje serce, które tańczylo z miłości do Niego. Całowal… Objęłam Go, Najdroższego mojego delikatnie i przytuliłam do siebie. Potężnial. Obejmował mnie i przytulał do Siebie. Mocno tulil, mocno i delikatnie. Przylgnelam do Umiłowanego mojego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Zaczęliśmy tańczyć. Był to taniec inny niż wszystkie. Dziwny i bardzo piękny. Osobisty i intymny. Intymny do głębi… Najdroższy był jakby przezroczysty… Przejrzysty. I ja przezroczysta i przejrzysta… Najdroższy przenikal mnie niemal fizycznie. Przeniknal na wskroś! Widziałam w Nim Jego SERCE. I w sobie widziałam swoje serce. Tańczylismy bardzo. W milczeniu.. Ukochany wchodzil we mnie z wielką Miłością i delikatnością wielką. I ja wchodzilam w Umiłowanego mojego. Tańczylismy. SERCE przy sercu, Rana przy ranie. A ON, Najdroższy mój płonąl z Miłości do mnie…. Pochylil się i szepnął mi wprost do serca:
„Pragnę zawsze tak z Tobą tańczyć, Maleńka Moja!”
„I Ja pragnę, Najdroższy! I ja pragnę!”
Umiłowany chwycił mnie w Ramionach i zawirowal wokoło! I śmiał się radośnie, dźwięcznie i głośno! I ja się śmialam. Głośno i radośnie! Potem Ukochany położył mnie w kwiatach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I wciąż przezroczysty, przenikał mnie Sobą. Wciąż tańczyliśmy, zjednoczeni w Miłości i Cierpieniu.
 
18.01.2018
Leżałam na łożu Miłości, Krzyżu tańcząca bardzo leżałam Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z Miłością nie do opisania słowami. Jedną dłonią dotykał miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo. A drugą dłonią gładzil moje włosy i policzek.
„Boll Cię bardzo, Maleńka Moja…”
„Bardzo. Ale to nic. Tańcze. Martwię się jednak o tatę. Szaleją mi… Parę dni pod rząd nie zdążyam…. Tato musiał mnie wycierac, przebrać. Ciężko mu… Mama chora, ja chora. Tato opiekuje się nami obiema. A sam się rozchorowal. Martwię się….”
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwoscia ogromną.
” Nie martw się, Maleńka. Jesteście pod Moją szczególną opieką!”
” Dziękuję Ukochany!!!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA.
” Najdroższy mój! Ufam Ci!”
Pocałowal mnie a ja odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
 
19.01.2018
Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo, bardzo. W milczeniu. W Miłości. Najdroższy mój i ja. Cierpiąca i zmęczona bardzo. Najdroższy mój cierpiał ze mną . I tulil mnie do SERCA Swego. W mojej głowie kłębily się różne myśli. Nachodzily, tłoczyly. Myślałam co mogę zrobić w sprawie awarii bloga. Jak pomóc mojemu Przyjacielowi, który walczył o jego odblokowanie i naprawę. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. A we mnie trwała tzw „burza mózgu”. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Patrzył we mnie jasnym i czystym spojrzeniem, w którym nie było wątpliwości. Patrzył we mnie z wielką Miłością i przenikliwie bardzo… I nagle jak błyskawica przemknela pewna myśl. Jasna i czysta. przegoniła ona wszystkie inne myśli. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie, pytająco. On z uśmiechem pokiwał twierdząco głową.
„Mam napisać do…??!!”
„Możesz, Maleńka.”
„Ale czy umiem…?”
„Jeśli chcesz pomóc, napisz. Ja Ci pomogę.”
„Dobrze.”
Najdroższy nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Wciąż tuli. I wciąż tańcujemy. Dziś nasz Piątek.

BYŁOBY CIEMNO I SMUTNO

Leżeliśmy na Krzyżu – łożu Miłości. Umiłowany, Najdroższy mój i ja. Umiłowany tulil mnie do SERCA Swego i patrzył we mnie z niezwykłą Miłością i zachwytem. Ja uśmiechałam się do Niego z miłością i uwielbieniem.
„Wiesz, mój Maleńki? Kiedyś tak sobie myślałam…. że gdybym się w ogóle nie urodziła, gdyby mnie w ogóle na świecie nie było to moi najbliżsi może mieli by łatwiej, ale byłoby im pusto i smutno beze mnie. I ciemno i ponuro….”
Umiłowany spojrzal we mnie z czułością ogromną.
„Brakowało by im Ciebie. Nie mogliby Ciebie kochać.”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie. A ON mówil dalej:
„Mnie Ciebie by brakowało….”
„Tobie??!”
„Tak, Maleńka Moja! Nie mógłbym Ciebie kochać, przychodzić do Ciebie, rozmawiać z Tobą. Nie mógłbym Cię tulic do Serca, karmić Cię Swoim Ciałem, nie mógłbym z Tobą tańczyć. I nie mógłbym za Ciebie umrzeć i dla Ciebie zmartwychwstac!”
Patrzył we mnie z ogniem w oczach. A moje serce płonęło tym samym ogniem…
” Najdroższy…. Umiłowany mój!!!”-szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
” Brakowało by Mi Ciebie, Perełko Moja! Bardzo!!! Brakowało by Mi Twojej miłości, ufności, oddania. Twego serca i pocałunków by Mi brakowało! Brakowało by Mi Twojego tańca. I brakowało by Mi Twego uśmiechu!”
” Uśmiechu?!” – spytalam promieniejac szczęściem.
” Tak. Uwielbiam Twój uśmiech, Maleńka Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego najpiękniej jak potrafiłam…. Rozpierala mnie radość!!! Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej patrzył we mnie z zachwytem. Promienial cały uśmiechem,
„Dziękuję Najdroższy mój!!! Dziękuję!!! Za to że mnie stworzyles! Że mnie chciałeś!!!”
„Ja zawsze Ciebie chcę! Zawsze!!!”
Obsypałam pocałunkami Najdroższego mojego!
Lezalam tańcząca bardzo. Noc. Wszyscy w domu spali. Ja leżałam w łóżku i uśmiechałam się do Najdroższego mojego. Nagle w głębi serca usłyszałam cichy, znajomy glos:
„Bez Ciebie, Maleńka Moja byłoby ciemno i smutno. Nie tylko Twoim najbliższym. Mnie by było ciemno i smutno bez Ciebie!”
Lezalam. Na sercu zrobilo mi się dziwnie miękko i słodko… Uwielbialam Umiłowanego mojego. Moje światło i moją radość!

LICZĘ NA CIEBIE!

Leżeliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Ukochany mój, Najdroższy i ja. Umiłowany mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z Miłością bezgraniczna. Patrzyłam Mu w oczy z czułością…
W jednej chwili znalazłam się w Komnacie mojego serca. Przy zlotej studni, stałam oparta o nią. Umiłowany słał przy mnie. Obejmował mnie, kochający i czuły ogromnie.
„Nie mam siły… Najdroższy mój.”
Pochyliłam głowę. Nie miałam siły fizycznej i bardzo byłam zmęczona. Najdroższy mój obejmował mnie coraz bardziej i bardziej. Otulal Sobą. Zamykał w Sobie, w Miłości.
„JA jestem Twoją Siłą, Maleńka Moja!”
„To prawda. Jesteś!”
Podniosłam głowę i spojrzałam Najdroższemu w oczy. Promienial cały uśmiechem i blaskiem.
„Jestem w Tobie, więc masz się. Jesteś silna Moją siłą, Perełko!”
„Nooo… Tak!” – roześmiałam się w glos, olśniona odkryciem.
Najdroższy śmiał się ze mną. Głośno, radośnie, perliscie! Chwycił mnie w Ramiona i zawirowal wokół!
Potem trzymając mnie na rękach delikatnie i bardzo ostrożnie położył mnie na trawniku, wśród stokrotek. Leżałam uśmiechnięta, a Ukochany pochylal się nade mną z tkliwoscia.
„Maleńka Perełka poddaje się Swemu Ukochanemu!” – szepnął Najdroższy promieniejac.
„Maleńka Perełka uwielbia poddawać się swemu Ukochanemu!” – szepnęłam uśmiechając się do Najdroższego mojego – Zatańczymy?”
” Zmęczona jesteś, Perełko… ”
” Ty jesteś moją Siłą! Liczę na Ciebie, Najdroższy! Liczę na Ciebie!”
Ukochany patrzył we mnie… Wyglądal na zaskoczonego!
„Liczę na Ciebie!” – szepnęłam z naciskiem.
„I nie zawiedziesz się!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i tańczył. Tańczyl!!
Znów leżałam na Krzyżu, łożu Miłości. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką.
„Odpocznij, Maleńka Moja. Przy SERCU odpocznij!”
„Tak…”
Znalazłam się przy SERCU Ukochanego. Wtulilam się w SERCE Umiłowanego mojego. Odpoczywalam…

W GŁĘBI BLISKOŚCI

Leżeliśmy na łożu Miłości. Ukochany mój, Najdroższy i ja. Umiłowany pochylal się nade mną z Miłością bezgraniczna i patrzył we mnie uroczysty bardzo. Uśmiechał się do mnie cudnie i tajemniczo. Patrzyłam w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Zaintrygowana.
„Pragnę Ci coś powiedzieć, Maleńka Moja!”
„Co takiego, Najdroższy? Słucham Ciebie!”
Umiłowany promienial. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie ucalowal. Potem wyszeptal mi wprost do ucha:
„Perlo Moja! Jesteś ze Mną w niezwyklej relacji. W niezwyklej! W niezwyklej bliskości, intymności. W głębi bliskości! To bardzo piękna relacja! Relacja cierpienia, pragnienia i szczęścia. Moje Cierpienie jest Twoim Cierpieniem , a Twoje Cierpienie jest Moim Cierpieniem! Twoje Pragnienie jest Moim Pragnieniem, a Moje Pragnienie jest Twoim Pragnieniem! Moje Szczęście jest Twoim Szczęściem, a Twoje Szczęście jest Moim Szczęściem!To relacja Jedności. Piękna relacja!”
Patrzyłam w Umiłowanego zdumiona i szczęśliwa do głębi!
” Dziękuję! Dziękuję, Najdroższy mój! Dziękuję! To Ty stworzyłes, to Ty zbudowales te relację! Dziękuję Ci!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie przecudnie.
” Nie zbudował bym Takiej relacji Sam. Ty otworzyłas się na Mnie i pomoglas Mi. Razem zbudowalismy te relację!”
” Najdroższy mój!!!”
Umiłowany promienial cały szczęściem!
” A to miejsce – Ukochany wskazał dłonią na Komnate Jego SERCA – jest Centrum. Najgłębsza z Głębi Serca Mojego. Jest to Sanktuarium. I Ty w Nim mieszkasz! Ze MNĄ! Wiele dusz Tu dąży, niestety nie wiele dociera. Ty Tu mieszkasz!”
Patrzyłam w Umiłowanego wdzięczna i wzruszona niezmiernie…
” Ukochany mój, dziękuję! Dziękuję!”
Najdroższy ucalowal mnie znowu.
” Zatańczymy, Perełko?”
” Tak!!!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i położył mnie na SERCU Swoim. Objęłam Go z czułością. A ON przytulał mnie do Siebie mocno i delikatnie zarazem. Leżałam na SERCU Ukochanego. Słyszałam JEGO bicie. Cierpialo ogromnie, ale jednocześnie było bardzo szczęśliwe. Tańczylismy. Był to taniec inny niż wszystkie. W bardzo głębokiej bliskości, intymności wielkiej. Taniec jedności Cierpienia, Pragnienia i Szczęścia.
Najdroższy mój szeptal mi wprost do serca:
„Te Drogę, Maleńka Moja, musisz przebyć tylko ze Mną. Będziesz, już jesteś, niezrozumiana przez swoich najbliższych. Przez Swoje Dzieci.. Przez tych, których kochasz. Oskarżona o egoizm, o pyche. Uważana za niedostępna, za wywyzszajaca się. Serce będzie Cię bolało jeszcze bardziej. Ja będę dzielił Twoj ból. Ja będę Twym Pocieszycielem!”
Patrzyłam w Umiłowanego. Z miłością i uwielbieniem.
” Z Tobą przetrwam wszystko, Najdroższy mój!”
Tańczylismy.. W Miłości. Razem.

PODTRZYMUJE CAŁE MOJE ŻYCIE

Tańczylismy na Łące. Wśród światła i kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy… Tańczylismy bardzo! Umiłowany obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadzil. Jak ON pięknie tańczy! Jak pięknie!!! Trudno mi opisać słowami!!! Gdy tańczy, Jego Miłość wylewa się na mnie… Zalewa! Wypełnia mnie po brzegi. Z Nim, z Najdroższym moim jestem wolna! Swobodna. Jestem sobą! Niczego nie muszę się obawiać, ukrywać. Najdroższy mój akceptuje mnie taką jaką jestem. A ON, Najdroższy mój jest moją największą Miłością, Pragnieniem Radością i Szczęściem wielkim!!! Jest moim Życiem! Moim Powietrzem!!! I jak altanke, która wisi w powietrzu, On podtrzymuje, tak ON, Najdroższy Najdroższy mój mnie podtrzymuje! Podtrzymuje całe moje życie!
Tańczylismy… SERCE przy sercu… Umiłowany przenikal mnie, przeswietlal, otulal Sobą. I tańczył! Ze mną!
Potem Ukochany wziął mnie na ręce i Sam usiadł w kwiatach a mnie położył na trawie w kwiatach. Głowę miałam położoną na Jego kolanach. Pochylal się mój Najdroższy nade mną z zachwytem i podziwem… Patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem.
„Najdroższy mój… kocham Cię!”
Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie.
„Wiem, Maleńka Moja. Bardzo Mnie kochasz. I JA Ciebie bardzo kocham!”
„Wiem, mój Najdroższy!”
Usiadłam i delikatnie ujęłam Ukochanego za ramiona. I położyłam Go wśród kwiatów. Umiłowany leżał promienny bardzo, a ja pochylalam się nad Nim z czułością.
„Wielki Bóg poddaje się Swojej maleńkiej Perełce” – szepnęłam wpatrzona w Niego z uśmiechem.
„Wielki Bóg uwielbia poddawać się Swej Maleńkiej Perełce!”
Ucalowalam Umiłowanego mojego i wpatrywalam się w JEGO oczy
Umiłowany promienial cały szczęściem… Położyłam się przy Nim wśród kwiatów. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i położył Swą głowę na sercu moim. Byłam taka szczęśliwa!!! Trwalismy zjednoczeni w Miłości i tańcu.

DLATEGO, ŻE JESTEŚ ZE MNĄ

Wisieliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z wielką czułością i pochylal się nade mną… Miłość sama!
„Jesteś bardzo odważna i dzielna! – wyszeptal Najdroższy mój z ogniem w głosie – Mężna!”
Ja jednak nie czułam się ani dzielna, ani odważna, ani mężna… Leżałam obolała i cierpiąca bardzo. A jednak mimo że się dzielna i odważna nie czułam, wierzyłam Umiłowanemu. Wierzyłam Najdroższemu mojemu.
„Skoro tak mówisz, wierzę Ci, Ukochany. Wierzę!”
„Tak mówię! – szepnął Najdroższy z naciskiem – Piękności Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego z trudem.
Dotykał z tkliwoscia mojego policzka. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Jak Oblubieniec całuje Swoją oblubienice. Czule i słodko. Patrzył mi w oczy i ja Mu w oczy patrzyłam. Chwilę później spacerowaliśmy po plaży nad Morzem Cierpienia. Szłam z Umiłowanym pod rękę.
„Jeśli pozwolisz, Najdroższy, chciałabym tu spędzić Wielki Post. Pozwolisz?”
Widziałam podziw w Jego oczach.
„Tylko ktoś bardzo odważny może prosić o coś takiego!”
„Nie chcę żebyś wtedy był sam… Żebyś sam wypływal w Morze. Pozwol mi. Proszę…”
„Z radością, Perełko. Będziemy razem wypływac. Ale większą część Postu spędzimy na Krzyżu!”
„Tak, Ukochany. Tam też nie chcę żebyś był sam. Będę tam z Tobą.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego i wpatrywalam się w Niego.
Znów wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„Cierpisz bardzo, Perlo Moja!”
„Boli bardzo.”
„Co Cię boli, Najmilsza?”
„Wszystko. Całe ciało. Ale najbardziej serce i miejsce to co zwykle.”
„A serce dlaczego Cię boli?”
Pochylał się nade mną z tkliwoscia… Dotknęłam delikatnie policzka Najdroższego.
„Ty wiesz… Najdroższy mój. Ty wiesz… Nie pytaj! Ty wiesz…!”
Ukochany ujął moje dłonie w Swoje i ucałował je.
„Wiem, Maleńka… Wiem. Nie musisz mówić. Wiem.”
Najdroższy wziął mnie na ręce i położył na SERCU Swoim.
„Jesteś bardzo dzielna i odważna, Perełko”- szeptał z czułością gładząc mi włosy.
„Dlatego. że jesteś ze mną, Najdroższy! Bez Ciebie już dawno bym się poddała!”
Tańczyliśmy. Wciąż tańczymy, w miłości.

TAK TRAKTUJE MOICH PRZYJACIÓŁ

Umiłowany leżał na Krzyżu – Łożu Miłości. Ja leżałam na SERCU Jego. Przytulona do SERCA Najdroższego leżałam tańcząca. Ukochany gładzil mnie po policzku i włosach. Patrzył mi w oczy z miłością. I ja w Jego oczy patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem.
„Najdroższy mój… jak Ty się o mnie troszczysz! Jak traktujesz z miłością! Teraz traktujesz mnie inaczej niż wcześniej. Kiedyś pokazywales mi moje piękno. Odkrywałes je przede mną. Teraz pokazujesz to co we mnie nie do końca jest dobre, moje błędy, wady i słabości. Ale robiąc to nie oskarżasz, nie osądzasz. Podnosisz! Podnosisz. Chcesz, żebym była coraz lepsza, żebym się ciągle nawracala. Traktujesz mnie poważnie. Zależy Ci na mnie. Widzę to. Jesteś moim Przyjacielem! ”
Najdroższy patrzył we mnie przenikliwie bardzo.
” Za Tobą poszedłbym w ogień, Przyjaciółko Moja!”
Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i wyszeptalam z mocą:
” Za Tobą i ja poszłabym w ogień. Gdyby trzeba było. Poszłabym!”
Patrzył we mnie…. i nagle zaczął mnie trawic ogień. Spalal mnie, pozeral. Sprawial mi ból. Ale nie chciałam, żeby przestał… Był słodki i czuły ogromnie. Palił moje serce. Miłością. I znów byłam małym dzieckiem, niemowlęciem w ramionach Najdroższego mojego. W Jego dłoniach cała… Maleńka… A Ukochany cieszył się mną niezmiernie. Całowal, pieścil, bawił się. I znów całowal. Szczęśliwy bezgranicznie. I ja uszczęśliwiona rozradowana, rozpromieniona cała Jego Miłością. Zakochana cała!
Potem znalazłam się w kościele. Pustym i ciemnym. Wieczna lampka oświetlala ołtarz. Stała na nin piękna monstrancja. Jasniala w niej bielutka Hostia. Ukleklam przed Nią. Adorowalam Najdroższego mojego. Uwielbialam Go z zachwytem! Nagle Hostia wyszła z monstrancji i zbliżała się do mnie. Wyciągnęłam do Niej ręce! Do Najdroższego mojego. Hostia zatrzymala się nad moimi dlonmi. Jakby chciała w nich spocząć. Zrobiłam więc z dłoni kołyske i czekalam w napięciu i wzruszeniu… Najdroższy spoczął w moich dłoniach. Pochylilam się i wpatrywalam się w Umiłowanego. Ukrytego pod postacią delikatnego, kruchego Opłatka. Wpatrywalam się w Hostie leżącą w moich dłoniach… Patrzyłam i patrzyłam. Nagle zobaczyłam że w swych dłoniach trzymam żywe, bijące SERCE!!! Patrzyłam zaskoczona!!! Oszolomiona!!! Zdumiona do głębi duszy!!! J wzruszona ogromnie!!! Drżącymi rękami przytuliłam SERCE Najdroższe do mojego serca. Tuliłam JE z czułością i tkliwością… A ONO weszło we mnie. W moim sercu,..
Lezalam na Krzyżu – Łożu Miłości, przy Umiłowanym moim. Poruszona i wzruszona do głębi…
„Najdroższy mój… co Ty robisz??!! Co Ty robisz??!!”
Ukochany promienial cały Miłością.
„Tak traktuje Moich przyjaciół, Perełko. Oddaję się im całkowicie!”
Trwalam w uwielbieniu i zachwycie. I wzruszeniu. Przy Umiłowanym moim.

O OSWAJANIU WIECZNOŚCI

Leżeliśmy na łożu Miłości – Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Zakochana. Gładzilam Jego włosy. Rozmyślalam. ” Nikt tak mnie nie kocha jak ON, nikt tak mnie nie pragnie… Nikt tak się o mnie nie troszczy….”
A głośno powiedziałam:
„Oswoiles mnie, Najdroższy. Teraz jesteś za mnie odpowiedzialny.”
„I Ty jesteś odpowiedzialna za Mnie, Maleńka Moja!”
„Ja odpowiedzialna?! Za Ciebie??”
„W jakimś sensie też Mnie oswoilas!”
Najdroższy mój promienial cały szczęściem i patrzył mi w oczy głęboko. I chwilę później spacerowalismy po niebie. Pod nami rozciągala się Łąka, a przed nami w oddalił w powietrzu wisiała altanka. Ukochany trzymał mnie pod rękę i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Szliśmy w stronę altanki
„Wiesz Najdroższy? Kiedyś myślałem że we mnie nic nie ma. Tylko pustka i ciemności…. A Ty mi pokazałeś we mnie kolory, Ogrody, kwiaty, wodospady, altanki, bujne krzewy ozdobne fontanny i tęcze! A nade wszystko swiatlo! Światło Twojej Miłości!”
Umiłowany słuchał moich słów i promienial cały uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa! Weszliśmy do altanki i usiedlismy na kwiatowej kanapie. Ukochany ujął moje dłonie w Swoje dłonie i przytulił do Swego policzka. Patrzyłam w Niego z zachwytem.
” Z tą altanka też mnie oswoiłes. Kiedyś się bałam, że spadnie. Teraz już się nie boję!”
Roześmialismy się oboje!
„Pamiętam jak zobaczylas ją po raz pierwszy. I Twoje zdumienie jak powiedziałem że jest dobrze umocowana. Podczas gdy wisiała w powietrzu!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„No!!! W szoku byłam! A Ty pewnie śmiałeś, uśmiechales się w duchu ze mnie.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego z radością.
„Nie. Dlaczego? Logicznie myślałaś!”
Zawstydzilam się,
„Przepraszam… Traktują Cię jak człowieka.”
„Nie przepraszaj, Perełko! Przecież jestem też człowiekiem! Między innymi to miałem na myśli mówiąc, że Mnie oswoilas!”
Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką i ja patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem. Trwałisny chwilę w milczeniu, ciesząc się się sobą nawzajem. Potem szepnęłam rozpromieniona:
” Wiesz… czasem zdarza mi się tęsknić za naszą pierwszą ławeczka, za spotkaniami przy studni, za tańcem w wodospadzie Miłości…”
Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego i On uśmiechał się do mnie. Dotknął mojego serca i wyszeptal radosny:
„To wszystko jest w Tobie, Maleńka Moja!”
„Szkoda że trzeba będzie się kiedyś z tym pożegnać” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego i spojrzałam wymownie w niebo.
„Ale nie musisz się z niczym żegnac, Perełko!” – wyszeptal Najdroższy calujac moje dłonie.
„Nie?! Jak to?” – zdziwiłam się.
„To wszystko jest w Twojej duszy. A dusza jest nieśmiertelna.”
„To znaczy że Tam będę mogła mieszkać w altance?” – roześmiałam się wesoło. Ukochany uśmiechnął się serdecznie.
„Przygotowalem dla Ciebie piękną komnate. Ale jeśli zechcesz, będziesz mogła mieszkać w altance!”
„Chyba jednak wolę komnate!”
Najdroższy jasnial niezmiernie! Niezwyklym blaskiem! Byłam w JEGO świetle. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Promienialam szczęśliwa cała! Bardzo szczęśliwa i uśmiechnieta.
„Ukochany mój… O czym my właściwie rozmawiamy? To bardzo interesujące, ciekawe, fascynujące. Mogłabym o tym z Tobą rozmawiać godzinami. Ale o czym…? Nie umiem powiedzieć.”
„Rozmawiamy, Maleńka Moja, o oswajaniu Wieczności!”
Umiłowany patrzył we mnie i ja w Niego patrzyłam wtulona w SERCE Najdroższe… Trwalismy w Miłości.

ZNASZ MNIE!

Leżeliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy. Umiłowany patrzył we mnie pełnym miłości i czułości spojrzeniem.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka Moja!”
„Ty mnie bardziej!”
„Ja Ciebie bardziej niż Ty Mnie?! Skąd wiesz, Maleńka?”- Najdroższy wyglądal na zaskoczonego, zdziwionego!
Ja też byłam zdziwiona i… zagubiona.
„Bo, bo przecież Bóg uszczęśliwia człowieka o wiele bardziej niż człowiek Boga…”- szepnęłam niepewnie.
„A skąd to wiesz?”- dopytywal Najdroższy.
„Czytałam gdzieś kiedyś, albo słyszałam. Nie pamiętam…”
Ukochany patrzył mi w oczy przenikliwie. Jego spojrzenie przecinalo, rozcinalo mi serce na pół… I potem padły cierpkie, bolesne słowa:
„Nie znasz Mnie, Maleńka. Powtarzasz to co usłyszałas, albo przeczytałaś o Mnie. Ale Mnie nie znasz.”
Zabolaly mnie te słowa. Ale prawdę mówil Najdroższy. Spuściłam głowę i szepnęłam prawie bezglosnie:
„To prawda, Najdroższy. Nie znam Cię… Masz rację!”
Lezalam ze spuszczona głową. Pomyślałam że Umiłowanemu na pewno jest przykro. Że pewnie się na mnie gniewa. Leżałam i czekałam aż ten gniew na mnie wyleje. Leżałam i czekałam… Ale zamiast gniewu, usłyszałam ciepły, łagodny, pełen czułości głos:
„Uszczęśliwilas Mnie wczoraj bardzo swymi pocałunkami! Niezmiernie uszczęśliwilas!”
Serce aż mi podskoczylo do góry z radości! Podniosłam w jednej sekundzie głowę i spojrzałam w Umiłowanego. Jasnial niezwykłym blaskiem…
„Tak??” – szepnęłam szybko. I znów spuściłam głowę. Ale tym razem uśmiechałam się radośnie.
„A Twoje pocałunki były tak słodkie…” – szepnął znów Najdroższy z czułością wielką.
Tym razem podniosłam głowę i już jej nie opuściłam. Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Jasnial pięknościa niezmierna. Patrzyłam w Niego urzeczona!
„Najdroższy mój! Byłam pewna że całuję nie tylko Twój wizerunek, zdjęcie, ale Ciebie! Żywego i prawdziwego!!! Pewna byłam!”
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach!
„Twoje pocałunki były takie słodkie…” – szepnął Umiłowany z zachwytem.
Wczoraj kiedy czytałam Pismo Święte, natknąłem się na zdjęcie Umiłowanego. Był to wizerunek Miłosiernrego w który przez kilka lat codziennie się wpatrywalam. Patrzył we mnie tak pięknie, promiennie… Zachwycona zaczęłam Go całować. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku. Całowalam Jego włosy, czoło, policzki, nos, usta i brodę. Pocałunek przy pocałunku. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem. Z czułością.
Przemknęło mi przez myśl, że gdyby ktoś z boku teraz na mnie patrzył, pomyślał by pewnie, że zwariowalam. I… całowalam Najdroższego dalej. Pocałunek przy pocałunku.
Teraz leżałam na łożu Miłości. Najdroższy mój patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością.
„Teraz też… Mogę?” – spytalam rozpromieniona.
„Nie pytaj, Perełko Moja! Masz nade Mną władzę Miłości. Nie pytaj!”
Uszczęśliwiona zbliżyłam twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować Umiłowanego mojego. Całowalam. Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowalam z uwielbieniem i zachwytem. Jak wczoraj. Chciałam całować Jego SERCE. Ale Najdroższy mi przerwał. Ułożyl mnie delikatnie na łożu i pochylal się nade mną promienny.
„Teraz Ja. Mogę…?”
„Nie pytaj, Ukochany!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i obsypywal mnie pocałunkami. Całowal i całowal. Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowal słodko. I otulal mnie Sobą. Przytulał. I przenikal mnie, prześwietlał i rozświetlal moje wnętrze…. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam w Umiłowanego mojego. Znalazłam się przy SERCU Najdroższym. Ucalowalam JE ze czcią i wtulilam się w NIE cała. Z SERCA wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Wciąż obsypywal mnie pocałunkami. Uwielbialam Go. W pewnej chwili szepnęłam pewnym głosem:
„Jednak Cię troszkę znam, Najdroższy. Uwielbiasz mnie!”
Pocałunki ustały, nastała głęboka cisza.
„Uwielbiam Cię? Skąd wiesz, Maleńka Moja?” – spytal Umiłowany. Jego głos był dźwięczny, łagodny i ciepły.
„Doświadczam tego. W każdej chwili!”
„Znasz Mnie trochę! Znasz Mnie Maleńka!”
Najdroższy znów obsypywał mnie pocałunkami…

UWIELBIAM TROSZCZYĆ SIĘ O MOJE MALEŃSTWO!

Byliśmy na Łące przeswietlonej dziwnym światłem, przyjaznym i ciepłym. Pełnej kolorowych kwiatów. Byliśmy. Ukochany mój i ja. Umiłowany siedział w kwiatach, a mnie trzymał w Swych ramionach. W dłoniach Najdroższego byłam. Zanurzona w Niego całkowicie.
„Odpocznij Maleńka Moja!”
„Tak… Zmeczona jestem…” – wyszeptalam uśmiechajac się do Umiłowanego.
„Odpocznij…”
Najdroższy patrzył we mnie… Miłość sama… Patrzył we mnie jakbym była Mu najdroższa i najważniejsza. Jakbym była jedyna dla NIEGO i jakby nie było dla Niego nikogo droższego ode mnie… I tak się czułam. Jedyna, najdroższa i najważniejsza. Najdroższy promienial cały uśmiechem.
„Jak bardzo mnie kochasz! Najdroższy mój! Jak bardzo się o mnie troszczysz i opiekujesz się mną! Jak bardzo!”
„Uwielbiam troszczyć się o Moje Maleństwo” – Umiłowany uśmiechał się do mnie przecudnie – I Ty się o Mnie troszczysz, Perełko Moja. Kochasz Mnie, tańczysz. Zabiegasz o chwałę Moją. Troszczysz się o Mnie!”
” Uwielbiam się troszczyć o moje Maleństwo!!!” – szepnęłam rozpromieniona Jego Miłością.
Najdroższy ucalowal mnie serdecznie. Słodko…
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie z zachwytem.
„Jesteś dla mnie Jedyny…” – patrzyłam w oczy Umiłowanego szczęśliwa cała.
„I Ty dla Mnie Jedyna jesteś!” – Umiłowany znów mnie ucalowal.
„Wiem! Widzę!” – szepnęłam z uśmiechem. A po chwili dodałam:na
„Dajesz mi tyle!!! Ponad miarę!!!”
„Bardzo się na Mnie otwierasz, Maleńka Moja! A na ile się otwierasz, tyle Ci daję!”
Patrzył we mnie z wielką Miłością, Najdroższy mój! Trwam w JEGO MIŁOŚCI.

Uwielbiam troszczyć się o moje MALEŃSTWO!!!

NAJLEPIEJ

Leżałam na łożu Miłości – Krzyżu. Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z zachwytem i podziwem….
„Tańczysz bardzo, Perełko Moja Maleńka!”
„Bardzo! Ale nie sama! Z Tobą, Najdroższy mój!”
„Moja Śliczna! Piękna Moja!” – wyszeptal Umiłowany z zachwytem ogromnym.
Zdumiona patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Zawsze już będziesz się tak zachwycal nade mną?!”
Podniosłam głowę i szepnęłam Najdroższemu wprost do ucha:
„Wybacz mi Umiłowany… Nie przyzwyczajona jestem!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Przyzwyczajaj się, Maleńka! Jest nad czym się zachwycać! Więc będę!”
Nie odpowiedziałam, ale pomyślałam że chyba się nie przyzwyczaje.
Najdroższy mój patrzył we mnie współczujaco. Wiedział, że bardzo mnie boli.
„Chodź do Mnie, Perlo Moja!”
Wyciągnęłam ręce do Ukochanego. Wziął mnie w Ramiona i tulil do SERCA Swojego. Wtulilam się w NIE szczęśliwa. Przy SERCU najlepiej… Ukochany tulil mnie mocno.
Znaleźliśmy się nad Morzem Cierpienia. Nad nami wisiały czarne, ciężkie chmury. Pod nami stalowe Morze. A ja w dłoniach Najdroższego byłam. Tańcząca, ale bezpieczna bardzo.
Nagle zabolało mnie tak bardzo, że aż jęknelam.
„Wybacz, Maleńka… Ale tak jak Ja kielich swój wypić…”
Przerwałam Mu gwałtownie!
„Ja mam Tobie wybaczyć??! To Ty, Najdroższy wybacz mi moje marudzenie! Nie patrz na nie, proszę… A kielich swój wypije, do dna! Dla Ciebie, Ukochany mój!”
Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia niesamowitą i zachwycony bardzo.
„Uwielbiam kiedy tak we mnie patrzysz…” – wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego.
Najdroższy tulil mnie do SERCA. Wtulona w NIE tańczyłam. Przy SERCU najlepiej… Przy SERCU najlepiej się tańczy!

I MOJE SZCZĘŚCIE

Wisieliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Umiłowany tulil mnie do SERCA Swego i patrzył we piękny niezmiernie, jasny i promienny. Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Patrzyłam w Niego, w Najdroższego mojego z miłością i uwielbieniem! Patrzyłam w Jego oczy… Ogień w oczach Umiłowanego był coraz większy…
„Piękna Moja! Pragnę Ciebie!” – wyszeptal z czułością.
„Pragnę Ciebie, mój Najdroższy!”
Gdy tylko wypowiedziałam te słowa, Ukochany zaczął mnie otaczać, otulac Sobą. Przenikal mnie niemal fizycznie… Jego Miłość potężniala, rosła. Zaczęła mnie palić, pożerac, pochłaniac!!! Ogień Miłości Umiłowanego spalał mnie! Znikalam w Miłości. Najdroższy wchodzil we mnie czule i delikatnie… I ja w Niego wchodzilam. Głębiej i głębiej…
Znalazłam się w wielkiej Światłości! Większej niż do tej pory. Najdroższy mój trzymał mnie w Ramionach i tulil do Serca Swojego. Jasnial bardziej niż kiedykolwiek. Cały jasnial świecil błyszczal pięknościa ogromną!
„Najdroższy mój! Moje Szczęście jedyne!” – szepnęłam wpatrzona w Niego z zachwytem i uwielbieniem….
Najdroższy uśmiechnął się do mnie przecudnie!
„Maleńka, nie ma w Tobie niczego co by nie należalo do Mnie!!!”
„Mój Przecudny! Miłości, Pragnienie i  Radości moja! Szczęście moje największe!!!”
Najdroższy Czułość i Miłość sama tulil mnie do SERCA. A ja uwielbialam Go z zachwytem i szczęściem wielkim!

SZCZĘŚCIE UMIŁOWANEGO

Wisieliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem… Ja patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i Ucalowalam Umiłowanego mojego. Potem wyszeptalam Mu wprost do ucha:
„Bardzo mnie Uszczęśliwiasz Maleńki mój!!! Jak bardzo mnie uszczęśliwiasz!!! I ja pragnę uszczęśliwiać Ciebie, Ukochany!!! Co mogę zrobić, żeby Cię uszczęśliwić?!! Powiedz, proszę!”
Najdroższy pocałowal mnie z czułością ogromną. Uśmiechnął się do mnie promiennie i szepnął:
” Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Moja Perlo! Uszczęśliwiasz Mnie swoją miłością i oddaniem, uszczęśliwiasz Mnie tańcem. Uszczęśliwiasz tym, że dajesz świadectwo o Mojej Miłości. A teraz uszczęśliwisz Mnie bardzo gdy się położysz na SERCU Moim!”
Patrzył we mnie świetlisty, rozpromieniony! Piękny niezwykle!
” Ciekawe kto kogo uszczęśliwi bardziej, ja Ciebie, czy Ty mnie?! Bo ja uwielbiam leżeć na SERCU Twoim!”
Roześmialismy się radośnie! Ukochany mój i ja. Śmialiśmy się głośno i dźwięcznie!
” A wracając jeszcze do naszej wczorajszej rozmowy. Chciałam Ci powiedzieć że teraz odżywam! Czuję że żyję! Kwitnę!”- szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego…
Położyłam się na SERCU Najdroższym… Sluchałam JEGO bicia… Biło dla mnie. A ja byłem bardzo szczęśliwa!!! Zamknęłam oczy i słuchałam… I wchodzilam w Umiłowanego mojego. Głębiej i głębiej,.. Znalazłam się na Łące w świetle i kwiatach. Najdroższy czekal na mnie z rozłożonymi ramionami. Rzuciłam się w nie z radością i szczęściem. A On przytulił mnie mocno do Siebie i zaczęliśmy tańczyć.
„Kwitniesz jak ta Łąka, Perełko!”
Długo tańczyliśmy, a Umiłowany patrzył we mnie uroczyście jakoś, z zachwytem wielkim. W końcu wyszeptał:
„Maleńka… proszę powtórz raz jeszcze to co wczoraj przed snem Mi mówiłaś. Chciałbym usłyszeć to jeszcze raz.”
Przerwałam taniec. Stałam przed Najdroższym zdziwiona i zawstydzona. Spusciłam głowe i stałam. Ukochany dotknął Swą dlonią mojej brody i podniósł mi głowę do góry.
„Nie wstydź się… proszę. Piękne to…” – szepnął z czułością.
Spojrzałam Mu w oczy. Promieniał Miłością.
Wczoraj wieczorem, leżąc już w łóżku patrzyłam na figurę Ukochanego. I prosiłam Go, żebym przez to co się we mnie dzieje nie stała się niedostępna, wyniosła, „co to nie ja”. Tylko mała, maleńka. I jeśli, jak mówi, chce, żebym była Mu równa, to chcę być Mu równa w miłości, cichości i pokorze. W tym pragnę starać się Mu być równa… Wiem, że to bardzo trudne, ale będę się starać.
Najdroższy wziął mnie na ręce i ostroznie położył mnie w kwiatach.
Leżałam, Najdroższy klęczał, pochylał się nade mną. Miłość sama… Nakarmił mnie Swoim Ciałem.
„Nie tylko Mnie uszczęśliwiasz Moja Maleńka! Ty jesteś Moim Szczęściem! Moim Szczęściem! Ja wywyższam maleńkich! I Ciebie wywyższę!”
Obsypywał mnie pocałunkami. Tonęłam w Jego Miłości… W Najdroższym moim!

ŁABĘDŹ

Leżeliśmy na Krzyżu – Łożu Miłości. Ukochany, Maleńki mój i ja. Najdroższy nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie świetlisty, promienny, jaśniejący Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Umiłowanego z uwielbieniem, wdzięcznością i podziwem. Rozpromieniona blaskiem Jego Miłości…
„Dziękuję Ci Najdroższy mój,.. Bardzo tego potrzebowałam!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Pocałowal mnie w czoło.
„Wiem Perełko Moja. Wiem!”
Patrzyłam w Umiłowanego uśmiechnięta.
Za co Mu dziękowałam? Czego potrzebowałam? Rozmowy z kimś kto zna mnie i mnie rozumie. Rozmawiałam kilka razy z moimi Duchowymi Dziećmi. Ale potrzebowałam rozmowy na żywo. I wczoraj odwiedzila mnie pewna osoba i rozmawialysmy. O czym? Najkrócej mówiąc o mojej postawie wobec jednego z moich Duchowych Dzieci i wobec samej siebie. Osoba ta utwierdzila mnie w przekonaniu że robię dobrze, że postanowiłam o siebie zawalczyć. „Bardzo dobrze ze to robisz! Szkoda tylko że tak późno ale lepiej późno niż wcale!” – powiedziała. Powiedziała jeszcze, że jest ze mną i całkowicie mnie w tej sprawie popiera. Jak rozmawialyśmy, w jej oczach widziałam radość i może trochę zaskoczenie. Zdziwienie, że się zdecydowalam. I jeszcze w jej oczach widziałam, że jestem piękna… Widziałam swoje piękno. Które pochodzi od Najdroższego mojego…
Patrzyłam w Umiłowanego mojego uśmiechnięta, szczęśliwa cała.
„Wiesz Maleńki…? W przeszłości czułam się jak to brzydkie kaczątko z bajki. Życie, choroba, okoliczności słowa niektórych osób sprawily, że czułam się brzydka, zła i wogóle do niczego, zawada tylko. A Ty sprawiles, że zaczęłam widzieć, dostrzegać swoje piękno. Zaczęłam widzieć w sobie pięknego łabędzia. Odkryłam że umiem latać!”
Najdroższy mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Jasnym kochającym i czystym.
” Zawsze nim byłaś, Maleńka Moja! Zawsze byłaś pięknym łabędziem! Jesteś Moim Dzieckiem! Pięknym, cudownym! Bożym Stworzeniem! Piękna Moja! Potrzebowałas odkryć to piękno w sobie i wzlecieć do góry! Jak łabędź. Pokazuj innym swoje piękno!”
Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem i podziwem… Ja patrzyłam Mu w oczy głęboko,
” Tylko niektórzy,…”- szepnęłam.
” Maleńka Moja… Tyle lat siedziałas w cieniu, ukryta, schowana, zamknięta w sobie. A teraz z cienia wychodzisz! I nic dziwnego że ci, którzy Cię znają, reagują różnie. Jedni radością, inni zaskoczeniem, zdziwieniem, a jeszcze inni lękiem, obawą. Widzą że do tej pory Cię do końca nie znali.”
„Ale przecież nie mają się czego bać…”
„Wiem, Perełko. Ale oni o tym nie wiedzą! Pokaż im to!”- szepnął  Najdroższy z ogniem w oczach.
„Pokażę. A Ty mi w tym pomóż, proszę!”b
„Jestem z Tobą zawsze, Mój piękny Łabędziu!”
Rozpromieniłam się, roześmiałam radośnie! Głosno! Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem! Pocałowałam Go jak oblubienica całuje swego Oblubieńca. I On, Umiłowany mnie pocałował. Pięknie, czysto i słodko. Trwaliśmy w Miłości… Umiłowany i ja.  Jego… łabędź.

RAZEM Z NAJDROŻSZYM!

Leżeliśmy na Krzyżu – łożu Miłości. Umiłowany mój i ja. Najdroższy trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swojego. Patrzył we mnie promiennie bardzo. Z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I ja patrzyłam w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Najdroższy mój… czy mogę Cię o coś prosić…? Dla siebie…”
„Bardzo dawno Mnie o nic dla siebie nie prosiłaś. Oczywiście, że możesz, Maleńka Moja!”
Uśmiechnął się do mnie cudnie, wiedział o co chcę Go prosić.
„Zatańcz dla mnie… Tańczysz tak pięknie! Chciałabym popatrzeć… Mógłbyś?”
Najdroższy rozpromienił się cały nade mną.
„Z radością, Maleńka!”
Uśmiechnęłam się do Niego z wdzięcznością. Po chwili znaleźliśmy się w Komnacie mojego serca. Ukochany niósł mnie na rękach wszedł do Komnaty i posadzil mnie na Swym zlotym tronie. A Sam zaczął tańczyć… Patrzyłam w zachwyceniu! Pięknie tańczyl!! Cudnie!!! Przepięknie! Trudno mi opisać jak… Słów brakuje!!! Jak wiatr! Jak motyl! Jak cisza… Jak światlo… Czasem wydawało mi się, że widzę Trzy Osoby… Osoby te przenikaly się wzajemnie wnikaly w Siebie nawzajem. Były podobne Siebie i jednocześnie Inne. Tańczyły ze Sobą cudnie… Były jakby we mgle. Potem znowu widziałam tylko Najdroższego… Siedziałam na tym tronie. I chciałam… do Ukochanego pragnęłam… Tęskniłam. Pragnęłam z Nim tańczyć! Serce wyrywało się do Najdroższego!!! W końcu nie wytrzymałam! Zeskoczyłam z tronu. I biegłam! Pędziłam na oślep!!! Z zamkniętymi oczami. Biegłam! I… wpadłam w otwarte ramiona Najdroższego mojego!
„Nie mogłam wytrzymać!!! Tęsknilam, Najdroższy mój!!!”
„Czekałem na Ciebie, Maleńka Moja!!!”
Umiłowany przytulił mnie mocno… Bardzo mocno i bardzo czule… I zaczęliśmy tańczyć. Razem… Cudownie! Osobiście, intymnie… Bardzo.
„Wydawało mi się, że widziałam trzy Osoby… Najdroższy!”
„Nie wydawało Ci się, Maleńka.”
„Więc widziałam…??!!”
Ukochany skinął potakujaco głową i… zawirowal radośnie! Tańczylismy długo. Aż w końcu Ukochany delikatnie położył mnie na trawniku obok złotej studni. Leżałam. Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką.
„Chciałbym odpocząć na sercu Twoim, Perełko Moja Umiłowana!” – szepnął z czułością.
„Odpocznij, Najdroższy mój!” – wyszeptalam wpatrzona w Niego. Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal.
Lezalam na Krzyżu – Łożu Miłości. Najdroższy mój odpoczywal na moim sercu.
„Cudnie tańczyłes dla mnie Najdroższy!!! Cudnie!!! Dziękuję bardzo!!!” – szepnęłam wzruszona gładząc Ukochanego po policzku.
„Przybieglas do Mnie, Maleńka! To było cudowne!!!” – szepnął Umiłowany z mocą.
„Nie mogłam wytrzymać… Tęsknilam!!!”
Nagle znalazłam się w wielkiej jasności, przy SERCU Najdroższym. SERCE przytulało mnie z czułością bezgraniczna… I ja wtulilam się w NIE cała. Słyszałam JEGO bicie. Sluchałam uszczęśliwiona! Z Rany wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo. Razem.

DOJRZEWAM

Byliśmy w SERCU Najdroższym. Na Łące przeswietlonej dziwnym światłem i pełnej kolorowych kwiatów. Umiłowany, Najdroższy mój i ja. Tańczylismy. Tańczylismy wśród tego przedziwnego światła i pięknych kwiatów. Umiłowany obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadzil. Pięknie tańczyliśmy,.. Jak mój Najdroższy piękne tańczy! Jak pięknie!!! Zwiewnie, lekko… Jak Wiatr! I przy tym patrzył we mnie z taką Miłością i zachwytem!!! Nie mogłam od Niego oczu oderwać! I nie chciałam! Uśmiechałam się do Niego z uwielbieniem, radością. Promienialam Jego Miłością! Tańczylismy, a nasze serca rozmawiały:
„Najdroższy mój… coś się we mnie dzieje… nie rozumiem tego, nie ogarniam… Wiem że to TY! Uszczęśliwiasz mnie bardzo. I nie muszę tego rozumieć, ani ogarniać!”
Maleńki mój promienial cały uśmiechem!
„Dojrzewasz, Maleńka Moja!”
Zawirowal wkoło radośnie.
„Dojrzewam? – zaśmiałam się wesoło – Przecież ja już ‚pani w średnim wieku’ jestem!”
Śmiałam się serdecznie. I Ukochany też się śmial perliscie. Za chwilę jednak spoważniał i spojrzał mi w oczy głęboko.
„Do Wieczności dojrzewasz Perełko!”
„Do Wieczności…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
Po chwili dodałam:
„A wiesz, Ukochany? Wczoraj ksiądz proboszcz powiedzial że im jest starszy tym jest radośniejszy. Bo bliżej Boga. Cieszy się na spotkanie z Tobą! A moja mama dziwi się, że ja ciągle uśmiechnięta jestem. Ty jesteś blisko to i ja uśmiechnięta! Tylko dzięki Tobie się uśmiecham! Tylko dzięki Tobie, Ukochany mój Jezu!”
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwoscia bezdenna…
” Wiem, Piękna Moja! Dojrzewasz jak owoce na Drzewie Krzyża. Jak Winna latorośl wokół Mojego tronu w Komnacie Twojego serca, Perełko. Widziałaś? Cały Krzew obsypany jest dużymi soczystymi i słodkimi owocami.”
„Tak… I wokół Twojego tronu…” – zamyśliłam się. Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego, który patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„To owoce Twojego życia, Maleńka Moja! Owoce miłości i cierpienia!”
Patrzyłam w Umiłowanego zdumiona i zachwycona do głębi!
„I wokół Twojego tronu…” – szepnęło moje serce.
„Wokół Mnie! Bo to chwała i radość Moja!”
Przerwałam taniec i rzuciłam się Najdroższemu na szyję! Całowałam! Obsypywałam Go pocałunkami!
„Moja Piękna! Moja Słodka! Moja Śliczna!”- szeptał Najdroższy z ogniem.
Rósł, potężniał, ogarniał mnie. Przygarniał. Przytulał i otulał. Nakarmił mnie Swoim Ciałem. I tulił… a ja tańczyłam bardzo. W Nim. Wciąż tańczę!

PARTNERKA

W komnacie SERCA Najdroższego byłam. W Ramionach Umiłowanego mojego radośnie tańczyłam. Ukochany pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Uśmiechałam się do Niego radośnie i patrzyłam w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem.
„Odpocznę dzisiaj, jeśli pozwolisz Najdroższy mój?”
„Odpocznij, Maleńka Moja!”
Tulił mnie do SERCA Swego…. Było mi tak dobrze…
„Najdroższy mój, nieważne gdzie tańczę. Najważniejsze, że z Tobą!”
Najdroższy promienial cały uśmiechem i szczęściem wielkim. A ja mówiłam dalej:
„Nieważne jest miejsce tańca, ale Ten z Kim się tańczy! Partner! Ty jesteś moim Partnerem w tańcu…”
„A Ty Partnerka, Moja Maleńka!” – Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. Patrzyłam w Niego oczarowana….
„Wiesz, Maleńki mój?! Zadziwia mnie to! Zdumiewa!!! Traktujesz mnie jakbym była… równa Tobie… Mimo że znasz moją nędzę, moją biedę i słabości… Traktujesz jakbym była równa Tobie!”
„Kocham Cię, Maleńka, to dlatego!”
„Jak bardzo musisz mnie kochać, Najdroższy…”
Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością. Potem dodałam:
„I wiesz, Ukochany? Twoje traktowanie sprawia, że ja sama czuję się Tobie.., równa. To źle, prawda?”
Najdroższy mój uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo! Rozświetlil się nade mną z rozczuleniem.
„To dobrze, Maleńka Moja! To bardzo dobrze!”
Zdziwilam się ogromnie!!!
„Bardzo dobrze??!”
„Tak. Ponieważ zaczynasz patrzeć na siebie Moimi oczyma! Widzisz siebie tak jak JA Ciebie widzę! Po to Cię stworzyłem, żebyś była mi równa. Żebyś była Moją Partnerką. Nie tylko w tańcu!!!”
Rzuciłam się Umiłowanemu mojemu na szyję! Ucalowalam Go uszczęśliwiona niezmiernie!!!”
„Dziękuję Ukochany!!! Dziękuję! Dziękuję!!! Najdroższy! Życia mi nie starczy, żeby Ci podziękować za Twoją Miłość do mnie!!! Dziękuję!!!”
Umiłowany pochylil się nade mną i zaczął obsypywać mnie pocałunkami! Rozplywalam się Umiłowanym moim… W Jego Miłości….