DOJRZEWAM

Byliśmy w SERCU Najdroższym. Na Łące przeswietlonej dziwnym światłem i pełnej kolorowych kwiatów. Umiłowany, Najdroższy mój i ja. Tańczylismy. Tańczylismy wśród tego przedziwnego światła i pięknych kwiatów. Umiłowany obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadzil. Pięknie tańczyliśmy,.. Jak mój Najdroższy piękne tańczy! Jak pięknie!!! Zwiewnie, lekko… Jak Wiatr! I przy tym patrzył we mnie z taką Miłością i zachwytem!!! Nie mogłam od Niego oczu oderwać! I nie chciałam! Uśmiechałam się do Niego z uwielbieniem, radością. Promienialam Jego Miłością! Tańczylismy, a nasze serca rozmawiały:
„Najdroższy mój… coś się we mnie dzieje… nie rozumiem tego, nie ogarniam… Wiem że to TY! Uszczęśliwiasz mnie bardzo. I nie muszę tego rozumieć, ani ogarniać!”
Maleńki mój promienial cały uśmiechem!
„Dojrzewasz, Maleńka Moja!”
Zawirowal wkoło radośnie.
„Dojrzewam? – zaśmiałam się wesoło – Przecież ja już ‚pani w średnim wieku’ jestem!”
Śmiałam się serdecznie. I Ukochany też się śmial perliscie. Za chwilę jednak spoważniał i spojrzał mi w oczy głęboko.
„Do Wieczności dojrzewasz Perełko!”
„Do Wieczności…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
Po chwili dodałam:
„A wiesz, Ukochany? Wczoraj ksiądz proboszcz powiedzial że im jest starszy tym jest radośniejszy. Bo bliżej Boga. Cieszy się na spotkanie z Tobą! A moja mama dziwi się, że ja ciągle uśmiechnięta jestem. Ty jesteś blisko to i ja uśmiechnięta! Tylko dzięki Tobie się uśmiecham! Tylko dzięki Tobie, Ukochany mój Jezu!”
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwoscia bezdenna…
” Wiem, Piękna Moja! Dojrzewasz jak owoce na Drzewie Krzyża. Jak Winna latorośl wokół Mojego tronu w Komnacie Twojego serca, Perełko. Widziałaś? Cały Krzew obsypany jest dużymi soczystymi i słodkimi owocami.”
„Tak… I wokół Twojego tronu…” – zamyśliłam się. Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego, który patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„To owoce Twojego życia, Maleńka Moja! Owoce miłości i cierpienia!”
Patrzyłam w Umiłowanego zdumiona i zachwycona do głębi!
„I wokół Twojego tronu…” – szepnęło moje serce.
„Wokół Mnie! Bo to chwała i radość Moja!”
Przerwałam taniec i rzuciłam się Najdroższemu na szyję! Całowałam! Obsypywałam Go pocałunkami!
„Moja Piękna! Moja Słodka! Moja Śliczna!”- szeptał Najdroższy z ogniem.
Rósł, potężniał, ogarniał mnie. Przygarniał. Przytulał i otulał. Nakarmił mnie Swoim Ciałem. I tulił… a ja tańczyłam bardzo. W Nim. Wciąż tańczę!

%d bloggers like this: