NAJLEPIEJ

Leżałam na łożu Miłości – Krzyżu. Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z zachwytem i podziwem….
„Tańczysz bardzo, Perełko Moja Maleńka!”
„Bardzo! Ale nie sama! Z Tobą, Najdroższy mój!”
„Moja Śliczna! Piękna Moja!” – wyszeptal Umiłowany z zachwytem ogromnym.
Zdumiona patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Zawsze już będziesz się tak zachwycal nade mną?!”
Podniosłam głowę i szepnęłam Najdroższemu wprost do ucha:
„Wybacz mi Umiłowany… Nie przyzwyczajona jestem!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Przyzwyczajaj się, Maleńka! Jest nad czym się zachwycać! Więc będę!”
Nie odpowiedziałam, ale pomyślałam że chyba się nie przyzwyczaje.
Najdroższy mój patrzył we mnie współczujaco. Wiedział, że bardzo mnie boli.
„Chodź do Mnie, Perlo Moja!”
Wyciągnęłam ręce do Ukochanego. Wziął mnie w Ramiona i tulil do SERCA Swojego. Wtulilam się w NIE szczęśliwa. Przy SERCU najlepiej… Ukochany tulil mnie mocno.
Znaleźliśmy się nad Morzem Cierpienia. Nad nami wisiały czarne, ciężkie chmury. Pod nami stalowe Morze. A ja w dłoniach Najdroższego byłam. Tańcząca, ale bezpieczna bardzo.
Nagle zabolało mnie tak bardzo, że aż jęknelam.
„Wybacz, Maleńka… Ale tak jak Ja kielich swój wypić…”
Przerwałam Mu gwałtownie!
„Ja mam Tobie wybaczyć??! To Ty, Najdroższy wybacz mi moje marudzenie! Nie patrz na nie, proszę… A kielich swój wypije, do dna! Dla Ciebie, Ukochany mój!”
Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia niesamowitą i zachwycony bardzo.
„Uwielbiam kiedy tak we mnie patrzysz…” – wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego.
Najdroższy tulil mnie do SERCA. Wtulona w NIE tańczyłam. Przy SERCU najlepiej… Przy SERCU najlepiej się tańczy!