O OSWAJANIU WIECZNOŚCI

Leżeliśmy na łożu Miłości – Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Zakochana. Gładzilam Jego włosy. Rozmyślalam. ” Nikt tak mnie nie kocha jak ON, nikt tak mnie nie pragnie… Nikt tak się o mnie nie troszczy….”
A głośno powiedziałam:
„Oswoiles mnie, Najdroższy. Teraz jesteś za mnie odpowiedzialny.”
„I Ty jesteś odpowiedzialna za Mnie, Maleńka Moja!”
„Ja odpowiedzialna?! Za Ciebie??”
„W jakimś sensie też Mnie oswoilas!”
Najdroższy mój promienial cały szczęściem i patrzył mi w oczy głęboko. I chwilę później spacerowalismy po niebie. Pod nami rozciągala się Łąka, a przed nami w oddalił w powietrzu wisiała altanka. Ukochany trzymał mnie pod rękę i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Szliśmy w stronę altanki
„Wiesz Najdroższy? Kiedyś myślałem że we mnie nic nie ma. Tylko pustka i ciemności…. A Ty mi pokazałeś we mnie kolory, Ogrody, kwiaty, wodospady, altanki, bujne krzewy ozdobne fontanny i tęcze! A nade wszystko swiatlo! Światło Twojej Miłości!”
Umiłowany słuchał moich słów i promienial cały uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa! Weszliśmy do altanki i usiedlismy na kwiatowej kanapie. Ukochany ujął moje dłonie w Swoje dłonie i przytulił do Swego policzka. Patrzyłam w Niego z zachwytem.
” Z tą altanka też mnie oswoiłes. Kiedyś się bałam, że spadnie. Teraz już się nie boję!”
Roześmialismy się oboje!
„Pamiętam jak zobaczylas ją po raz pierwszy. I Twoje zdumienie jak powiedziałem że jest dobrze umocowana. Podczas gdy wisiała w powietrzu!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„No!!! W szoku byłam! A Ty pewnie śmiałeś, uśmiechales się w duchu ze mnie.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego z radością.
„Nie. Dlaczego? Logicznie myślałaś!”
Zawstydzilam się,
„Przepraszam… Traktują Cię jak człowieka.”
„Nie przepraszaj, Perełko! Przecież jestem też człowiekiem! Między innymi to miałem na myśli mówiąc, że Mnie oswoilas!”
Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką i ja patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem. Trwałisny chwilę w milczeniu, ciesząc się się sobą nawzajem. Potem szepnęłam rozpromieniona:
” Wiesz… czasem zdarza mi się tęsknić za naszą pierwszą ławeczka, za spotkaniami przy studni, za tańcem w wodospadzie Miłości…”
Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego i On uśmiechał się do mnie. Dotknął mojego serca i wyszeptal radosny:
„To wszystko jest w Tobie, Maleńka Moja!”
„Szkoda że trzeba będzie się kiedyś z tym pożegnać” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego i spojrzałam wymownie w niebo.
„Ale nie musisz się z niczym żegnac, Perełko!” – wyszeptal Najdroższy calujac moje dłonie.
„Nie?! Jak to?” – zdziwiłam się.
„To wszystko jest w Twojej duszy. A dusza jest nieśmiertelna.”
„To znaczy że Tam będę mogła mieszkać w altance?” – roześmiałam się wesoło. Ukochany uśmiechnął się serdecznie.
„Przygotowalem dla Ciebie piękną komnate. Ale jeśli zechcesz, będziesz mogła mieszkać w altance!”
„Chyba jednak wolę komnate!”
Najdroższy jasnial niezmiernie! Niezwyklym blaskiem! Byłam w JEGO świetle. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Promienialam szczęśliwa cała! Bardzo szczęśliwa i uśmiechnieta.
„Ukochany mój… O czym my właściwie rozmawiamy? To bardzo interesujące, ciekawe, fascynujące. Mogłabym o tym z Tobą rozmawiać godzinami. Ale o czym…? Nie umiem powiedzieć.”
„Rozmawiamy, Maleńka Moja, o oswajaniu Wieczności!”
Umiłowany patrzył we mnie i ja w Niego patrzyłam wtulona w SERCE Najdroższe… Trwalismy w Miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *