TAK TRAKTUJE MOICH PRZYJACIÓŁ

Umiłowany leżał na Krzyżu – Łożu Miłości. Ja leżałam na SERCU Jego. Przytulona do SERCA Najdroższego leżałam tańcząca. Ukochany gładzil mnie po policzku i włosach. Patrzył mi w oczy z miłością. I ja w Jego oczy patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem.
„Najdroższy mój… jak Ty się o mnie troszczysz! Jak traktujesz z miłością! Teraz traktujesz mnie inaczej niż wcześniej. Kiedyś pokazywales mi moje piękno. Odkrywałes je przede mną. Teraz pokazujesz to co we mnie nie do końca jest dobre, moje błędy, wady i słabości. Ale robiąc to nie oskarżasz, nie osądzasz. Podnosisz! Podnosisz. Chcesz, żebym była coraz lepsza, żebym się ciągle nawracala. Traktujesz mnie poważnie. Zależy Ci na mnie. Widzę to. Jesteś moim Przyjacielem! ”
Najdroższy patrzył we mnie przenikliwie bardzo.
” Za Tobą poszedłbym w ogień, Przyjaciółko Moja!”
Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i wyszeptalam z mocą:
” Za Tobą i ja poszłabym w ogień. Gdyby trzeba było. Poszłabym!”
Patrzył we mnie…. i nagle zaczął mnie trawic ogień. Spalal mnie, pozeral. Sprawial mi ból. Ale nie chciałam, żeby przestał… Był słodki i czuły ogromnie. Palił moje serce. Miłością. I znów byłam małym dzieckiem, niemowlęciem w ramionach Najdroższego mojego. W Jego dłoniach cała… Maleńka… A Ukochany cieszył się mną niezmiernie. Całowal, pieścil, bawił się. I znów całowal. Szczęśliwy bezgranicznie. I ja uszczęśliwiona rozradowana, rozpromieniona cała Jego Miłością. Zakochana cała!
Potem znalazłam się w kościele. Pustym i ciemnym. Wieczna lampka oświetlala ołtarz. Stała na nin piękna monstrancja. Jasniala w niej bielutka Hostia. Ukleklam przed Nią. Adorowalam Najdroższego mojego. Uwielbialam Go z zachwytem! Nagle Hostia wyszła z monstrancji i zbliżała się do mnie. Wyciągnęłam do Niej ręce! Do Najdroższego mojego. Hostia zatrzymala się nad moimi dlonmi. Jakby chciała w nich spocząć. Zrobiłam więc z dłoni kołyske i czekalam w napięciu i wzruszeniu… Najdroższy spoczął w moich dłoniach. Pochylilam się i wpatrywalam się w Umiłowanego. Ukrytego pod postacią delikatnego, kruchego Opłatka. Wpatrywalam się w Hostie leżącą w moich dłoniach… Patrzyłam i patrzyłam. Nagle zobaczyłam że w swych dłoniach trzymam żywe, bijące SERCE!!! Patrzyłam zaskoczona!!! Oszolomiona!!! Zdumiona do głębi duszy!!! J wzruszona ogromnie!!! Drżącymi rękami przytuliłam SERCE Najdroższe do mojego serca. Tuliłam JE z czułością i tkliwością… A ONO weszło we mnie. W moim sercu,..
Lezalam na Krzyżu – Łożu Miłości, przy Umiłowanym moim. Poruszona i wzruszona do głębi…
„Najdroższy mój… co Ty robisz??!! Co Ty robisz??!!”
Ukochany promienial cały Miłością.
„Tak traktuje Moich przyjaciół, Perełko. Oddaję się im całkowicie!”
Trwalam w uwielbieniu i zachwycie. I wzruszeniu. Przy Umiłowanym moim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *