***

17.01.2018
Byłam na Łące wśród ciepłego przyjaznego światła i kolorowych, pięknych kwiatów. Zdawało mi się, że dopiero tam weszłam. A jednocześnie byłam przekonana że byłam tam zawsze. Umiłowany stał w oddali. I gdy tylko mnie zobaczyl, rozłożył szeroko ręce, ramiona i rozpromienil się w uśmiechu. Pobiegłam do Niego z radością!
On objął mnie czule i pocałował.
„Tęskniłem, Maleńka Moja!”
„I Ja tęskniłam, Najdroższy…!”
Patrzylam w jaśniejące Oblicze Ukochanego i wiedziałam że nigdzie się stąd nie ruszalam, a jednak tęskniliśmy za sobą nawzajem. I ja i mój Najdroższy. Czy można być ze sobą bardzo blisko, a jednocześnie tęsknić za sobą…? Widać, tak. Tęsknic, żeby być jeszcze bliżej. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością. Uklękłam przed Nim i zaczęłam całować JEGO Rany. Jego Rany w stopach. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem, z czułością… Całowalam. Całowalam Jego SERCE… Ranę w SERCU. Całowalam… Całowalam Jego Rany w dłoniach Najdroższego. Całowalam z miłością. I podniosłam głowę. Najdroższy mój jasnial niezwykłym blaskiem… Szczęśliwy cały! Ujął moją twarz w Swe obie dłonie i mnie pocałowal. Słodko i czule. I zacząl całować moje obolałe ciało…. miejsca w moim ciele, które bolały. Mięśnie i stawy. Całowal z miłością i… uwielbieniem. A ze szczególną czcią całowal miejsce w moim ciele, które boli mnie najbardziej. Całowal… Całowal i moje serce, które tańczylo z miłości do Niego. Całowal… Objęłam Go, Najdroższego mojego delikatnie i przytuliłam do siebie. Potężnial. Obejmował mnie i przytulał do Siebie. Mocno tulil, mocno i delikatnie. Przylgnelam do Umiłowanego mojego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Zaczęliśmy tańczyć. Był to taniec inny niż wszystkie. Dziwny i bardzo piękny. Osobisty i intymny. Intymny do głębi… Najdroższy był jakby przezroczysty… Przejrzysty. I ja przezroczysta i przejrzysta… Najdroższy przenikal mnie niemal fizycznie. Przeniknal na wskroś! Widziałam w Nim Jego SERCE. I w sobie widziałam swoje serce. Tańczylismy bardzo. W milczeniu.. Ukochany wchodzil we mnie z wielką Miłością i delikatnością wielką. I ja wchodzilam w Umiłowanego mojego. Tańczylismy. SERCE przy sercu, Rana przy ranie. A ON, Najdroższy mój płonąl z Miłości do mnie…. Pochylil się i szepnął mi wprost do serca:
„Pragnę zawsze tak z Tobą tańczyć, Maleńka Moja!”
„I Ja pragnę, Najdroższy! I ja pragnę!”
Umiłowany chwycił mnie w Ramionach i zawirowal wokoło! I śmiał się radośnie, dźwięcznie i głośno! I ja się śmialam. Głośno i radośnie! Potem Ukochany położył mnie w kwiatach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I wciąż przezroczysty, przenikał mnie Sobą. Wciąż tańczyliśmy, zjednoczeni w Miłości i Cierpieniu.
 
18.01.2018
Leżałam na łożu Miłości, Krzyżu tańcząca bardzo leżałam Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z Miłością nie do opisania słowami. Jedną dłonią dotykał miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo. A drugą dłonią gładzil moje włosy i policzek.
„Boll Cię bardzo, Maleńka Moja…”
„Bardzo. Ale to nic. Tańcze. Martwię się jednak o tatę. Szaleją mi… Parę dni pod rząd nie zdążyam…. Tato musiał mnie wycierac, przebrać. Ciężko mu… Mama chora, ja chora. Tato opiekuje się nami obiema. A sam się rozchorowal. Martwię się….”
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwoscia ogromną.
” Nie martw się, Maleńka. Jesteście pod Moją szczególną opieką!”
” Dziękuję Ukochany!!!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA.
” Najdroższy mój! Ufam Ci!”
Pocałowal mnie a ja odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
 
19.01.2018
Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo, bardzo. W milczeniu. W Miłości. Najdroższy mój i ja. Cierpiąca i zmęczona bardzo. Najdroższy mój cierpiał ze mną . I tulil mnie do SERCA Swego. W mojej głowie kłębily się różne myśli. Nachodzily, tłoczyly. Myślałam co mogę zrobić w sprawie awarii bloga. Jak pomóc mojemu Przyjacielowi, który walczył o jego odblokowanie i naprawę. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. A we mnie trwała tzw „burza mózgu”. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Patrzył we mnie jasnym i czystym spojrzeniem, w którym nie było wątpliwości. Patrzył we mnie z wielką Miłością i przenikliwie bardzo… I nagle jak błyskawica przemknela pewna myśl. Jasna i czysta. przegoniła ona wszystkie inne myśli. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie, pytająco. On z uśmiechem pokiwał twierdząco głową.
„Mam napisać do…??!!”
„Możesz, Maleńka.”
„Ale czy umiem…?”
„Jeśli chcesz pomóc, napisz. Ja Ci pomogę.”
„Dobrze.”
Najdroższy nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Wciąż tuli. I wciąż tańcujemy. Dziś nasz Piątek.