Dzień: 27 stycznia 2018

23 – 27.01.2018

No Comments
23. 01. 2018 Obudziłam się. Leżałam z zamkniętymi oczami. Było mi tak dobrze… Rozbudzalam się powoli… Nagle uświadomilam sobie, że jestem otulona… Że jestem w ramionach. Znałam te ramiona. Wielkie, opiekuńcze, czule i delikatne. Ramiona Najdroższego mojego. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, nie otwierając oczu. Nagle na policzku poczułam pocałunek. Słodki i delikatny. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nade mną rozpromienione Oblicze Umiłowanego. Promienial cały Miłością, jasnial blaskiem Swej Miłości. Patrzyłam w Niego z miłością, uwielbieniem i zachwytem!!! „Najdroższy mój! Jaki Ty piękny!!!” – szepnęłam zachwycona. Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. „Maleńka Moja Umiłowana! Jestem piękny, dla Ciebie!” „Dziękuję, Najdroższy mój!” Trwalismy w radości. Cieszyliśmy się sobą nawzajem. Ukochany tuli mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil. „Piękności Moja Maleńka!” „Jestem piękna, dla Ciebie, Najdroższy, Umiłowany mój!” Ukochany otulal mnie bardziej i bardziej. Żyłam w Umiłowanym moim, a Umiłowany mój żył we mnie… Żyję w Umiłowanym, a ON żyje we mnie! 24.01..2018 Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Ukochany trzymał mnie w Ramionach, obejmował i w tańcu prowadzil. Uśmiechał się do mnie cudnie. Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucałowałam Go. „Najdroższy Najdroższy mój… przepraszam za wczoraj.” Umiłowany promienial cały uśmiechem. „Wczoraj Mnie przeprosilas za wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj, Maleńka!” Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i znów ucałowałam. „I tak jestem Twoja. Wiem to!” Teraz Umiłowany mnie pocałowal. „Zawsze jesteś Moja, bez względu na potknięcia i upadki. Jesteś Moja.” Trzymałam ręce na szyi Najdroższego mojego. Obejmowałam Go z czułością. „To dlatego że tęsknię,  że pragnę … że gonie, że pędzę, biegnę, że gnam…” „Że tęsknisz?! Ze pedzisz?!”- Ukochany zdawał się nie wiedzieć o co mi chodzi, choć wiedziałam, że wie doskonale. „Tęsknię za Tobą! Pragnę Ciebie! Biegnę, gonię, pędzę do Ciebie! Gnam! I często jak pędzę to się potknę i upadnę… Ale dzięki Tobie otrząsnę się, otrzepię i dalej pędzę! Gnam! Do Ciebie, Najdroższy!” Umiłowany potężniał… W Jego oczach widziałam ogien. Wziął mnie na ręce i delikatnie położył na Łące, wśród kwiatów. „Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał z czułością i ogniem Miłości w oczach i w głosie. Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trwałam w uwielbieniu… „Dziękuję Najdroższy… Ten Pokarm daje mi siłę, żeby pędzić, żeby gnać… do Ciebie!” „Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał Umiłowany. Obsypywał mnie pocałunkami. Płonęłam Jego Miłością. 25.01.2018 Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ogromnie! Najdroższy mój, Maleńki… Cierpiący był bardzo… I ja bardzo cierpialam. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka… Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i współczuciem. I ja w Niego tak patrzyłam, z miłością i współczuciem. Chciałam Mu jakoś ulżyć. Ale nie mogłam… Sama cierpialam bardzo. „Najdroższy mój… Cierpisz bardzo…”- szepnęłam z trudem. Spojrzał we mnie z wielką tkliwoscia. „Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja”- szepnął z czułością Najdroższy – Ty też bardzo cierpisz, Maleńka!” Spojrzałam w oczy Najdroższemu z czułością i szepnęłam z naciskiem: „Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!” Umiłowany wziął mnie na ręce, i z delikatnością i czułością niewyobrażalna położył mnie na SERCU Swoim. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie, otulal Sobą. Znalazłam się w wielkiej światłości. Przede mną biło SERCE Najdroższego mojego. Ucalowalam JE. I wtulilam się w NIE cała. Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia. I weszła we mnie. Uwielbialam Umiłowanego mojego. „Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!” – szepnęłam szczęśliwa bardzo. 26.01.2018 Obudziłam się i od razu poczułam, ze jestem otulona. Że jestem otoczona Ramionami. Wielkimi, silnymi i czułymi niezwykle. Szybko otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy i… zastygłam w uśmiechu. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą! Jasnial cały szczęściem i uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego, szczęśliwa cała… „Najdroższy mój…” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka. „Witaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy. „Ukochany mój, witaj!“ Patrzył we mnie promiennie bardzo. Promienialam w Jego blasku. Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany siedział na złotym tronie i trzymał mnie w Ramionach. ” Wiesz Umiłowany? Jesteś Królem i złoto Ci się ze wszechmiar należy. Ale… kiedy widzę Ciebie zamkniętego w złotej monstrancji, zawsze myślę że jest Ci w tym zlocie zimno i ciasno… Tak samo w tabernakulum. Zimno, ciemno i smutno… I myślę że Ty wolisz…” „Ludzkie serca?” – spytal Umiłowany, patrząc we mnie przenikliwie. „Tak. Tak myślę.” „Oczywiście, że wolę, Maleńka. Ale wiele serc jest bardziej zimne i ciemne i ciasne niż monstrancja i tabernakulum, Maleńka.” „Naprawdę…?!” – zdziwiłam się. „Tak, Maleństwo Moje…” Posmutnialam bardzo. Ukochany wstał z tronu i trzymając mnie na rękach położył mnie na trawniku wśród stokrotek. „Najdroższy mój… pragnę, żeby we wszystkich sercach było Ci dobrze… Ciepło i jasno. Aaa… w moim sercu jest Ci dobrze? Czy jesteś w nim szczęśliwy? Jeżeli nie to proszę powiedz mi.” Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i uśmiechem. Jasnial cały. „Jak myślisz, co widzisz, Maleńka?” „Widzę że… jesteś szczęśliwy, Najdroższy mój i jest Ci w moim sercu dobrze” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego. „Bardzo! Bardzo Mi dobrze!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z zachwytem. „Piękności Moja Umiłowana!” – pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Potem spojrzal mi w oczy głęboko. „A Tobie we Mnie dobrze, Maleńka? Szczęśliwa jesteś?” Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Już miałam Mu odpowiedziec. Ale roześmiałam się radośnie, „A jak myślisz, Najdroższy? Co widzisz?” – spytalam. Najdroższy mój roześmiał się szeroko i dźwięcznie. Potem zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I wyszeptal wzruszony: „Bardzo!” Patrzyłam w Umiłowanego. Wzruszona. „Bardzo, bardzo, bardzo…” Umiłowany zamknął mi usta pocałunkiem. Potem spojrzał w dal i zamyślił się jakby… „Niewielu myśli o tym, że Mi zimno i ciasno w monstrancji i ciemno w tabernakulum. Niewielu myśli, że jestem Osobą…” „Przecież to oczywiste, że jesteś Osobą!” „Nie dla wszystkich, Maleńka…” „Dla mnie oczywiste!”- szepnęłam patrząc w oczy Umiłowanemu. „Wiem, Maleńka Moja. Wiem!” Obsypywał mnie pocałunkami jak Oblubieniec Swą oblubienicę. 27.01.2018 W komnacie SERCA Umiłowanego byłam. W ramionach Najdroższego mojego radośnie tańczyłam. Ukochany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. „Najdroższy mój…”-szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością. „Maleńka Moja!”- wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa. „Jak pięknie się do mnie zwracasz, Najdroższy…” „Podoba Ci się, Maleńka? Dlaczego?” – spytal uśmiechając się Umiłowany. „Bo taka właśnie pragnę być wobec Ciebie. Nie tyle mała i malutka. Maleńka. Poza tym mówisz to z taką Miłością i czułością…” „‚Najdroższy’ też Mi się podoba” – szepnął z czułością Umiłowany. „Tak?! – ucieszyłam się – Najdroższy to bliżej niż Ukochany. Ukochany brzmi sucho… Teraz to widzę. A Ty Najdroższy jesteś mi bliski. Bardzo! Wciąż bardziej i bardziej… Ja wiem ze jesteś wielki, potężny, wszechmocny!!! I widzę jak bardzo się unizasz, upokarzasz. Jak bardzo się unizyles przychodząc na świat w stajni. Zamknąłes się w ciele człowieka. Niemowlęcia. A teraz zamykasz się w białym, kruchym Chlebie. Karmisz Sobą. Jesteś taki delikatny i bliski…” Skończyłam. Patrzyłam w oczy Najdroższego mojego i On patrzył mi w oczy z miłością. Głęboko. ” JA JESTEM Bogiem bliskim. Na świat przyszedłem jako Emmanuel. Bóg z wami. Jestem bliski i bliskości pragnę!” Patrzył we mnie z wielką tkliwoscia… Bliskościa niesamowitą. „Chcę być Twoim Maleńkim, Maleńka Moja! Pragnę!”. „Jesteś! Jesteś Maleńkim moim!” Umiłowany promienial cały szczęściem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. „Maleńki mój…” – szepnęłam z uwielbieniem. Trwalismy w bliskości. Maleńki i Jego Maleńka.

Categories: Uncategorized

%d bloggers like this: