28 -31. 01. 2018

28.01.2018
Weszłam na Łąkę wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój stał w oddali. Gdy tylko mnie zobaczyl, rozpromieni się cały. Rozłożył szeroko ręce, ramiona.
„Maleńka Moja! Chodź do Mnie!”

Pobiegłam do Umiłowanego mojego z radością! Rzuciłam się do Jego stóp. Objęłam Maleńkiego mojego i całowalam Jego Rany. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem. Z czułością całowalam. Umiłowany mój stał i głaskal mnie po głowie. Potem podniósł mnie. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy z miłością i promiennie bardzo. Pocałowal mnie. Czule i słodko….
„Chodźmy do altanki, Perełko Moja. Odpoczniesz, bo wiem że zmęczona jesteś. I porozmawiamy.”
„Dobrze, Maleńki mój!”
Umiłowany wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Posadzil na kwiatowej kanapie, Sam usiadł przy mnie. Ujął moje dłonie w Swoje i przytulił do Swego policzka.   Patrzył we mnie z ogromną Miłością i czułością wielką…  Potrzebowałam takiego spojrzenia… Patrzyłam w JEGO oczy głęboko. I nagle znalazłam się w kościele. Klęczałam przed Najświętszym Sakramentem. Zapatrzylam się w Hostie… W Umiłowanego mojego. I… zobaczylam Jego. Stał przede mną świetlisty i piękny niezmiernie. Uśmiechal się do mnie cudnie.
„Pokaż Mi swe serce, Maleńka Moja. Daj Mi je!” – szepnal wyciągając do mnie ręce. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona, ale posłuchalam Go. I wtedy stało się coś niemożliwego. Wyjęłam z ciała moje serce… Trzymałam je w swoich domach. Biło. Zdumialam się że jest takie wielkie… Ledwo mieściło się na moich obu dłoniach!!! Podałam je Umiłowanemu mojemu. Wziął je zachwycony! Wziął je z tkliwoscia i delikatnością… Pochylil się i ucalowal je serdecznie.
„Zobacz, Maleńka, jakie wielkie!”
„Tak… Nie spodziewałam się… nie myślałam że jest tak wielkie…”
„A zobacz jakie jest piękne i dobre!”
Nie odpowiedziałam. Spuściłam głowę… Czułam jak Umiłowany wkłada mi serce z powrotem do ciała. Klęczałam przed Najdroższym ze spuszczona głową. Umiłowany ujął moją brodę i podniósł do góry. Spojrzałam w Najdroższego. Znów siedzieliśmy w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany patrzył we mnie z Miłością i zachwytem.
„Kocham Cię, Najdroższy mój!”
„A siebie kochasz, Maleńka Moja?”
„Nie bardzo… Najdroższy…”
„Więc odtąd będziesz siebie kochać Moją Miłością!”
Umiłowany ucalowal mnie serdecznie. I zaczął tłumaczyć. Tłumaczył cierpliwie, spokojnie, z miłością. Mówił, że jestem wobec siebie zbyt surowa, zbyt ostra, Że mam do siebie mało cierpliwości, litości. Że widzę w sobie tylko swoje słabości, wady, zło, które jest we mnie. Że koncentruję się na nim, a dobra, które we mnie jest nie dostrzegam. A przecież dobra jest we mnie dużo, dużo, dużo więcej. Że powinnam je pielęgnować, troszczyć się o nie. Cieszyć się nim! Być z siebie dumną.
„Ja jestem bardzo z Ciebie dumny, Maleńka! Bardzo dumny!”
Patrzyłam w Umiłowanego. I w Jego oczach widziałam dumę.
„Chcę siebie pokochać… bardziej. Pomożesz mi, Maleńki?”
„Oczywiście!”- szepnął Najdroższy całując mnie w czoło.
„Dziękuję…”
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka!”
Objął mnie i przytulił do SERCA. Odpoczywałam w Umiłowanym…
29.01.2018
Byliśmy w komnacie SERCA Najdroższego. Umiłowany mój i ja. Leżałam na SERCU Jego. Na SERCU Maleńkiego leżałam. Wtulona w NIE cała. Tańcząca bardzo. Odpoczywalam. Było mi tak dobrze! Tak dobrze! Mogłabym tak trwać i trwać! Bez końca! Leżałam więc na SERCU Maleńkiego… W pewnej chwili usłyszałam:

„Perlo Moja! Maleńka Moja!”
Natychmiast byłam przy Jego twarzy.
„Tak, mój Najdroższy?!”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Zatańczymy, Perełko?”
„Oczywiście! Jeśli chcesz, Najdroższy!”
I chwilę później tańczylismy na Łące. Wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy.
 „Przerwałem Ci odpoczynek przy SERCU. Wiem jak uwielbiasz kiedy Cię tule. Przerwalem Ci Maleńka. A Ty MI nie odmówilas, choć zmęczona jesteś!”
„Nie przerwales mi, sama przerwałam.”
Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. On patrzył we mnie z zachwytem.
„Przerwałem Ci, Maleńka!”
„Nawet jeśli, to co? Chcę pełnić Twoją wolę, nie swoją. Uwielbiam gdy mnie tulisz, uwielbiam z Tobą tańczyć! Uwielbiam z Tobą być, Maleńki. Ciebie uwielbiam!”
Patrzył we mnie z ogniem w oczach i ja w Niego tak patrzyłam. Po chwili szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego:
” A do SERCA przytulić mnie zdążysz. Całą wieczność będziesz mnie tulil!”
Patrzyłam w Umiłowanego z ufnością ogromną! Bezczelna wręcz! Najdroższy mój promienial cały uśmiechem, zachwytem i podziwem.
„Żebyś wiedziała że będę, Maleńka! Będę! Będę z radością!”
” Nie odmówisz mi, Maleńki?”
„Nie odmówie! Ty Mi nie odmowilaś i Ja Tobie nie odmówię!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Umiłowany przerwał taniec. Stał i patrzył mi głęboko w oczy…
„A gdybym Ci Maleńka powiedział, żebyś zeszła na samo dno Piekła?”
„Pojdę”- szepnęłam patrząc Umiłowanemu prosto w oczy.
Najdroższy wziął mnie z czułością na ręce i usiadł na Łące wśród kwiatów. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA.
„Nigdy Ci tego nie powiem, Maleńka!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
30.01..2018

Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.
31.01.2018
Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.