USZCZĘŚLIWIA MNIE BARDZO

Najdroższy mój leżał na Krzyżu łożu Miłości. Ja klęczałam przed Nim. Patrzył we mnie taki świetlny i piękny niezmiernie… Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i zachwytem… Pochyliłam się i zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z  czułością i nabożeństwem. Z miłością całowalam JEGO Rany.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa i szczęściem wielkim.
„Ty mnie też, Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy, przenikliwie.
„Wiesz Maleńka Moja, że nie potrzebuje Twoich pocałunków?”
Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona.
„Wiem…” – szepnęłam. I dalej całowalam. Nie przerywalam.
„Nie potrzebuje. Ale pragnę! Jakże pragnę!”
Tym razem to ja spojrzałam w Umiłowanego przenikliwie.
„A ja potrzebuje i pragnę Twoich pocałunkow, Najdroższy mój!”
Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością. Błysk światła… I to ja leżałam na Krzyżu łożu Miłości, a Umiłowany klęczał przy mnie i obsypywal mnie pocałunkami.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka!”
„Tym, że potrzebuję i pragnę…?”
„Tym, że stajesz przede Mną w prawdzie. Twoje serce jest jasne, proste i czyste.”
„Czyste…?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Prosiłaś Mnie wczoraj, żebym je oczyscil, że jeśli chce, mogę. Chciałem. Zawsze chcę!”
„Dziękuję Ukochany mój!!!”
Ucalowalam Go serdecznie.
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo, Maleńki mój!”
Byłam wzruszona… Najdroższy patrzył we mnie tak pięknie.. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i głowę Swą położył na sercu moim. Byłam taka szczęśliwa!!!

 

%d bloggers like this: