OSWOJONA Z CIERPIENIEM, JAK ON

Leżałam na Krzyżu łożu Miłości. Tańcząca bardzo leżałam Najdroższy pochylil się nade mną i pocałował mnie w opuchniety policzek.

„Pora wypłynąć w morze, Maleńka Moja!”
„Tak, Najdroższy!”
Umiłowany wziął mnie na ręce. I chwilę później byliśmy na plaży, nad morzem Cierpienia. Najdroższy niósł mnie na rękach. Widziałam przed sobą JEGO czule spojrzenie. A nad Najdroższym czarne, ciężkie chmury. Ukochany doszedł do małej łódeczki stojącej na plaży. Posadzil mnie w niej, odcumowal, zepchnql lekko w morze wskoczył do łódki i zaczął wiosłować. I wkrótce plynelismy na pełnym morzu. Umiłowany odłożył wiosła i patrzył we mnie z Miłością. A ja zaczęłam się rozglądać. Wokół nas, od horyzontu po horyzont była woda. Morze stalowe i szkliste. Nieruchome prawie. Nad nami wisiały ciężkie, czarne chmury. Zewsząd biła pustka, opuszczenie..
„Ale tu smutno, pusto i samotnie” – szepnęłam patrząc w oczy Najdroższemu. On patrzył mi w oczy głęboko.
„Znasz to opuszczenie, odrzucenie i samotność, znasz, prawda, Maleńka Moja?”
Jego spojrzenie i słowa dotykały najgłębszej głębi serca mojego.
„Tak, Najdroższy mój. Znam!”
Umiłowany spojrzał we mnie z tkliwoscia i wyciągnął do mnie ręce.
„Chodz do Mnie, Maleńka!”
Usiadłam Mu na kolanach. Przytulił mnie mocno do Siebie.
„To opuszczeniem w cierpieniu, samotność, poczucie, że jesteś w nim sama, niezrozumienie, odrzucenie. Znasz to, Maleńka.”
„Znam. Znam bardzo dobrze, Najdroższy mój!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy…
„Ja gdy cierpialem też byłem odrzucony, opuszczony, samotny. Sam. Nawet czułem się opuszczony przez Ojca… Ale ON był przy Mnie. Blisko, najbardziej. I cierpiał ze Mną. I gdy Ty, Maleńka Moja w cierpieniu czujesz samotna, niezrozumiana i odrzucona, Ja jestem z Tobą, rozumiem Cię i z Tobą cierpię!”
” Najdroższy mój!!!”- wyrwało mi się z głębokości serca mojego.
Najdroższy wciąż tulił mnie mocno do Siebie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trwalam w uwielbieniu. W milczeniu. Plynelismy po morzu Cierpienia długo. Odezwalam się w pewnej chwili:
” Wiesz Umiłowany, zanim wypłynelismy myślałam że będę się bać, czuć się tu obco, nieswojo. Ale nie! I dziwię się bardzo. Bo czuję się jakbym była u siebie!! Jakby to było moje morze cierpienia. A to przecież Twoje morze i Twoje Cierpienie. Dlaczego więc czuję jak u siebie??!”
Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością…
„Twoje Cierpienie jest Moim Cierpieniem. Moje morze, Twoim. Ktoś kto odrzuca cierpienie, komu cierpienie jest obce temu i morze jest obce. Ale Ty, Moja Maleńka jesteś oswojona z cierpieniem. Oswojona, jak Ja.”
„Tak, Najdroższy. Jestem oswojona z cierpieniem.”
„Jak Ja.”
„Jak Ty”- wyszeptało moje serce.
I wciąż pływamy. Na stalowo-szklostym morzu Cierpienia. W maleńkiej łódeczce. Umiłowany mój i ja na Jego kolanach. Na Morzu naszego Cierpienia.
%d bloggers like this: