MAMA

Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia nie do opisania… Najdroższy cierpial ogromnie, niewymownie… I ja cierpialam bardzo.
Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki… Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem…Tańczyliśmy bardzo!!! Obejmowałam Najdroższego, a On przytulał mnie do Siebie. Do SERCA. Cierpielismy razem. Tańcząc. Słyszałam bicie JEGO SERCA. Biło dla mnie i moje serce biło dla Umiłowanego mojego. Tańczylismy… Nagle usłyszałam ciche, pełne bólu westchniecie i głośny szloch. Spojrzałam w Najdroższego… i zamarlam w bólu. Umiłowany bezbronny cały… płakał… Lkal. Zalewal się łzami. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i całowałam Jego łzy. Całowalam łzy Najdroższego mojego… Nie pytała dlaczego płacze. Miał wiele powodów do płaczu…. Bardzo wiele. I z mojego powodu też… Nie pytałam dlaczego. Całowalam najczulej jak potrafilam… Łzy Najdroższego mojego… Umiłowany zaczął drżeć na całym ciele.
„Ogrzeje Cię, Najdroższy!” – szepnęłam z obolałym sercem.
Zaczęłam Umiłowanego mojego zdejmować z Krzyża. Starałam się ostrożnie i delikatnie, ale nie bardzo mi wychodziło. Zdjęłam jedną ręke, założyłam ją sobie na szyję. Potem drugą i nogi. I po dłuższej chwili siedziałam pod Krzyżem, trzymalam Umiłowanego w ramionach, w objęciach. Tuliłam Go do siebie. Ogrzewalam… Umiłowany przestał płakać, uspokoił się. Leżał z zamkniętymi oczami, wyglądał jakby spał. I widać że było Mu u mnie dobrze, bo co jakiś czas przez sen się uśmiechal. W pewnej chwili otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Mama? Mama?” – spytal.
Serce zabiło mi mocno.
„Nie… Najdroższy mój. Nie jestem Twoją Mamą. To ja, Maleńka Twoja!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i zamknął oczy. Po chwili znów je otworzyl. Znowu się do mnie promiennie uśmiechnął i wyszeptal:
„Mama?”
„Nie, Najdroższy… To ja, Maleńka Twoja.”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością i uśmiechem. I… znikł!!! Siedziałam sama pod Krzyżem w Otchłani Cierpienia… Wokół mnie zionelo przejmujacym bólem i pustką… Tańczyłam bardzo.
Wtem! Pojawił się mój Najdroższy!!! Piękny, jaśniejacy i świetlisty bardzo!! Ukleklam przed Nim w uwielbieniu i zachwycie! W dłoniach trzymał Hostie i kielich. Uśmiechał się do mnie cudnie, rozpromieniony Miłością.
„Pamiętasz Moja Maleńka jak mówiłem Ci że rodzisz Mnie w sercach innych ludzi i dlatego jesteś Matką Moją?”
„Tak, Najdroższy mój. Pamiętam!”
„Właśnie teraz, cierpiąca bardzo, cierpiąca ze Mną, rodzisz Mnie w dla innych!”
Trwałam w zdumieniu, zachwycie i uwielbieniu. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i napoił Swą Krwią. I… znikł!
A ja znowu siedziałam pod Krzyżem w Otchłani Cierpienia i trzymalam w ramionach Umiłowanego mojego. Tuliłam Go do siebie. Ogrzewalam..
Najdroższy miał zamknięte oczy. Wydawało się, że śpi. W pewnej chwili otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Mama?” – spytal.
Moje serce uklęklo przed NIM.
„Tak, Najdroższy. Jestem Twoją Mamą!”
I… wtedy w Otchłani Cierpienia stało się coś niesamowitego!!!! Niemożliwego!!!! Zachwycającego!!!! Cała Otchłań Cierpienia zakwitla! Pięknymi, kolorowymi, bujnymi kwiatami! A ja siedziałam pod Krzyżem i tulilam w ramionach Najdroższego mojego….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *