JAK ANIOŁ W OGRÓJCU…

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ja też cierpialam, bardzo. Obejmowałam Najdroższego mojego, a On tulil mnie do Siebie z Miłością.
„Zatańczymy, Najdroższy mój?” – spytałam wpatrzona w Maleńkiego.
„Maleńka Moja, chyba nie dam rady. Sama zatańcz, proszę” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy.
Już chciałam powiedzieć że „Dobrze” i zatańczyć sama. Ale nie powiedziałam.
„Ja jestem z Tobą, Najdroższy mój! I Ci pomogę! Spróbujemy, proszę!”
„Dobrze, Maleńka Moja! Spróbujmy. Zatańczmy!”
Objęłam mocno Najdroższego mojego. I zaczęliśmy tańczyć. Umiłowany opierał się o mnie, raz po raz osuwając się.
„Nie dam rady, Maleńka Moja!”
„Dasz radę, Umiłowany! Dajesz! O! Patrz! Jak pięknie!!! Cudnie tańczysz, Najdroższy! Dasz radę! Wierzę w Ciebie!”
Umiłowany spojrzał we mnie dziwnie, uśmiechając się tajemniczo. Za chwilę znów jakby osłabl, tak że musiałam Go podnosić.
„Zobacz, Maleńka nic Mi nie wychodzi! Jestem do niczego. I taki brzydki!”
„Ty do niczego??! Ty brzydki???! – zawołałam oburzona – Piękny jesteś!!! Przepiękny!!! Najpiękniejszy! Najcudniejszy!!! I jesteś do wszystkiego!!! O, spójrz! Jak pięknie tańczysz! Pięknie, Najdroższy! Teraz czekaj, pomogę Ci… O, tak! Bardzo pięknie, Maleńki mój! ”
Umiłowany jakby się znów tajemniczo uśmiechnał. Po chwili jednak osłabł całkowicie… Wzięłam na ręce Umiłowanego mojego, tuliłam Go do serca i tańczyłam. Z Najdroższym moim w ramionach. Tańczyłam.
” Mój Przecudny, mój Przepiękny… „-szeptałam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. On patrzył we mnie z ogniem w oczach. I… nagle zeskoczył z moich objęć jak młody jeleń! Pomyślałam że siły Mu chyba wróciły…
„Dość tego!!!” – zawołał Najdroższy z ogniem. Cały był Miłością. Ogniem Miłości.
„Dość tego!!!”- wołał.
Stałam oszołomiona! Zdumiona do głębi serca… Nie widziałam co się dzieje! Umiłowany stanął naprzeciw mnie i patrzył we mnie z zachwytem nie do opisania słowami…
„Perlo Moja Umiłowana!” – szeptał całując moje ręce… Potem ukląkł przede mną… W szoku byłam…. Uklękłam przed Nim. Klęczelismy przed sobą nawzajem. Ukochany ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył we mnie… Płonący cały…
„Wiesz dlaczego tu jesteś, Maleńka?! Wiesz dlaczego tu ze Mną jesteś?!”
„Nie… ale to dla mnie zaszczyt że mogę tu z Tobą być…”
„Jesteś tu, bo kochasz Mnie. Czystą Miłością! Czystą miłością Mnie kochasz! Pozbawioną pychy i egoizmu! Czy wiesz co przed chwilą dla Mnie zrobiłaś?!”
Poklwalam przecząco głową, oszołomiona.
„Zrobiłaś dla Mnie to co Ja robiłem dla Ciebie przez lata. Podnosilas Mnie pomagałas, podtrzymywalas na duchu, dodawalas, Mi otuchy, pocieszalas, tuliłaś do serca, przekonywałas o Moim piękne!!! Byłaś cała dla Mnie!”
„Jestem cała dla Ciebie, Najdroższy mój..”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i znów ujął moją twarz w Swe dłonie. I pocałował mnie… Słodko. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice.
„Pocieszasz Mnie jak Anioł w Ogrojcu. Tak… Jesteś Moim aniołem, Maleńka Moja!”
„Pragnę, Najdroższy….”
Rozejrzałam się dookoła… Kwiaty, które przedwczoraj zakwitły, dzisiaj znowu zapaliły się światłem i kolorami. Ale tym razem ich światło nie raziło oczu, nie przeszkadzalo, nie raniło. Przeciwnie. Było dla mnie ukojeniem i odpocznieniem. Patrzyłam w Najdroższego mojego szczęśliwa cała i oszolomiona Jego Miłością i tkliwoscia… Klęczelismy przed sobą nawzajem. Tańczylismy bardzo, w Otchłani Męki. W Miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: