OBIETNICA

Byłam w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo. Najdroższy cierpial niezmiernie, ogromnie. I ja cierpialam bardzo. Klęczelismy pod Krzyżem, klęczelismy przez sobą nawzajem. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i w tańcu prowadzil. W pewnej chwili przestał tańczyć. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. I ja w Niego tak patrzyłam. Oko w oko. W oczach Umiłowanego pojawiły się łzy…
„Tyś Moja? Tyś Moja?” – wyszeptal Najdroższy.
„Tak, Twoja, Najdroższy!”
„Tyś Moja??!”
„Całkowicie. Twoja!”
„I nie zostawisz Mnie?! Nie opuścisz?!”
„Nie, nie zostawię!”
„Nie opuścisz Mnie, Maleńka?!”
„Nie opuszcze Cię, Najdroższy!”
Wtedy stało się coś dziwnego. Umiłowany odsunął się ode mnie. Oparł się o Krzyż i zaczął głosno łkać… A z Jego ust wydobywaly się pełne goryczy słowa:
„Wiele dusz, począwszy od Piotra, zapewniało Mnie, że są Moimi, że Mnie nie zostawia, nie opuszcza. A gdy przyszła męka, cierpienie, opuścili Mnie, zostawili Mnie! I Ty też Mnie zostawisz! Jesteś taka sama jak inni, harda i pewna siebie!”
Najdroższy mój lkal głośno. A ja patrzyłam w Niego oniemiala. Bardzo mnie te słowa zabolały! Cios prosto w serce! Pochylilam się nad Umiłowanym. Chwyciłam Go za ramiona i przysunelam do siebie. Stanowcza byłam. Widać mój uchwyt był silny bo Ukochany jęknal cicho. Ale nie patrzyłam teraz na to. Przysunelam Go, znów klęczał przy mnie. Ujęłam Jego twarz w obie dłonie. Patrzyłam w JEGO oczy poważnie. A ON patrzył gdzieś w dal. W Jego oczach widziałam wielkie cierpienie. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i mówiłam:
„Najdroższy, spójrz na mnie!”
Spojrzal mi prosto w oczy. Mówiłam dalej bardzo stanowczo i dobitnie:
„Cierpienie rozum Ci odjelo?! Myślenie? Ja harda i pewna siebie?! Jak możesz tak mówić?! Jak możesz?!”
W oczach Najdroższego zobaczylam ogień. Mówiłam dalej:
„Swoje życie Ci oddałam! Swoje serce Ci oddałam! Swoją duszę Ci Oddałam! Wolną wolę Ci oddałam! Cierpienie i grzechy Ci oddałam! Jestem Twoją własnością. I jako Twoja własność mam nadzieję… Nie! Nie nadzieję. Pewność! Jestem pewna CIEBIE! Ze nie pozwolisz mi odejść, że nie pozwolisz mi Ciebie opuścić! Że nie pozwolisz zagubic się Swojej maleńkiej Perełce! Nie pozwolisz, prawda?!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z Miłością nie do opisania… Ja wciąż trzymałam Jego twarz w obu dłoniach.
” Nie pozwolisz, prawda??!! Nie pozwolisz Najdroższy???!!!”
” Nie pozwolę, Najmilsza Moja! ”
” Nie pozwolisz?!”
” Nie pozwolę!”
” Obiecujesz?!”
” Obiecuję!”
Siły nagle mnie opuściły. I wycieńczona opadłam w Umiłowanego mojego. Najdroższy mój bardzo delikatnie i z czułością wielką jakby dotykał czegoś dla Niego najcenniejszego w kosmosie, wziął mnie na ręce, w objęcia i przytulił do SERCA Swego. Mocno tulil mnie. Odpoczywalam w Ramionach Umiłowanego, nabieralam sił. On patrzył we mnie Swym cudnym, pełnym Miłości spojrzeniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie i On uśmiechał się do mnie.
„Jesteś bardzo odważna i dzielna. Umiesz walczyć o siebie, Maleńka Moja!”
„Ty mnie uczysz, Najdroższy mój!”
„I znasz swoją wartość, Perlo Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„Ty jesteś moją jedyną wartością, Najdroższy!!!”
Otulal mnie Sobą, zamykal mnie w Sobie. Rozplywalam się w JEGO Miłości… Tak!!! W Otchłani Męki Umiłowanego mojego rozplywalam się w JEGO Miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: