CO TWOJE TO MOJE, GDZIE TY TAM I JA

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Najdroższy obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Cudnie,..
I ja też obejmowałam Najdroższego i patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem. Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem ogromnym.
Tańczylismy.
„Nie rozumiesz tego co tu się dzieje, Prawda, Maleńka?”
„Nie wiem, nie ogarniam tego, Najdroższy. Ale nie muszę wiedzieć. Bo ufam Ci Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością.
„Chcę, żebyś wiedziała, Maleńka Moja. Wczoraj powiedziałaś że czujesz się tu jak u siebie. Jak myślisz, dlaczego?”
Milczałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć…
„A podoba Ci się tu?” – spytal Najdroższy, choć znał odpowiedź.
„Nie…. Szczerze mówiąc, nie, Najdroższy…”
„A mimo to twierdzisz że czujesz się tu u siebie.”
„Tak!”
„Dlaczego, Maleńka Moja?”
Brakowało mi słów, odpowiedź wydawała mi się zbyt wielka dla mnie…
„Co Twoje, to i moje…. Najdroższy. Gdzie Ty, tam i ja” – wyszeptalam po prostu.
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Właśnie Maleńka! Co Moje to i Twoje! Przyjęłas na siebie Moje cierpienie. Zechcialas je dzielić. Uznałas za swoje!”
Patrzyłam w Umiłowanego…. Słowa te dotykały głębi serca i duszy mojej…. Spuścilam głowę… Oniesmielona.
„Płakałem podobnie jak Ty kiedyś. Pamiętasz Najmilsza…?” – szepnął prawie niedoslyszalnym szeptem Umiłowany.
Szybko podnioslam głowę i spojrzałam Mu w oczy. Zobaczylam w nich zrozumienie i współczucie. A nade wszystko Miłość.
„Tak, pamiętam… Najdroższy.”
„Trwalas w swojej otchłani męki, w swoim czasie bólu, smutku, samotności i pustce.”
„I Ty przyszedłeś i wszystko się zmieniło! Ty wszystko zmieniłeś!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„A dlaczego, Maleńka?” – spytał i Sam odpowiedzial:
„Bo przyjąłem Twoje cierpienie na Siebie. Uznałem za Swoje. Podobnie jak teraz Ty Moje!”
Patrzył we mnie z zachwytem wielkim!
„Ach! Jakaś Ty…”
Nie dokończył. Zobaczylam w Jego dłoni małe lusterko, nie wiem skąd je wziął. Podał mi je.
„Masz, Maleńka, sama zobacz!”
Wzięłam. Spojrzałam w lusterko. I… zaniemowillam!!! Oniemialam!!! Patrzyłam w lustro…. Po chwili wróciła mi mowa.
„To TY, a nie ja!!! To TY Najdroższy mój. Jestem podobna do Ciebie, Ukochany… Umiłowany mój!!! Tak bardzo pragnęlam być do Ciebie podobną… Tak bardzo… Najdroższy…”
„I jesteś do Mnie podobną! Jesteś, Maleńka Moja!”
„Ty mnie zmieniłes, Najdroższy!”
„Zmieniła Cię miłość, ufność i pokora.”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie z zachwytem, który nie potrafię opisać. Trwalam w uwielbieniu i dziękczynieniu…
Zakochana w Umiłowanym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *