ODWAŻNA I DZIELNA

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z ogniem w oczach. I ja w Niego tak patrzyłam….
„Pragnę Cię, Maleńka!” – szepnął Umiłowany.
„I ja Ciebie, Najdroższy mój!”
Umiłowany zacząć mnie przenikać, przeswietlac… Przytulał mnie. Otulal Sobą. Wchodziłam w Umiłowanego mojego. A ON zamykal mnie, zatapiał w Sobie… Znalazłam się w wielkiej swiatłości. W jasnym, ciepłym świetle. W oddalił stał jakby złoty tron. Nie widziałam dokładnie z powodu tego jasnego światla. Nie widziałam też czy na tym tronie ktoś siedział. Wszystko było przeniknięte niezwykłym światłem. Nagle usłyszałam głos wydobywajacy się ze światla:
„Daj Mi swe serce, Maleńka Moja!” – był to głos Umiłowanego. Ale potężniejszy, bardziej dźwięczny, uroczysty jakiś. Królewski.
Natychmiast wyciągnęlam moje serce z ciała, położyłam je sobie na dłoni. I rękę wyciągnęlam przed siebie. I tak stałam z wyciagnieta ręka, a na jej dłoni leżało moje bijące serce.
„Uczyń serca nasze według SERCA Twego” – szepnęłam wpatrzona w światłość.
Z światłości odezwał się głos:
„Tak?! A czyje serca mam uczynić?!”
„Moich Duchowych Dzieci i…. moje.”
„Twoich Duchowych Dzieci i Tobie, powiadasz? A czym sobie na to zasłużyliscie?!”
„Czym? Niczym!!! Uczyń to proszę ze względu na Swoją Miłość i Miłosierdzie. Proszę!”
„Ze względu na Miłosierdzie Moje? A co z Moją Sprawiedliwością?!”
„Teraz jest czas Twego Miłosierdzia. Sam tak powiedziałeś! A przy końcu świata przyjdziesz i osądzisz nas sprawiedliwie.”
„To prawda. Stanie się tak jak chcesz. Wierzysz w to?!” – spytal głos uroczyście i bardzo dźwięcznie.
„Tak!”
„Dlaczego?!”
„Ty tak powiedziałes. Tobie wierzę!”
„Niech stanie się jak chcesz!”
Moje serce samo wrócilo do ciała. Ukleklam twarzą do ziemi i dziękowałam. Dziękowałam i dziękowałam…
Nagle zorientowalam się że całuję czyjeś stopy. Podniosłam głowę i zobaczyłam Umiłowanego mojego uśmiechajacego się do mnie cudnie. Byliśmy w Otchłani Męki Umiłowanego. Pomógł mi wstać. Kiedy wstałam, spytałam Najdroższego zdumiona:
„Co to znaczy, Najdroższy? Co to było? Gdzie byłam?… Sprawdzasz… mnie??!”
Ostatnie słowa wyszeptalam z bólem.
Umiłowany patrzył we mnie z czułością…
„Nie muszę Cię sprawdzać, Maleńka Moja, gdyż znam Ciebie.”
„Znasz mnie, prawda. To dlaczego…?”
„Chciałem pokazać Ci jaka jesteś odważna i dzielna jak rozmawiałaś z Majestatem Moim!”
„Rozmawiałam z… Majestatem Twoim??!!” – szepnęłam zdumiona do głębi serca.
„Tak. I przekonalas JE!” – Umiłowany promienial cały szczęściem i uśmiechem.
„I wysłucha mnie?!”
„A jak myślisz?!”
„Że tak!!!”
Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucalowalam Go!!! A ON zaśmiał się radośnie, chwycił mnie w pół i zawirowal wokoło.
„Już nie możesz zaprzeczyc, że jestes bardzo odważna i dzielna!!!” – cieszył się jak dziecko.
„Nie mogę, Najdroższy mój! Jestem odważna i dzielna!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie! Najdroższy przytulił mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką…. Tańczylismy bardzo.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: