NA FALACH CIERPIENIA

Tańczyłam w ciemności. Bardzo. Umiłowany mój był ze mną, był przy mnie. Nie widziałam Go. Ciemność była czarna. Nie widziałam Najdroższego mojego, ale czułam Jego oddech na twarzy i słyszałam bicie JEGO SERCA Swego. Tańczyłam bardzo intensywnie. Nagle usłyszałam trzask i to co przytwierdzalo moje ręce i nogi do chropowatej ściany puścilo. Byłam wolna!!! Jednak moje ręce i nogi były obolałe, drętwe i omdlale. Nie byłam w stanie stać, a co dopiero iść…. Osuwalam się w dol i na pewno bym upadła gdyby nie chwyciły mnie silne i czule ramiona Najdroższego mojego. Umiłowany wziął mnie na ręce i wyszedł z ciemności. Najdroższy niósł mnie na rękach i szedł przed Siebie. A wokół nas było coraz widniej, jaśniej. Umiłowany doszedł do Krzyża. Położył mnie pod Nim bardzo ostrożnie i delikatnie. I pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką i patrzył we mnie ze współczuciem i troską. Leżałam obolała bardzo. Bolały mnie nadgarstki i kostki. Z trudem podnioslam rękę do góry i zobaczyłam że wokół nadgarstka jest odcisnieta sina pręga. Na drugim nadgarstku i na kostkach u stóp też były sine pregi. Umiłowany dotykał ich z czułością i boleścią…
„Najdroższy mój, będziemy chodzić po Morzu?” – spytałam z trudem.
Umiłowany patrzył we mnie rozczuulony…. Bardzo.
„Mieliśmy dzisiaj chodzić, Maleńka Moja… Ale jesteś taka obolała i zmęczona, że chyba nie dasz rady.”
„Nie dam rady??!! I Kto to mówi ??! Ty, który jesteś mi Podporą i Siła??!”
I ucalowalam dotykając z czułością Jego policzka, wyszeptalaam:
„Z Tobą zawsze dam radę, Najdroższy!!!!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z ogniem w oczach. Patrzył mi w oczy i ja patrzyłam Mu w oczy…. Patrzyłam…. I znalezlismy się na morzu. Umiłowany i ja chodziliśmy pod rękę po Morzu Cierpienia. Morze było strasznie wzburzone, tak, że trudno było chodzić po jego powierzchni. Ale chodziliśmy z Umiłowanym. W pewnej chwili Najdroższy zatrzymał się i stanął naprzeciw mnie. Uśmiechnął się do mnie cudnie, objął. I zaczęliśmy tańczyć! Tańczyliśmy! Po falach cierpienia!!! Jak Umiłowany mój pięknie tańczył!!!! Jak pięknie!!! Zwiewne i lekko unosi się nad falami. Jak barwny motyl. Jak pięknie tańczył mój Umiłowany! I ja w Jego ramionach!!! Tańczyliśmy po wzburzonych falach cierpienia…
I znów leżałam pod Krzyżem. Obolała bardzo i zmęczona bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia nie do opisania słowami.. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go. Ujął mnie bardzo ostrożnie i delikatne w ramiona i tulil do SERCA Swego. Byłam jak dziecko w ramionach MAM. Tańczylismy bardzo. Na falach cierpienia. Wciąż tańczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: