BARDZIEJ

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Tańczyłam bardzo. Bardzo! Umiłowany pochylal się nade mną z Miłością. Patrzył we mnie Swym cudnym pełnym czułości i tkliwosci spojrzeniem. Dotykal delikatnie i z namaszczeniem wielkim miejsce w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Uśmiechałam się do Niego radośnie i tańczyłam bardzo. A Najdroższy ten mój taniec przyjmował. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Patrzyłam w Najdroższego, w Miłość mojego życia…. Zapatrzylam się w Umiłowanego mojego…
Nagle w Otchłani Męki Umiłowanego rozbłysło światło jasne i ciepłe. A wokół nas zaroiło się od barwnych, kolorowych kwiatów, motyli i ptaków. Rozblyslo, zaroilo się na kilka sekund…. I znikło! I w Otchłani Męki Umiłowanego znów było szaro i smutno i pusto… Umiłowany uśmiechał się do mnie promiennie.
„Wiosna już nie może doczekać się przyjście!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
I zobaczyłam że cierpi niezmiernie…. Ogromnie bardzo! Teraz ja pochylalam się nad Najdroższym, nad Maleńkim moim. Z miłością i tkliwoscia. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością…. A ON cierpiący był strasznie…
„Maleńki mój…. – szepnęłam wpatrzona w Niego z bólem serca – Jak mogę Ci ulżyć, choć trochę? Powiedz, proszę! Jak mogę Ci ulżyć?”
„Sprawiasz Mi ulgę swoją obecnością, Maleńka. Tym, że ze Mną jesteś. Bo samotnośc i opuszczenie bardziej boli niż rany na ciele.”
„Jestem z Tobą, Najdroższy mój! Jestem! Ale pomóż mi żebym była… bardziej!!!”
Wtedy Umiłowany rozpromienil się bardzo nade mną, rozświetlil, rozjasnil… Miłością. Otulal Sobą. Tańczylismy bardzo. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. W Miłości.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *