ZMĘCZONY…

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy razem.. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym pełnym miłości spojrzeniem. Ja odpoczywałam na SERCU Ukochanego. Przed sobą widziałam Oblicze Ukrzyżowanego. Patrzyłam w JEGO dobre oczy z miłością i uwielbieniem. Napisałam, że odpoczywalam. Nie do końca. Tańczyłam bardzo. Patrzyłam w Najdroższego i rozmyślalam.
Wczoraj wjechał do Jerozolimy. Do mnie wjechał, do mojego serca. Na osiołku. Zrebieciu oslicy. Pokorny i cichy. Kroi i Pan, Najdroższy mój. Który nie oskarża, nie osadza, nie potępia. Który nie zasłonił Swej twarzy przed zniewagami i opłuciem, ale i nie odpowiedział na nie. Nie oddał, nie odpowiadzial złem za zło. Który największego grzesznika – mnie pragnie przytulić z Miłością do SERCA. Pragnie… Widzi w nim Swoje dziecko. Umiłowane, ukochane najdroższe dziecko!!! I za nie idzie cierpieć i umrzeć w męczarniach. I zmartwychwstal. Dla mnie! Dla każdego! Pragnie żeby Jego dzieci żyły wieczne, z Nim!!!
Tak rozmyślalam, patrząc w oczy Umiłowanemu mojemu. Patrzył we mnie słodko.
Nagle znalazłam się w pustym kościele. Przed ołtarzem klęczałam. Na ołtarzu stała monstrancja, bardzo prosta, ale piękna bardzo. W monstrancji była Hostia. Najdroższy mój ukryty w białym Chlebie. Klęczałam przed Umiłowanym, uwielbialam Go. Nagle Hostia wyszła z monstrancji i zbliżała się do mnie, usłyszałam cichy głos:
„Czy mogę, Maleńka Moja u Ciebie odpocząć?”
„Odpocznij Najdroższy mój! Proszę i zapraszam!”
„Jestem bardzo zmęczony przed męka. A nie mam gdzie głowy skłonić.”
„Odpocznij u mnie Najdroższy mój!! Proszę Cię!!!”
Hostia zbliżała się do mnie bardziej i bardziej. Aż weszła we mnie. Trwalam w uwielbieniu…
Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój położył głowę na moim sercu i odpoczywał. A ja tańczyłam dla NIEGO. Z radością tańczyłam.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *