JEDYNE OPARCIE

Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. Jak już wcześniej pisałam, wiedziałam co to było za miejsce, ale byłam w nim bardzo szczęśliwa! Siedzieliśmy z Umiłowanym na ławeczce, zwyklej, drewnianej, parkowej takiej. Siedzieliśmy, ja i Najdroższy mój przy mnie. A wokół nas światlo, jasność wielka… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem promienial Miłością i czułością nie do opisania słowami. Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Wiesz, mój Najdroższy? Odkąd jesteśmy tutaj, w tej jasności, kusi mnie żeby się dowiedzieć co to jest za miejsce, i żeby Ciebie spytać. Ale proszę, nie mów mi! To zwykla ludzka ciekawość. Uważam nawet że lepiej jest dla mnie nie wiedzieć!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie… Cudownie!
” Zobacz, Maleńka Moja, teraz możesz być wszędzie!!!”
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu… Olśniona!!!
” Tak!!! Teraz mogę być wszędzie! Już nic mnie nie ogranicza, nie krępuje!”
Ucalowalam Umiłowanego mojego i wpatrywalam się Niego… Z zachwytem!!!!
I pomyślałam że te wszystkie moje ogrody, ławeczki, kwiatki, fontanny, altanki, kwiatowe kanapy, a nawet Drzewo Krzyża w jakimś sensie mnie ograniczały krępowały, skupialy na sobie. Były w jakimś stopniu dla mnie oparciem, zabezpieczeniem… Oczywiście Umiłowany, Najdroższy mój też był moim oparciem, zabezpieczeniem. Ale wokół Niego zawsze musiała być jakaś otoczka, tło. Teraz takiej otoczki nie było. Była tylko Swiatłość i Umiłowany! Teraz na Nim mogłam się skupić, teraz ON był moim Oparciem i Zabezpieczeniem! Jedynym Oparciem i jedynym Zabezpieczeniem!!! Kiedyś, kiedy było mi źle, albo byłam bardzo szczęśliwa, bieglam do ogrodu , do ławeczki, lub altanki. Do Ukochanego, to oczywiste, ale do ogrodu, altanki, ławeczki… Teraz nie musiałam już nigdzie biec. ON był przy mnie, ze mną. A ja z NIM!
Umiłowany wziął mnie na ręce i pochylał się nade mną… Widziałam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Jego przepiękną twarz, łagodne oczy, śmiejące się do mnie promiennie…
„Wiesz, mój Najdroższy?”
„Tak, Maleńka Moja?”
„Kiedy zobaczyłam Ciebie siedzącego na tej drewnianej ławeczce i gestem dłoni zapraszajacego żebym usiadła przy Tobie, pomyślałam że wróciliśmy do punktu wyjścia. Bo gdy pierwszy raz weszłam do pierwszego ogrodu to też siedziałeś na ławeczce i zapraszales żebym usiadła obok Ciebie.”
” Ale jest jedna zasadnicza różnica między tamtym ogrodem, a tym miejscem, Maleńka. Wiem że wiesz jaka.”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie. I ja uśmiechałam się do Niego. To prawda, długo o tym myślałam i już wiedziałam jaka to różnica.
” Tamten ogród był całkowicie mój i wszystko w nim było moje. A tu nic nie jest moje. Tu wszystko jest Twoje. I ja jestem Twoja, całkowicie Twoja, Najdroższy mój!”
Najdroższy pochylil się i mnie pocałowal. Czule i słodko. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z zachwytem. Uwielbialam Go. Patrzyłam w oczy Umiłowanemu i w pewnym momencie wyszeptalam pokazujac ławeczke:
” Ta ławka też jest nie potrzebna! Mogłoby jej nie być!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy i zaśmiał się dźwięcznie, perliscie, serdecznie!
„Ale na czymś siedzieć musimy!”
Teraz to ja zaśmiałam się głośno.
„Ty nie musisz na niczym siedzieć, Najdroższy mój! Bez wątpienia ta ławka jest tu tylko ze względu na mnie, jak łódka na plaży przy Morzu Cierpienia. Ty siedzieć nie musisz! A skoro Ty nie musisz to ja też nie! Żeby trwać w Tobie nie trzeba siedzieć czy leżeć, tylko być! I ja pragnę być w Tobie!”
Najdroższy mój patrzył we mnie… Widziałam szczęście i wielką radość w Jego oczach. Zapatrzylam się w te cudne spojrzenie. Tak, że nie zauwazylam kiedy ławka znikla. Znikla! Nie było jej!! A ja cała byłam w ramionach Najdroższego mojego!
Patrzył we mnie tak pięknie że brak mi słów! Promiennie i świetliscie bardzo!
„Teraz już możesz wiedzieć gdzie jesteśmy, Oblubienico Moja Umiłowana!”
Patrzyłam w Najdroższego mojego, w Oblubienca mojego patrzyłam! Był dla mnie Wszystkim! Całym moim Szczęściem! Życiem! Miłością moją Jedyną! Skarbem! Oczkiem w głowie. Wpatrywalam się w NIEGO. I nagle z samej głębokości mnie wyszły słowa, niby moje, ale nie moje:
„To serce moje, prawda, Najdroższy??!!”
„Tak, jesteśmy w Twym sercu, Maleńka!” – Umiłowany promienial cały Miłością i czułością i zachwytem i tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie a ja w Niego patrzyłam… Zachwycona, zaskoczona i oczarowana!!! Patrzyłam a Umiłowany szeptal poruszony:
„Nie miej do siebie, Maleńka, pretensji czy żalu o te ogrody, rośliny, ławeczki fontanny, że kwiatowe kanapy i altanki. To wszystko było dobre i piękne. I było Tobie potrzebne, żeby dotrzeć tutaj.”
„To moja droga, do Ciebie, Najdroższy!”
„To Twoja droga do Mnie” – potwierdził Najdroższy uśmiechając się do mnie słodko… Moja Miłość jedyna! Moje Szczęście, Życie. Moje jedyne Oparcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *