TANIEC SERC. ZAWSZE!

Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej, cichej. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach, w objęciach Jego byłam. Najdroższy pochylal się nade mną z czułością. I patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem. Promieniał bliskością. Patrzyłam w Najdroższego z zachwytem, zakochana w Nim na zabój!
„Zatańczymy, mój Maleńki?” – spytalam uśmiechając się do Niego radośnie. On uśmiechał się do mnie pięknie i wyszeptal:
„Ciągle tańczymy, Maleńka Moja. Prawda?”
Przytaknelam. A ON szeptal mi wprost do ucha:
„Coś Ci pokażę, Moja Perlo!”
I trzymając mnie na rękach uniósł się jakby do góry. I znaleźliśmy się w jeszcze większej Swiatłości. Jeszcze bardziej przyjaznej jeszcze cieplejszej. Umiłowany był jakby jeszcze bardziej bliski.
„Patrz, Maleńka!” – wskazal dłonią przed Siebie. Patrzył w tamtym kierunku rozpromieniony cały! Spojrzalam. I zastygłam w zachwycie!!! Zobaczyłam dwa serca. SERCE Umiłowanego i moje serce… Tańczyły!!! W bezgranicznej miłości i czułości… I bliskości ogromnej! Serca przenikaly się wzajemnie, przytulaly, przeswietlaly się nawzajem, otulaly w miłości i oddaniu. Oddawały się sobie nawzajem, całkowicie i bez miary…
„Cudownie!!!” – zawołałam oczarowana.
A serca tańczyły… Pięknie, intymnie, w bliskości… Nagle dołączyly do nich inne serca! Coraz więcej i więcej i więcej!!!
„To serca dusz oblubienic Moich. Wiele z nich dla Mnie zrodziłas, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
Serca tańczyły wokół SERCA Najdroższego! Dla NIEGO! A ONO tańczylo ze wszystkimi razem i z każdym osobna. Tańczylo, oddawało się każdemu sercu zupełnie, bez reszty, totalnie! Było całe dla jednego serca i całe dla wszystkich serc!
Serca zniknęły. Zostało tylko SERCE Umiłowanego mojego i moje serce. Tańczyly we wzajemnym oddaniu. W pewnej chwili jakby skończyły tańczyć. I SERCE Najdroższe zostało w Światłości, a moje serce… wrócilo do mnie!!! Do mojego ciała! Byłam zdumiona do głębi duszy!!!
„Jak to, Najdroższy mój??!! Nie chcesz mieć mego serca przy Sobie?! Nie chcesz w nim odpoczywać?! Nie wygodnie Ci w nim pewnie…” – szepnęłam wpatrzona w oczy Umiłowanemu mojemu. Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Patrzył we mnie… łagodny, cichy i kochający.
” Zawsze jestem w sercu Twoim, Maleńka Moja Umiłowana! Zawsze jestem! Jest Mi ono najdroższym i bardzo wygodnym! I pięknym niezmiernie! W nim odpoczywam i znajduje ukojenie!”
Te słowa uspokoily mnie trochę. A że jestem z natury uparta, byłam uparta także w tej sprawie.
” Ale jakbyś potrzebował… „- nie dokończyłam. Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem, czułym i słodkim.
„Jak będę potrzebował specjalnego odpoczynku to oczywiste że Ci powiem, Maleńka!”
I uśmiechnął się do mnie promiennie. Tajemniczo jakoś. I ja uśmiechałam się do Niego, uspokojona całkowicie. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Siebie.
„Zawsze jestem w sercu Twoim, Maleńka Moja. Zawsze jestem!”
„Dziękuję, Umiłowany, Najdroższy mój! Dziękuję!”
Najdroższy patrzył we mnie… Cały był Miłością. I cały był dla mnie. A ja cała dla NIEGO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *