JAK CÓRKA DO MATKI

Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach odpoczywalam tańcząc i tańczyłam odpoczywając. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z Miłością nie do opisania. Promienial cały bliskością. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem…
„Jak bardzo we mnie działasz, Najdroższy! Jak bardzo działasz w moim życiu!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Pozwalasz Mi działać według Mojej woli, więc działam, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem.
„Wczoraj odwiedzila nas MAMA!”
„Wiem, opowiadała Mi jak Ją pięknie ugosciliscie!”
„Opowiadala?! – zdziwiłam się – A mówiła Ci, że późnym popołudniem byłam już bardzo zmęczona i przyszłam do NIEJ tylko przy Niej posiedzieć. Siedziałam i tylko się w Nią patrzyłam…”
„I siedząc przy Niej, oddawalas Jej każde z Twoich dzieci. Opowiadala Mi!”
Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie…
„Podziekuj Jej, Najdroższy mój proszę że nas odwiedzila. I powiedz, że JĄ kocham!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy i pochylając się nade mną, wyszeptal mi wprost do serca:
„Sama Jej to powiedz, Maleńka Moja!”
Patrzyłam w Najdroższego zdumiona, zaskoczona! Aż otworzyłam usta ze zdumienia… A ON uśmiechając się do mnie promiennie… zniknął.
A mnie jakby otuliła czułość jeszcze większa niż wcześniej… Czułość i delikatnosc… Brak mi słów żeby to opisać… Tkliwość i czułość i delikatność… Jednocześnie czułam że przytulaja mnie Czyjeś ramiona. Inne niż Umiłowanego mojego….delikatniejsze (nie chcę przez to powiedzieć że ramiona Najdroższego nie były delikatne. Były. Bardzo!!!), kobiece. Byłam cała w jasności. I nie widziałam Kto mnie obejmował, przytulal. Nie widziałam też twarzy, była niewidoczna jakby przezroczysta cała. Tylko czasem zdawało mi się, że widzę przepiękny uśmiech tańczący w Światłości…
„MAMA?!”
„Tak, Dziecię Moje!” – głos podobnie jak uśmiech tańczył, migotal w Światłości.
„Kocham Ciebie!!!”
„I Ja Ciebie kocham, Maleńka Moja!”
Patrzyłam w tę jasność i choć nie widziałam Osoby, wiedziałam że jest ONA niezmiernie, niezwykle piękna!!!
„Synek opowiadal Mi dużo o Tobie, Maleńka! Mówil że… – tu nagle przerwala i zaśmiała się cudnie, perliscie, złociscie – I ma rację!”
Zaśmiała się znów przepięknie i jakby znikla. Bo ja znowu byłam w ramionach Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie.
„Jaka ONA Piękna!!!”
„Prawda?” – szepnął Umiłowany uśmiechając się tajemniczo.
„A… a co Jej o mnie powiedziałeś, Najdroższy?!!” – szepnęłam zaciekawiona bardzo.
Umiłowany zaśmiał się perliscie, złociscie, jak Ona. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zbliżył Swą twarz do mojej twarzy.
„Powiedziałem że jesteś do NIEJ bardzo podobna!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy.
„Ja??!! Do NIEJ???!!!”
„Jak córka do Matki!”
Patrzyłam w Najdroższego zdumiona do głębi serca i duszy. On przytulał mnie do Siebie z czułością. Otulal Sobą. Miłością…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: