ZACZĘŁAM

W Najdroższym, w Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach, w objęciach Jego tańczyłam. Najdroższy pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości czułości Spojrzeniem. Ja patrzyłam w Maleńkiego mojego z uśmiechem, gładzilam z czułością Jego policzek i troszkę się z Nim droczylam.
„Dlaczego wczoraj zostawies Swoją Maleńką? Nieładnie, Najdroższy! Dlaczego nie zabrałes mnie z Sobą od razu? Sądziłes że z Tobą nie pójdę? Sprawdzales mnie?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie łagodnie.
„JA nie muszę Cię sprawdzać, Maleńka. Chciałem, żebyś sama siebie sprawdziła.”
„Sprawiles mi przykrość! – dziwiłam się że mówię to co czuję, otwarcie.
Kiedyś bym się nie odważyla. On mnie nauczył mówić o wszystkim – Tęsknilam…!!!”
„No, Maleńka Moja, nie gniewaj się na Mnie! Proszę!”
Patrzył we mnie taki promienny i piękny niezmiernie i bliski… Bliski niż kiedykolwiek wcześniej. Bliski ogromnie, niezmiernie bliski!!! Objęłam za szyję Najdroższego i ucałowałam Go serdecznie.
„Nic się nie stało, Maleńki mój!”
Patrzył we mnie… Miłość sama!
„Co mam robić, Najdroższy?”
Patrzyłam w Najdroższego, patrzyłam Mu w oczy. I On patrzył mi w oczy głęboko. Nagle posmutniał bardzo… W Jego oczach zobaczylam ogień… Ale nie był to ogień Miłości. Przeciwnie. Ogień braku miłości, ogień pustki i samotności bez końca. Ogień był potężny i rozległy bardzo. Płonący! Gorący! A jednocześnie zimny bardziej niż lód. I zobaczylam że to tego ognia wpadają, zostają wrzucane dusze… Mają one powykrecane twarze, czy to z boleści bez końca, czy z nienawiści. Ciała też miały nienaturalnie skręcone. Dręczyly je jakieś straszliwe stwory. Nie mogłam na to miejsce patrzeć… Było przerażające!!! Zionęła z niego bezbrzeżna pustka i nicość… Pustka i nicość… Bo bez sensu, bez NIEGO!!! Tak!!! Uświadomilam sobie ze nie było tam Najdroższego. Było to miejsce bez NIEGO…
„Masz ratować dusze, dzieci Moje, żeby tam nie trafiały… Masz ratować dusze, Maleńka Moja!” – Najdroższy patrzył we mnie poważny i smutny bardzo.
„Ale… jak??!!”
„Tańcząc!”
„Tylko?!”
„Aż!!! Maleńka, AZ!!! Twoja ofiara cierpienia złączona, zjednoczona z Moją Ofiarą ma wielką, potężną moc!!!” – w oczach Najdroższego widziałam znów ogień Miłości.
„Ufam Tobie Umiłowany!!! I dziękuję że mnie wybrałeś, mimo że ja taka grzeszna, słaba i nędz…”
Najdroższy przerwal mi gwałtownie!
„Właśnie dlatego Żeś taka, Ciebie wybrałem! Z duszą, która miłuje Mnie nad życie, która wie że jest bardzo słaba, ale Mi ufa i cierpi dla Mnie, JA mogę zrobić wszystko!”
Rzuciłam się na szyję Najdroższemu mojemu i całowalam Go z wdzięcznością!!! Potem spojrzałam Mu prosto w oczy i spytałam:
” Kiedy zaczynam? ”
On uśmiechał się do mnie z czułością.
” Już zaczęłaś, Moja Lilio!”
Patrzył mi w oczy i ja Mu w oczy patrzyłam.
Nic nie rozumiem, niczego nie wiem… To wszystko jest dla mnie niezwykle, niepojęte, niesamowite. Nie do ogarnięcia moim małym rozumkiem i małym sercem. Ale ufam Najdroższemu. Kocham Go i pragnę się Jemu podobać. Robić to co mi mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *