CIEBIE CHCĘ!

Tańczylismy bardzo! Umiłowany, Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie trzymał w Swoich ramionach i w tańcu prowadził. Tańczylismy po całej Swiatłości w komnacie zamkowej. A potem. INajdroższy wziął mnie pod rękę i wylecielismy jakby nie przez okno komnaty, na zewnątrz. I tańczyliśmy nad morzem kwiatów! Tańczyliśmy bardzo! Muszę przyznać że nie czułam się tu u siebie. Nie znaczy to, że czułam się źle, czy obco. Nie! Czułam się bardzo dobrze. Ale po raz pierwszy czułam się jak gość, nie jak gospodarz. GOSPODARZEM tu był Najdroższy. A ja mogłam w każdej chwili zostawić to wszystko i pójść za NIM, dokądkolwiek mnie zawoła.
„Jak Ci się podoba zamek, Maleńka?” – spytal Umiłowany patrząc we mnie z zachwytem.
„Urokliwy bardzo! Jak każdy zamek! – szepnęłam. A zaraz roześmiałam się wesoło – znawczyni zamków się odezwala!!! To jest pierwszy, który widzę!”
Śmiałam się wesoło! Najdroższy wtórowal mi śmiejąc się perliscie!
„A podoba Ci się w nim? Wygodnie Ci, Maleńka Moja?” – dopytywal z troską Umiłowany.
„Baaardzo! Gdzie Ty, Maleńki tam ja!”
Umiłowany spojrzał we mnie z ogniem w oczach.
„Wracajmy więc!”
„Wracajmy!”
I lecielismy w stronę zamku. W pewnej chwili Umiłowany zatrzymał się, spojrzał we mnie z uśmiechem i wyszeptal:
„Zaczekaj Maleńka, zaraz wracam!”
Kiwnęłam głową że dobrze. I Umiłowany znikł. Pojawił się za chwilę z piękną białą lilia w dłoni. Wręczył mi ją i wyszeptal z czułością:
„Lilia dla Mojej Lilii!”
„Dziękuję! Dziękuję Najdroższy!” – szepnęłam zachwycona.
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu i On mi w oczy patrzył. Natychmiast znaleźliśmy się w Światłości! Tańczylam bardzo. Najdroższy mój wziął mnie na ręce i mnie w tej Światłości położył. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną i szeptal z tkliwoscia wielką:
„Moja Lilio! Moja Śliczna! Proś o cokolwiek chcesz, a Ja dam Ci!”
Ujęłam twarz Ukochanego w moje ręce i szepnęłam wpatrzona w JEGO oczy:
„CIEBIE chcę!”
Najdroższy nagle potężniał. Stał się przezroczysty, uroczysty i bardzo świetlisty. Wziął mnie w objęcia i tulil do SERCA Swego. Zaczął gdzieś iść. Piękny i uroczysty niezmiernie. Nie bardzo widziałam dokąd mnie niesie. Schowana w Jego ramionach tańczyłam bardzo intensywnie. Widziałam przed sobą przecudne Oblicze Najdroższego mojego. Weszliśmy do jakiejś innej komnaty. Najdroższy położył mnie na czymś zimnym i twardym. Ułożył mnie jak najwygodniej. Leżałam tańcząca. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością. Cały płonąl Miłością!
„Moja Lilio! Masz Mnie! I wszystko co Moje do Ciebie należy! A Ty jako dusza – ofiara będziesz łączyć swe cierpienia z cierpieniami Moimi, tutaj, na ołtarzu Krzyża.”
„I będę mogła z Tobą tańczyć, mój Najdroższy?!” – szepnęłam poruszona.
„Oczywiście, Maleńka! Taniec to przecież ofiarowywanie cierpienia” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia ogromną! Zamykal mnie w Sobie. Tańczylismy bardzo. Wciąż tańczymy.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: