ŻYWA EWANGELIA

Byłam w wielkiej Swiatłości, bardzo jasnej i przyjaznej i cichej. Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo intensywnie leżałam. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną, był przy mnie czuły i kochający. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i bliskości. Patrzył pokorny i cichy ale wiedziałam że cierpi niezmiernie. Wiedziałam, bo cierpialam z Nim. SERCE przy sercu… Dotykałam Jego włosy i policzek i głaskalam je z czułością.
„Najdroższy mój… Maleńki mój…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego z uwielbieniem.
I mimo że cierpialam bardzo, uśmiechelam się do Niego najpiekniej jak potrafilam. I… Najdroższy mój także uśmiechał się do mnie cudnie, promiennie bardzo.
„Jesteś żywą Ewangelią Maleńka Moja!”
„Ja??!!”
„Tak. Głosisz Ją życiem, cierpieniem i uśmiechem, Maleńka Moja!”
I wziął na ręce, w objęcia, w ramiona i tulil do SERCA Swego.
Tańczylismy bardzo. Wciąż tańczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *