POKONANA MIŁOŚCIĄ

Na SERCU Najdroższego leżałam. Otulona w Miłość, otulona Miłością. Wczoraj obejrzałam firm o św Ignacym Loyoli. I było pokazane jak bardzo pokutował za swoje grzechy, umartwial, biczowal. I pomyślałam że ja też tak powinnam, że muszę. Upadam co chwilę, upadłam… Co chwilę. A ON mnie tak kocha. Tak kocha! Tak bardzo mnie kocha… Zaczęłam całować SERCE i przepraszac za to że Go, Najdroższego mojego ranie, że ranie Miłość mojego życia. Ranie, choć nie chcę… Upadam co chwilę. A ON takmnie kocha!!! Przepraszalam i całowalam, całowalam i przepraszalam… A moją duszę zalała fala Miłości, Pokoju i wielkiej radości! Umiłowany ujął mnie w Swoje dłonie, wziął na ręce, w objęcia w ramiona. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z TAKĄ Miłością… że brakowało mi tchu!!!
„Dziecię Moje! Serce Moje!” – wyszeptal pełen bliskości. Patrzył we mnie Miłość SAMA.
Lezalam i patrzyłam Mu w oczy. Zanurzal mnie w ramionach i szeptał:
„Dziecię Moje… Serce Moje!”
Lezalam obezwładniona Miłością, bezradna wobec Niej. Pokonana przez Miłość, zwycięzona przez Miłość! Zdobyta Miłością!
„Ja jestem! Ja jestem w Tobie, Maleńka!”
Najdroższy promienial cały Miłością!!! A ja nie mogłam oddychać… Pragnęlam bardzo i potrzebowalam TEJ Miłości!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil mnie mocno i czule. Patrzył mi w oczy głęboko. Zobaczylam w nich te wielką jasność
co wczoraj i krzyż zwycięski na górze. Poznałam swoje włości. I w jednej sekundzie stałam w tej jasności… Nie wiedziałam co mam robić,, czy iść, czy stać. Byłam taka szczęśliwa, że brak słów!!! Stałam więc, cała w jasności… Nagle z wyłoniła się z niej postać jeszcze jaśniejsza niż światłość. Cała była światłem. Podeszła do mnie i ucalowala mnie w policzek. Potem wzięła mnie za rękę i zaczęła prowadzic. Szliśmy w Światłości. Przede mną, wszędzie było światło. Zatrzymaliśmy się przed jakby zasłoną perłowa, z pereł. Zza zasłony odezwał się znajomy glos:
„Maleńka Moja! Jak Ci się tu podoba?”
Był to głos Najdroższego mojego, poznałam od razu! Ale był jakby inny, dźwięczniejszy, pełniejszy.
„Baaaardzo, Najdroższy mój!!!”
„Jeszcze mam na ziemi zadanie dla Ciebie. Wykonaj je dla Mnie. Potem tu wrócisz i zostaniesz ze Mną na zawsze.”
„I wtedy będę mogła Ciebie zobaczyć?!”
„Tak. Wtedy zobaczysz Mnie w pełni!”
„Tak mój Najdroższy, zrobię co tylko chcesz!”
Wtedy wszystko znikło. Znów leżałam w ramionach Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie płomienny z Miłości. Uśmiechałam się do Niego najpiękniej jak potrafilam. A ON uśmiechał się do mnie. Miłość Sama!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *