POD RĘKĘ

Byłam w ramionach Najdroższego, w objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością i współczuciem. Poważny i uroczysty wielce. I bardzo łagodny.
Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością, powagą i skupieniem. Ale nie ze smutkiem. Już wczoraj powiedziałam Mu „Bądź wola Twoja!” A teraz ją przyjmowałam. Bo powiedzieć że się przyjmuje, a przyjąć JĄ naprawdę to dwie różne rzeczy. Więc przyjmowałam.
„Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Jest podobna!”
Maleńki mój patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Patrzył… A ja pomyślałam że muszę to wszystko teraz w sercu poukładać. I już zaczynałam… kiedy nagle ze zdumieniem spostrzegłam, że już jest poukładane. Że jest na swoim miejscu. Na właściwym miejscu. Najdroższy mój był na pierwszym miejscu i wszystko inne było na swoim miejscu! Stałam jakby na skraju przepaści i uświadamiałam sobie że umiem latać! Że przecież Maleńki mój mnie nauczył! Więcej! Uświadomilam sobie że mnie do tego momentu w którym teraz jestem, przygotowywał. Konsekwentnie, systematycznie i cierpliwie bardzo. Przygotowywał. I przygotował. Nie miałam nic swojego, żadnych własnych zabezpieczeń, osłon. On, Maleńki mój był moją jedyną Osłoną i Tarczą. Jedynie na Nim się opierałam i na Niego liczyłam. Szłam z Najdroższym pod rękę. Wczoraj napisałam, że przyjdzie taki czas, że będę musiała puścić rękę mojego Duchowego Dziecka i oddać Je Maleńkiemu. Ale ręki Najdroższego mojego nie puszczę nigdy! On nie pozwoli mi, żebym puściła!
Patrzyłam w Najdroższego lekko się do Niego uśmiechając.
„Najdroższy mój, kocham Ciebie!” – szepnęłam patrząc Mu w oczy z ufnością.
On zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Jego SERCE wyszeptalo: „Czy w radości, czy przez mękę z Tobą JA idę pod rękę!”
„Tak mój Najdroższy!!!”
Maleńki rozpromienil się nade mną niezwykle.
„To co, Maleńka Moja, idziemy?” – spytal podając mi Swoją dłoń.
„Idziemy, Maleńki mój!” – podałam Mu rękę. Maleńki pomógł mi wstać. I za chwilę spacerowaliśmy po niebie, pod morzem kwiatów. Pod rękę spacerowaliśmy. Maleńki mój i ja.

DO MALEŃKIEGO

Dla każdego z nas przychodzi czas gdy musi się zmierzyć z odchodzeniem najbliższej osoby. Dla każdego. I dla mnie. Czas ten nadchodził powoli. Niewidocznie. Skradał się. Z czasem jednak widać go bardziej i bardziej. I ja muszę stawić mu czoła. Moje Duchowe Dziecko powoli odchodzi (Piszę Duchowe Dziecko, ale pewnie domyślacie się kogo mam na myśli). Po ludzku to bardzo trudne. Wiem dokąd zmierza, że idzie do Maleńkiego mojego, który na nie czeka i chce je wziąć w ramiona. Jednak po ludzku trudno… patrzę jak bardzo cierpi, a ja nie mogę mu pomóc. Gdy widzę jak oddala się… Mogę tylko mu towarzyszyć, być z nim. Trzymac za rękę. Zdaje sobie sprawę że kiedyś, za 10 lat, za 5, za rok, za miesiąc, jutro, będę musiała mu tę rękę puścić i oddać moje Dziecko Maleńkiemu mojemu. Jednocześnie wiem, że moje kochane Dziecko będzie w Domu i będzie szczęśliwe bez miary. Kiedy patrzę w ten sposób, odchodzenie zdaje się być łatwiejsze do przyjęcia. Często myślimy, że ten świat jest naszym domem i, że będziemy tu zawsze. Tymczasem jesteśmy tu tylko na chwilę. I jesteśmy przechodniami, pielgrzymami. Że wracamy do Domu.
Wszyscy kiedyś, prędzej czy później stąd odejdziemy. Wrócimy skąd przyszliśmy.
Do Domu Ojca. Wierzę, że sama tam wrócę i spotkam tam wszystkich, których kocham.
Do Maleńkiego wrócimy…

A w nocy byłam w Maleńkim moim. W Jego ramionach tańczyłam bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA. Patrzył we mnie w milczeniu. Nie potrzeba było słów. Nie potrzebowałam. Potrzebowałam Najdroższego mojego. I dawał mi Siebie. Był dla mnie odpocznieniem i ukojeniem. Cały dla mnie.
„Za Tobą trudne dni, Maleńka, przed Tobą jeszcze trudniejsze!”- szepnęło SERCE Najdroższe.
Z NIM wszystko przejdę. Tylko z NIM.

PRZYCIĄGNĘŁAM…

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie czuły i kochający. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem promienial cały uśmiechem i bliskością. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca. A potem opowiadałam Maleńkiemu o wczorajszym dniu, który obfitował w radość i śmiech.
„Dbasz nawet o to żeby mi smutno nie było!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego z wdzięcznością i zachwytem.
„Po prostu uwielbiam Twój uśmiech, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z czułością.
„Będę częściej się uśmiechać! Dla Ciebie!”
„Jeszcze częściej?!” – zaśmiał się cudnie Maleńki. Tak jakby już częściej nie można było. I przypomniał mi pewien fakt. Kilka dni temu była u nas koleżanka mamy. I widząc, że ja ciągle uśmiechnięta, powiedziała zdziwiona:
-Monika to najszczęśliwsza z nas wszystkich! Ciągle się uśmiecha!
Uśmiechnełam się do niej i od razu pomyślałam o Najdroższym moim.
„Jeszcze częściej! Dla Ciebie!”
Patrzyłam w Najdroższego z miłością. Siedzieliśmy teraz na ławeczce wśród morza kwiatów. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie z zachwytem.
„Zatańczymy, Maleńki mój?”
„Sama zatańcz, proszę. Dla Mnie! A Ja popatrzę!”
„Wolałabym z Tobą! – pomyślałam że może Najwyższy jest zmęczony i dlatego nie chce – Ale dobrze!”
I zaczęłam tańczyć! Po całej Światłości, nad morzem kwiatów. Dla Maleńkiego tańczyłam! Starałam się pięknie dla Niego! Tańczyłam… Co chwilę spoglądałam w Jego stronę. Uśmiechał się do mnie. I ja uśmiechałam sie do Niego. Tańczyłam, ale tęskniłam… Bardzo tęskniłam! Serce mi się wyrywało się do Najdroższego… do Maleńkiego… Wyrywało się! I nagle… Maleńki pojawił się przy mnie! Objął mnie i tańczyliśmy razem. Patrzył we z ogniem w oczach…
„Nie mogłem wytrzymać bez Ciebie, Maleńka! Przyciągnęłaś Mnie swoją tęsknotą!”
Aź podskoczyłam do góry z radości! Ucałowałam Maleńkiego w oba policzki. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa! Tańczyliśmy bardzo!

SPALAŁ

Tańczylismy bardzo. Najdroższy, Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy. Najdroższy mój obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I w tańcu prowadził. Tańczylismy po całej Swiatłości. Wolno, szybko i bardzo szybko! Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ja patrzyłam w Najdroższego z uwielbieniem i miłością. Nie miałam siły, Maleńki mój był mi oparciem.
„Pragnę Ciebie Moja Lilio!”
„Pragnę Ciebie mój Maleńki!”
Patrzył we mnie z coraz większym ogniem… Byłam ofiarą! Spalal mnie w ogniu Miłości! I zaczął dotykać miejsca w moim ciele, które mnie bolały. I całowal je. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Zalewal mnie pocałunkami… Otulona Miłością szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego:
„Cala dla Ciebie, Maleńki mój!”
Najdroższy wciąż obsypywal mnie pocałunkami. Potem wziął mnie na ręce i usiadł na ławeczce w morzu kwiatów. Siedzieliśmy, Umiłowany trzymał mnie w ramionach, nakarmil mnie Swoim Ciałem i napoil Swą Krwią. I tulil mnie do SERCA Swego. Tańczyłam. A ON spalal mnie Miłością!

W MIŁOŚCI ZANURZONA

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam obolała bardzo i zmęczona bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie, był ze mną. Pochylony nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego z miłością,… Bez sił patrzyłam… Co chwilę zamykalam oczy i żeby znowu ja otworzyć musiałam użyć dużo siły.
„Najdro… mój… przytul… Boli bar…” – szepnęłam z trudem.
Maleńki mój natychmiast wziął mnie na ręce, w objęcia w ramiona i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość Sama. Patrzył taki dobry i czuły. Piękny taki… I ja patrzyłam w Najdroższego mojego. Patrzyłam i podziwiałam Go. Maleńkiego mojego podziwialam. A ON patrzył we mnie… I zapomniałam o bólu. Nie tyle zapomnlalam, ale przestałam zwracać na niego uwagę. Maleńki mój promienial cały uśmiechem. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Mój Przecudny!”
Najdroższy patrzył… I wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie, otulal mnie Sobą Maleńki mój. Znaleźliśmy się przy SERCU Najdroższym. Maleńki mój trzymał mnie w ramionach i tańczył. Tak! Jak ON pięknie tańczył! Jak pięknie! Zwiewnie, lekko jak wiatr… Pięknie!
Potem położył mnie na SERCU Swym. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zanurzyl w Miłości.

OBRAZ

Leżeliśmy na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ogromnie. Ja też. Bardzo. Nie rozmawialiśmy jednak o cierpieniu. Tańczyliśmy. Maleńki mój obejmował mnie z Miłością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Wiesz, mój Maleńki, maluję obraz. Ma mieć podwójne dno. Tajemniczy. Dziewczyna z lilia we włosach trzyma w dłoniach wielkie serce. Klejnot. A wokół niej jest krzew winny. Otacza ją. Otula. Krzew winny to TY jesteś, serce klejnot to Twoje SERCE. A dziewczyna…”
Najdroższy mój promienial cały uśmiechem i zachwytem.
” To Ty jesteś, Maleńka Moja. Moja Lilia! ”
” Ja….”-szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
” To natchnienie od Ciebie, Maleńki mój, prawda?”
” Ode Mnie!”
” Przez kilka dni malowalam i nie wiedzialam co maluję! – zaśmiałam się – A jednocześnie wiedzialam że mi wychodzi!”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Tańczylismy bardzo. Opadlam z sił. Najdroższy mój wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał z czułością:
” Odpocznij, Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci, Najdroższy mój!”
Patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Wiesz… serce m mocniej biję kiedy ten obraz maluję, Najdroższy mój!!!”
Najdroższy obsypywal mnie pocałunkami…!

KOCHAM CIĘ, MÓJ MALEŃKI!

Maleńki mój obejmował mnie z czułością w ramionach i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Tańcząca bardzo patrzyłam. .
„Skończysz jak Ja, Maleńka Moja!” – szepnął Umiłowany patrząc we mnie z ogniem w oczach.
„I bardzo dobrze! Umrę, zmartwychwstane i będę żyć z Tobą wiecznie, Maleńki mój!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Tak, ale wcześniej będzie jeszcze męka.”
„Wiem, mój Najdroższy. Z Tobą dam radę. A męka już jest, prawda?”
„Już, Maleńka Moja!”
„Z Tobą dam radę! I nie mówię tego, że jestem pewna siebie. Nie! Ciebie jestem pewna! Że mnie kochasz i nie pozwolisz mi Siebie opuścić! A, że mnie kochasz wiem, widzę na każdym kroku Twoją Miłość do mnie. I nawet gdybyś zaprzeczal, nie uwierzylabym. Zresztą nie możesz zaprzeczyć!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
” Nie mogę, Maleńka Moja! Kocham Ciebie!!”
” I Ja Ciebie kocham!”-szepnęłam uśmiechając się do Najdroższego. Pomyślałam o czymś. I w jednej chwili mój uśmiech zmienił się w zdumienie a potem w przerażenie i wielki smutek.
„Ja niestety zaprzeczam temu często… Mówię, że Cię kocham, a zaraz upadam.. Ranie Ciebie…”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„To, że upadasz nie znaczy wcale, że Mnie nie kochasz!”
Milczałam. Patrzyłam w Najdroższego z bólem i smutkiem. Najdroższy ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył mi w oczy głęboko.
„Posłuchaj Mnie uwaznie, Maleńka. Gdy mówisz że Mnie kochasz, nie kłamiesz, prawda?”
„No nie, nie kłamie. Szczerze mówię.”
„Właśnie! A to, że upadasz to Twoja człowiecza słaba natura. Zresztą teraz upadasz rzadziej niż wcześniej!”
„Rzadziej?”
„Tak Moja Umiłowana!”
„Jeśli tak, to dzięki Tobie, Najdroższy mój! Tylko dzięki Tobie!”
Maleńki mój ucalowal mnie z tkliwością.
„Już dobrze, Maleńka Moja! Uśmiechnij się teraz do Mnie. Ja tak uwielbiam Twój uśmiech!”
Uśmiechałam się do Maleńkiego mojego najpiękniej jak potrafilam. A ON patrzył we mnie z Miłością i zachwytem. Tańczylismy bardzo!

NA KRZYŻU

Tańczylismy bardzo. Maleńki, Najdroższy mój i ja. Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie. Czuwał przy mnie i tańczył ze mną. Głowę Swą położył na sercu moim. A ramionami obejmował miejsce w moim ciele, które bolało mnie bardzo, coraz bardziej. Ramionami Swymi je otulal. Tulił mnie mocno do Siebie. Ja głaskalam z tkliwoscia Jego włosy i policzek.
„Maleńki mój, Najdroższy… Jedyny! Kochany mój!”- szeptałam. Tańczylismy bardzo, zjednoczeni w cierpieniu i Miłości.. W przytuleniu.
W pewnej chwili Maleńki mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja!”
Pragnę Cię, Maleńki mój! ”
Najdroższy patrzył we mnie… natychmiast ON i ja znaleźliśmy się w pustym jasnym kościele. Najdroższy mój zaprowadzil mnie do ławki i poprosił, żebym usiadła.
” Czekaj tu na Mnie, Maleńka”- wyszeptal kładąc dłoń na moim ramieniu. Kiwnęłam głową, że dobrze. Najdroższy spojrzał mnie z Miłością. I znikł. Usiadłam w ławce i rozejrzałam się po kościele. Był jasny i świetlisty bardzo. Moją uwagę zwrócił wielki Kamienny biały ołtarz. Był bardzo przyjazny i nieprzyjazny zarazem. Gdy się na niego patrzyło, aż raził w oczy, ale jednocześnie światło nie przeszkadzalo. Siedziałam w ławce, czekałam na Maleńkiego mojego i patrzyłam na ołtarz.
„Piękny! -szepnęłam – Tylko Ofiary brakuje!”
Nie dokończyłam zdania gdy nagle nad ołtarzem pojawił się wielki Krzyż. A na nim wisiał Maleńki mój… Cierpiący był bardzo!!! Tak bardzo że myślałam że serce mi pęknie z bólu gdy na Maleńkiego patrzyłam… Wstałam szybko z ławki i uniosłam się do góry. I już byłam przy Najdroższym moim. Patrzył we mnie pełen miłości.
„Maleńki mój… mogę z Tobą???! Pragnę!!!” – wyszeptalam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja!” – szepnął Umiłowany. Cierpiał niezmiernie… Objęłam Go delikatnie. Objął mnie mocno Dłonią dotykał mojej twarzy. I położył moją głowę na SERCU Swoim. A usta moje przyłożyl do SERCOWEJ Rany.
„Pij, Maleńka! Posil się! Czerp ze Mnie!”
Piłam, posilalam się, czerpałam. Tańczylismy bardzo. W Miłości!

MIARA

W Najdroższym moim, w Maleńkim byłam. W JEGO Ramionach, w objęciach Jego tańczyłam. Najdroższy pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego mojego z miłością, wdzięcznością i zachwytem.e Rozpromieniona cała uśmiechem.
„Jak bardzo się o mnie troszczysz! Jak bardzo się mną opiekujesz! Jak wiele mi dajesz, Najdroższy mój! Dziękuję, dziękuję, Maleńki mój!!!”
„Ile Mi dajesz tyle dostajesz!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy. Ja jednak nie zwróciłam na te słowa uwagi. Zachwycona cała, szeptałam:
„Wczoraj dałeś mi tak wiele! Więcej niż oczekiwalam… Ponad miarę!!!”
Maleńki mój patrzył we mnie chwilę w milczeniu. Potem z tkliwoscia dotknął miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej.
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal z bólem.
„Tak. Bardzo mnie boli. Ale tańczę dla Ciebie, Maleńki mój!!! Dla Ciebie tańczę! Bardzo się cieszę że mogę tańczyć dla Ciebie!!!”
„Też dajesz Mi ponad miarę, Maleńka!” – Najdroższy mój wciąż patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś…
„Ponad miarę…? Ale Twoja i moja miara są inne… niestety…!” – szepnęłam z czułością gładząc policzek Najdroższego mojego. Mówiłam te słowa przepraszajaco, ze smutkiem. Chodziło mi o to że Najdroższy mój był taki wielki i dobry. Dawał mi tyle!!! A ja taka mała, grzeszna, słaba. Dawałam Mu tak mało…
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie Miłości przeszywalo mnie bardziej i bardziej i głębiej.
„Ile Mi dajesz tyle sama dostajesz, Maleńka! Twoja i Moja miara jest jednakowa!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Jednako…??!” – nie dokończyłam. Zatkało mnie ze zdumienia. Zdumienie przeszywalo niemal fizycznie moje ciało i docieralo do dna mego serca. Patrzyłam w Najdroższego z wyczeszczonymi oczyma i z rozdziawionymi ustami…
„Tak, Maleńka Moja. Jednakowa!” – wyszeptal Maleńki i zamknął mi usta pocałunkiem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej patrzył we mnie ognistym Spojrzeniem Miłości.
„Moja i Twoja miara jest jednakowa. Bo jaką miarą wy mierzycie, taką i wam odmierzą. Pamiętasz, Maleńka Moja?”
„Taaaaak…!”-szepnęłam z trudem, wciąż zdumiona do głębi serca. Najdroższy pochylal się nade mną i obsypywal mnie pocałunkami. Tonęlam w Miłości!!!

BIERZ MNIE!

W ramionach Najdroższego byłam. W JEGO objęciach bardzo tańczyłam. Maleńki mój obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża. W pewnej chwili zobaczyłam w JEGO dłoni złoty kielich. Zbliżył go do moich ust i dał mi się napić. Było to wino bardzo orzeźwiające i wyborne.
„Pij, Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci Maleńki mój!”
Potem z SERCA Swego wyjął Hostie i mnie nakarmil.
„Posil się Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci Maleńki mój!”
I zaczęłam uwielbiac i dziękowac za to że karmi mnie Sobą, że jest moim Życiem i szczęściem moim. Najdroższy mój patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja! Pragnę Ciebie!”
„Więc bierz mnie! Bardziej! I ja Ciebie pragnę, Maleńki mój!”
Patrzył… I nagle zrobilo się bardzo jasno!!! Tak jasno, że musiałam zamknąć oczy. Gdy zamknęłam ogarnęła mnie ciemność… I usłyszałam dźwięczny głos:
„Otwórz oczy, Moja Lilio!”
Natychmiast otworzyłam oczy i zobaczyłam Najdroższego mojego! Pięknego niezmiennie! Na głowie miał złotą koronę z mnóstwem pereł. W jednej dłoni trzymał berlo, a w drugiej złote jabłko,
„Mój Królu! -wyszeptalam oddając Mu pokłon do ziemi – Pragnę Ciebie!”
Patrzył we mnie taki dostojny i jasny. Piękny bardzo! I ja patrzyłam w Najdroższego… Nagle korona, berlo i królewskie jabłko znikły. A Najdroższy rozłożył szeroko ręce, ramiona i zawołał:
” Pójdź, Maleńka Moja do swego Oblubienca!”
Ja, choć byłam niedaleko od NIEGO, zaczęłam biec, pędzić!!. I rzuciłam się jak w dym w JEGO Ramiona!!!
Najdroższy mój wziął mnie z Miłością na ręce i przytulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie z zachwytem i… uwielbieniem!  Uwielbial mnie, Maleńki mój!!! Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała. Oddawałam Najdrożsemu wszystkie moje Duchowe Dzieci, a On chował Je w SERCU Swoim.. Potem tańczylismy bardzo. Najdroższy mój i ja.

DUCHOWĄ MATKĄ BYĆ

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój, Maleńki był przy mnie. Był ze mną. Pochylal nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.
Ja patrzyłam w Najdroższego zamyślona…
„O czym myślisz, Maleńka Moja? Co Cię gryzie?” – spytal Najdroższy mój.
„Aaaa… bo ja tylko swoje Duchowe Dzieci pouczam, mówię co mają robić, zwracam uwagę… Mówię że źle robią a sama… Wiesz, znasz mnie. I pomyślałam że nie powinnam zwracac uwagę Dzieciom. Mogą przestać do mnie przychodzić….”
„Nie przestaną – Maleńki uśmiechał się do mnie pobłażliwie – Chodzi Ci szczególnie o Twoją Córeczkę, prawda?”
Kiwnęłam głową, że tak. A Umiłowany mówił dalej:
„Ona bardzo Cię kocha, widzi, że jesteś blisko Mnie i ufa Ci. I dzieli się z Tobą swoimi problemami jak z mamą. Wiele razy jej dobrze radziłas, pomogłas. Choć często mówiłaś słowa trudne. Jesteś duchową matka, a matka gdy widzi, że jej dziecko błądzi,, nie wie co robić, albo robi źle ma obowiązek pokazać drogę, doradzić, zwrócić uwagę. Zganic i kiedy trzeba pochwalić.”
„Mam wrażenie że częściej ganie niż chwałę…”
„To chwal częściej. Jesteś dobrą duchową matką, Maleńka Moja! Kochasz swoje Dzieci i chcesz dla nich jak najlepiej!” – wyszeptal Najdroższy calujac mnie w czoło.
„Chcę bardzo żeby były szczęśliwe, a prawdziwe szczęście to TY!”
Maleńki mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z wielką Miłością.
„Jesteś Moim głosem, Maleńka Moja. Ja mówię przez Ciebie, pamiętaj o tym!” – wyszeptał Maleńki z ogniem w oczach. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Tańczylam bardzo. Za moje Dzieci kochane.

TAJEMNICA!

Tańczylismy nad morzem kwiatów. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i w tańcu prowadził. Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój piękne tańczył!! Lekko, zwiewnie, wolno i szybko jak wiatr! Cudnie tańczy mój Maleńki!!!
„To zaszczyt dla mnie że z Tobą tańczę! Że chcesz tańczyć ze mną, Maleńki mój!!!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem.
„Nawet nie wiesz, Maleńka Moja jakie zaszczyty czekają Cię w Domu!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
Zaśmiałam się radośnie!
„Tak?! A jakie?”
Uśmiechalam się do Niego od ucha do ucha. Maleńki mój roześmiał się dźwięcznie, perliscie i głośno. Niespodziewanie dal mi delikatnego pstryczka w nos!
„Tajemnica!!!” – zawołał i śmiejąc się zaczął uciekać!
„Osz Ty!!! Uciekasz ode mnie! Ale poczekaj, zaraz Cię dogonie!!! Zobaczysz Maleńki mój!!! Dogonie, złapię!!!” – wołalam śmiejąc się.
I zaczęłam gonić Maleńkiego mojego. Po niedługim czasie pozwolił mi się złapać! Potem ja uciekalam, a Maleńki gonił mnie. Potem znowu ja Go gonilam. I tak w kółko! Wśród śmiechu i radości! Maleńki mój i ja bawiliśmy się! Jak dzieci!!! A mi było bardzo dobrze!!!
W końcu Maleńki mnie złapał w ramiona i już nie wypuścil! Leżałam w JEGO objęciach zmęczona, ale szczęśliwa cała! Uśmiechałam się do Niego rozpromieniona!
„Nie wiedziałam że lubisz się bawić, Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Jest wiele rzeczy, które lubię, a o których nie wiesz, Maleńka Moja!!!”
„Tajemnica!” – szepnął Umiłowany promieniejac cały uśmiechem.
„Ejze..! Maleńki ma przed Swoją Maleńką tajemnice??! – wyszeptalam z uśmiechem – Maleńka nie ma przed swym Maleńkim żadnych tajemnic!!! A mój Maleńki to jedna wielka Tajemnica!”
Najdroższy ucalowal mnie w czoło i wyszeptal:
„W Domu, Maleńka Moja odkryje przed Tobą wszystkie tajemnice!”
„Nie mogę się doczekać! – uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego – A nie mógłbyś już teraz uchylić choć rąbka? Dla Maleńkiej Swojej!”
„Uchylam co chwila, Maleńka Moja. Poznajesz Mnie bardziej i bardziej. Daję Ci się poznawać!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc bliskością.
„To prawda!”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Powiedzialas, że nie masz przede Mną żadnych tajemnic, Maleńka!”
„Bo nie mam!”
„Niezmiernie się cieszę!”
Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. A ON promienial cały szczęściem i uśmiechem.

OBLUBIENIEC I OBLUBIENICA

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńki mój… Maleńki mój! Pragnę Ciebie!!!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam w oczy Najdroższemu… W JEGO oczach ujrzalam Maleńkiego mojego… Tuż przed ukrzyżowaniem. Stał obnażony z szat, nagi, cały w ranach i sincach… We krwi cały! Wyśmiany odrzucony… I samotny bardzo.
„Oto Twój Oblubieniec!” – usłyszałam cichy głos Maleńkiego mojego.
„Pragnę mojego Oblubieńca!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Oblubienica musi być podobną do swego Oblubieńca!”
„Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubieńca!”-wyszeptalam.
I natychmiast znalazłam się przy Maleńkim moim. Patrzyłam w Najdroższego… A moje serce zalała fala osamotnienia i odrzucenia. Objęłam Maleńkiego z czułością i wyszeptalam:
„Pragnę Cię, Maleńki mój! Pragnę Ciebie!”
Najdroższy otulil mnie Sobą. Ukrył mnie w ramionach i tulil do SERCA Swego. Wtulilam się w Niego całkowicie! Całą sobą, sercem i duszą i cialem. Słyszałam bicie JEGO SERCA. I tak trwalismy we wzajemnym przytuleniu, oddaniu. I Maleńki mój już nie był samotny. A raczej byliśmy samotni, odrzuceni, opuszczeni i cierpiący razem. Zjednoczeni. Maleńki mój i ja.
„Zaraz Mnie ukrzyzuja, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
„To i mnie z Tobą, Maleńki. Nie zostawię Ciebie!!!”
Przylgnelam do Niego jeszcze bardziej.
Lezalam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i szepnął patrząc mi w oczy:
” Tyś Moja oblubienica!”
” Tyś mój Oblubieniec!” – szepnęłam wzruszona. Trwaliśmy w miłości. I tańczyliśmy bardzo.

ZOSTAWIĆ WSZYSTKO!

Leżałam na ołtarzu Krzyża, tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie, był ze mną.
Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Ja patrzyłam w Najdroższego smutna. Miałam wyrzuty sumienia… Wczoraj powiedziałam kilka ostrych słów swojej Córeczce Duchowej. I miałam wyrzuty, że ją skrzywdzilam, zranilam… Maleńki mój wiedział o tym. Spojrzał mi w oczy głęboko i wyszeptal z naciskiem:
„To były Moje słowa, Maleńka. I wyjdą Twojej Córeczce na dobre!”
Zdumialam się do głębi serca!!!
„Twoje??!”
„Tak, Maleńka Moja!”
„Pewnie pomyślała, że jej nie rozumiem, albo nawet nie kocham. Kiedy emocje szaleją to wszystko jest możliwe…”
„Nie martw się Maleńka – szepnął mój Maleńki głaszcząc moje włosy – Wiesz na czym polega jej problem?”
„Na czym?”
Najdroższy pochylil się jeszcze bardziej i mówił:
„Kiedy powolywalem uczniów, żeby szli za Mną, oni są zostawiali wszystko i za Mną szli. Zostawiali wszystko. A Twoja Córeczka nie zostawiła jeszcze wszystkiego i tak idzie za Mną. Jak bogaty młodzieniec chciał iść za Mną ze swym bogactwem. Nie chciał zostawić wszystkiego. Podobnie i nie Córeczka Twoja. Nie opuściła jeszcze domu rodzinnego i nie zadomowiła się w zakonie. I tak stoi w rozkroku między domem i zakonem. I nigdzie nie czuje się u siebie.”
” Serce mnie boli gdy widzę jak się męczy… Tak wygląda jakby tam była z przymusu. Jakby ktoś ją tam trzymał na siłę… ”
” Ja nie powołuje na siłę,nie zmuszam, żeby iść za Mną. Zapraszam, zachęcam, proponuję. Ale od tego, kto zdecyduje na to żeby pójść za Mną na serio, wymagam, żeby zostawił wszystko za sobą. I szedł za Mną bez zbędnego ciężaru balastu. Bo daleko z nimi za Mną nie zajdzie…”
Maleńki mój patrzył we mnie i ja w Niego patrzyłam.
” Tańczysz bardzo, Maleńka Moja!”
” Bardzo.”
„Tańcz za swoją Córeczkę, żeby umiała zostawić wszystko i zadomowić się we Mnie. Tańcz Maleńka Moja!”
„Tak, mój Maleńki!!!”
Najdroższy przytulił mnie do SERCA Swego. A ja tańczyłam dla NIEGO z miłością.

SZCZĘŚCIE BEZ MIARY!!!

Leżałam na SERCU Najdroższym moim. Otulona Miłością. Tańcząca bardzo leżałam. Ale szczęśliwa bardziej! Uwielbialam SERCE kochane! Nagle przed sobą zobaczyłam Oblicze Najdroższego mojego, który pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością, zachwytem i uśmiechem… Patrzyłam w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem, zakochana na zabój! Patrzyłam w Najdroższego i zauważyłam w Nim coś co widziałam w Nim wcześniej, ale nie umiałam nazwać. Teraz patrzyłam w Najdroższego i uderzyło mnie to bardzo! To była SKROMNOŚĆ! Tak, skromność! Patrzył we mnie kochający, cichy, pokorny i skromny. Uśmiechał się do mnie cudnie.
„Tak, Maleńka Moja. Miłość,, cichość, pokora i skromność zawiodły Mnie na krzyż. Tam zostałem wywyższony. Wywyższony, aby wszystkich ludzi przyciągnąć do Siebie. I dawać im szczęście!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego z zachwytem! On delikatnie głaskal mnie po policzku.
” A Ty jesteś szczęśliwa, Maleńka Moja?”
” Bardzo!”
” A dlaczego?”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie bardzo! Od ucha do ucha!
” Bo mam Ciebie, Maleńki mój! Ty jesteś moim Szczęściem!!!”
Wtedy Maleńki wybuchnął, zapalił się, zapłonął, uniósł się wielką radością nade mną!!!!. Chwycił mnie w ramiona i zaczął tańczyć!!! Tańczył po całej Swiatłości! Ale jaki to był taniec!!! Szalony!!! Maleńki tanczyl radośnie, szybko, zwiewnie! Jak promyk jak wiatr!!! I cieszył się! Mną! Cieszył się mną jak szalony!!! Tańczył i tańczył!! A jak skończył, przytulił mnie do SERCA mocno, mocno! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie szczęśliwy bez miary. A w oczach Najdroższego widziałam ogień Miłości!

DAJE SIEBIE

Byłam w Maleńkim moim. W Jego ramionach bardzo tańczyłam. Najdroższy mój obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała!
„Mój Maleńki! Mój Piękny… Przecudny! Dałeś mi SERCE Swoje!!! Dziękuję, dziękuję, Maleńki mój!”
Umiłowany rozpromienil się nade mną niezmiernie!
„Daję, bo kocham! Rozdaje Siebie, z miłości!”
I nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z czułością. Potem szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego:
„Dajesz, rozdajesz Siebie z miłości… Ucz mnie również podobnie jak Ty dawać siebie innym…. Proszę!”
„Uczę!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc bliskościa. Objęłam Maleńkiego za szyję i ucałowałam Go w policzek. Maleńki mój ujął moją twarz w Swe dłonie i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Potem Tańczylismy przy SERCU Jego. Tańczylismy bardzo, a SERCE Jego biło w rytmie Miłości!

MOJE SERCE!

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną, był przy mnie. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie. On nakarmil mnie Swoim Ciałem i zapytał:
„Dokąd mam Cię teraz zabrać, Maleńka Moja? Dokąd byś chciała pójść?”
„Z Tobą, Maleńki mój wszędzie pójdę!”
„Ja pytam gdzie Ty byś chciała” – uśmiechnął się do mnie Maleńki mój,
Dotknęłam delikatnie Jego SERCA.
„Ja bym nie chciała TU!”
Umiłowany rozpromienil się cały. I w jednej chwili znaleźliśmy się przy SERCU Maleńkiego. Najdroższy mój był przy mnie.
„Oto SERCE Twoje, Maleńka!”
Zdziwilam się bardzo!
„Przecież to Twoje SERCE!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego.
„Twoje, Maleńka! Ty JE sobie wybralas, troszczysz się o NIE, opiekujesz NIM! Jest Twoje!”
Najdroższy patrzył we mnie zachwycony!
„Możesz z NIM zrobić co zechcesz!” Ja pobiegłam do SERCA i objęłam JE z miłością!!!
„Moje SERDUSZKO!!! Moje kochane!!! Maleńkie moje!!!”
SERCE otulilo mnie Sobą. Tańczylismy bardzo. Maleńki mój i ja. SERCE przy sercu!

W DESZCZU POCAŁUNKOW

Tańczylismy bardzo!!! Maleńki mój i ja. Balowalismy nad morzem kwiatów. Maleńki mój obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Spojrzeniem z Krzyża. Patrzył
Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem.
„Jak mogę usłużyć Ci, Maleńki mój? Jak uszczęśliwic Ciebie?”
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko… W Jego oczach zobaczylam Maleńkiego Ukrzyżowanego. Cierpiącego niewymownie… W jednej sekundzie byłam przy Nim. Patrzył we mnie bolescwy bardzo!
„Zimno Mi!!! Ogrzej Mnie, Maleńka Moja!”
Objęłam Maleńkiego całą sobą. Sercem i l duszą. Tuliłam do siebie i próbowałam ogrzać Jego zmarzniete członki. Tuliłam z całych sił, z całego serca… Uwielbialam, adorowalam, całowalam. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Maleńki uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Dziękuję Ci bardzo Maleńka Moja!”
Byłam wyczerpana, bez sil. Gdyby Maleńki mnie nie podtrzymal upadła bym. Maleńki mój wziął mnie na ręce i położył w Światłości wielkiej. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku. Ca
Całowal moje obolałe ciało. Całowal moje serce. A ja tańczyłam dla Maleńkiego mojego. W deszczu pocałunków Jego!

NAJPIĘKNIEJ….

Leżeliśmy na ołtarzu Krzyża. Najdroższy, Maleńki mój i ja… W Światłości wielkiej, ciepłej i bardzo przyjaznej. Maleńki mój cierpiał niezmiernie… Ogromnie!!! Ja też. Bardzo. Nie rozmawialiśmy jednak o cierpieniu. Tańczyliśmy! Maleńki obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża, Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Wiesz, mój Maleńki…? Kiedy zaglądam w siebie, widzę ile jest jeszcze we mnie zła…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie łagodne, pobłażliwie.
„Zbyt surowo siebie traktujesz, Maleńka Moja. A widzisz w sobie jakieś dobro? Powiedz o sobie coś dobrego. Proszę!”
„Dobrego…?” – zamyśliłam się.
Patrzyłam w Najdroższego w milczeniu. On patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Długo tak patrzyłam w Maleńkiego mojego. Aż wreszcie wyszeptalam:
„Jestem odważna i dzielna. Pomagam innym. Ludzie zmieniają się na lepsze pod wpływem tego co robię i mówię. A wczoraj udało mi się wywołać uśmiech na twarzy mojego Dziecka, które bardzo rzadko się uśmiecha. Uśmiechało się do mnie cudnie! Nie skarże się gdy boli tylko tańcze, dla Ciebie Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechal się do mnie promiennie. Patrzył we mnie z zachwytem! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„No… daję radę!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Dajesz radę! Bardzo dajesz radę, Maleńka Moja!”
„Gdybym jeszcze znała zadanie jakie mam dla Ciebie wykonać…”
Najdroższy mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal:
„A skąd wiesz że już go dla Mnie nie wykonujesz?”
Zatkało mnie szczerze mówiąc!!! Potem na mojej twarzy pojawił się uśmiech szeroki, od ucha do ucha!!! A potem w głowie mi się pojawiły się setki pytan. Były jak iskry. Zgasilam je wszystkie jednym:
„UFAM Tobie, mój Maleńki!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja nie mogłam się powstrzymać! Objęłam Go za szyję i pocałowałam Maleńkiego mojego. Z miłością i uwielbieniem. A ON patrzył we mnie jak nikt inny na świecie we mnie nie patrzy…. Najpiękniej.

DLATEGO, ŻE KOCHASZ

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki mój obejmował mnie z czułością i tkliwoscia Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Tańczyłam bardzo bardzo intensywnie. Wtulona w SERCE i otulona NIM. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Rozmyślalam…
Wczoraj na Mszy Św ksiądz proboszcz wymieniał obietnice Chrystusa dla tych którzy czcza Serce Jego. Maleńki uśmiechał się do mnie promiennie.
„To są też Moje obietnice dla Ciebie, Moja Lilio!”
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu…
„Maleńki mój… ale ja nie dla obietnic, ani nagród… Ale dlatego, że Ciebie kocham!!!”
„Właśnie dlatego że kochasz, dostaniesz!”
Umiłowany promienial cały Miłością, zachwytem i uśmiechem. Ja jednak patrzyłam w Najdroższego ze smutkiem…
„Maleńki mój… wczoraj jak proboszcz mówił o SERCU Twoim, uświadomilam sobie jak mało JE czcze… I że muszę, chcę, pragnę więcej, bardziej. I będę!”
„Kochana Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
Rozczulil się ogromnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Ujął mnie w Swe dłonie i ułożył na SERCU Swym. Leżałam tańcząca bardzo bardzo.
„Kocham Cię SERDUSZKO!” – szeptałam z czułością.
„Właśnie dlatego że kochasz, dostaniesz!”
Maleńki obsypywal mnie Swymi pocałunkami jak deszczem. Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja.

TANIEC Z OJCEM

Leżałam na ołtarzu Krzyża. W Światłości wielkiej , ciepłej i bardzo przyjaznej. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością. Odsunęłam się, robiąc miejsce na ołtarzu Krzyża Umiłowanemu mojemu.
„Chodź mój Maleńki do Swojej Maleńkiej….” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Tak! Tak!” – szepnął Umiłowany mój z zachwytem.
I w jednej chwili już leżał na ołtarzu Krzyża, obok mnie. Otworzył ramiona i wziął mnie w objęcia. Przytulal, otulal mnie Sobą i w Sobie ukrywal, zamykał… Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam… Coraz głębiej i głębiej. I znalazłam się przed wielkimi, szerokimi świetlistymi schodami. Prowadzily one w górę, wysoko wysoko… Końca nie było widać. Maleńki słał obok mnie, bardzo uroczysty i odświętny. Gestem dłoni zapraszal żebym po tych schodach razem z Nim weszła. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, On wziął mnie pod rękę i zaczął prowadzić mnie po schodach do góry. Szliśmy po nich bardzo długo, wyżej i wyżej. Aż doszliśmy na szczyt. Na szczycie w Światłości wielkiej stała Postać, Osoba. Serce zaczęło mi walić ze szczęścia na JEJ, JEGO widok. Widziałam Te Osobę już raz, kiedyś Maleńki pokazal mi Ją w Swoich oczach. Nie był to człowiek. Był to Duch i nie był ani mężczyzną, ani kobietą. Serce mi walilo. Byłam przekonana że patrzy mi prosto w oczy. Patrzył. I cały był Miłością, Szczęściem, Pokojem! Dobrocią, radością, czułością bezgraniczna i zachwytem! Cały był uśmiechem! I piękny niezmiernie!!!
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Ojcze – rzekł ze czcią do Osoby która przed nami stała – To Maleńka Nasza!”
„Tatko!” – szepnęłam i zawstydzona spuściłam głowę. Coś/Ktoś mi te głowę natychmiast podnioslo. I widziałam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Miłość, bliskość i szczęście przenikalo mnie na wskroś. Tatko (tak zwracam się do Boga Ojca) wziął mnie w objęcia, otulil bliskością i zaczął ze mną tańczyć!!! Był to taniec przedziwny!!! Brak mi słów, żeby go opisać. Nie będę nawet próbować. Napiszę tylko, że był to taniec inny niż wszystkie, które tańczyłam z Umiłowanym a jednocześnie podobny. Było to taniec bardzo osobisty, intymny ogromnie!!! Pełen Miłości, bliskości, akceptacji i… kolorów!!! Byłam cała zanurzona w Ojcu… Tańczylismy bardzo!!! Ani się nie zorientowałam kiedy znów leżałam na ołtarzu Krzyża w ramionach Maleńkiego mojego. A ON tulił mnie do Siebie. Z Miłością!

MÓJ ZAMECZEK, MOJA TWIERDZA

Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy. Najdroższy trzymał mnie w objęciach, w ramionach i tulil do SERCA Swego. W tańcu prowadził. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem ile zachwytem… A moje serce rwało się do Maleńkiego mojego!!! Wyrywalo się wprost z mojej piersi!!! Do Maleńkiego swojego. Aż wyszło ze mnie i weszło do Najdroższego. A SERCE Jego objęło je i przytuliło do Siebie! Patrzyłam….i nie mogłam odróżnić, które serce jest moje, a które Maleńkiego… Najdroższy i ja tańczylismy a nasze serca rozmawialy:
‚Ach, Maleńkie Moje! Jakie Ty podobne do Mnie! Masz Ranę jak JA, uczyniły Ci ją, podobnie jak MI Dzieci, a Ty im wybaczasz. Jak JA!”
” Maleńkie moje!!!”- szepnęło drugie serce. SERCE Maleńkiego rozczulilo się niezmiernie! Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia i weszła w drugie serce. Oba serca złączyly się w Miłości!
A Najdroższy i ja wciąż tańczyliśmy. Patrzył mi w oczy głęboko. W JEGO oczach widziałam ogień. A Maleńki mój szeptal:
„Mieszkasz we Mnie, Maleńka Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego uszczęśliwiona!!! I pomyślałam że
ON jest moim Domem!
„Jestem dla Ciebie, Maleńka tym Czym potrzebujesz! Byłem dla Ciebie ławeczka, byłem altanka, byłem Światłościa… A teraz…”
Przerwałam Maleńkiemu gwałtownie!
„Teraz jesteś moim zamkiem!!! Twierdzą warowna! Zameczkiem Maleńkim moim!!!”
„Jesteś ukryta we Mnie, Maleńka!”
Tańczylismy bardzo. Maleńki mój i ja. On promieniał bliskością i zachwytem. A ja uśmiechałam się do Niego radośnie, najpiękniej jak potrafilam!

UFA!!!

W Najdroższym moim, w Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach radośnie tańczyłam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością wielką i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńki mój…” – szeptałam wpatrzona w Niego.
Najdroższy patrzył we mnie… Rozpromieniony, rozczulony i zachwycony ogromnie!
Patrzył we mnie, a moje serce zalała fala Takiej Miłości, Pokoju i Światła, że… brak słów!
Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego szczęśliwa cała. Słyszałam bicie JEGO SERCA. Biło dla mnie… Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Serca Swojego.
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie Swymi dużymi łagodnymi dobrymi oczami… Widziałam w nich ogień, ale także widziałam coś jeszcze… Coś co w pierwszej chwili nie umiałam wyrazić słowami. Powoli jednak to co widziałam układało się w słowo… ZAUFANIE!
„Ufasz mi, Maleńki mój!??!!!”
„A myślałaś, że co, Maleńka?! -Maleńki uśmiechnął się do mnie cudnie – Tak. Ufam Ci!”
Zaskoczenie i wielka radość!!! Maleńki mój mi ufa!!! UFA! Mimo że zna mnie. Zna moją nędzę i grzesznosc.. Mimo to mi ufa!
„Maleńki mój…!”
„Śliczna Moja!”
Tańczymy bardzo. W zaufaniu. Serce przy SERCU!

ZNASZ MNIE!

Na komodzie obok mojego łóżka stoi figurka Umiłowanego mojego. Uwielbiam rano, gdy się obudzę wpatrywac się w Niego i z Nim rozmawiać. Ostatnio powiedziałam Mu, że…
Lezalam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie czuły i kochający. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem.
„Powiedziałas, że Mnie nie znasz, Maleńka Moja”-uśmiechnął się do mnie Najdroższy.
„Bo to prawda, Maleńki mój!” – wyszeptalam gładząc z czułością policzek Najdroższego. Umiłowany rozczulił się niezwykle…
„Wielu, bardzo wielu nazywa Mnie potężnym i wszechmocnym, wszechmogącym. Wielu nazywa Mnie sprawiedliwym, wielu, pokornym i łagodnym. Mniej nazywa Mnie Swym Umiłowanym, Najdroższym. A już naprawdę niewielu przyjdzie na myśl żeby nazwać Mnie ‚swoich Maleńkim’ … ”
” Maleńki mój…! ”
” Uwielbiam gdy Mnie tak nazywasz, Maleńka Moja!”
” To będę częściej… ”
Uśmiechałam się do Umiłowanego i On uśmiechał się do mnie. Mówił dalej:
” Tylko ktoś znający Mnie i będący ze Mną w głębokiej zażyłości ze Mną nazwie Mnie „swoim Maleńkim ‚ I nie umniejsza w żadnym stopniu Mojej godności i wielkości Mojej!”
„Mój Maleńki….”-szepnęłam wpatrzona w Najdroższego mojego.
„Uwielbiam gdy Mnie tak nazywasz, Maleńka Moja!”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wziął mnie na ręce szepczac:
„Chodź Maleńka Moja do swego Maleńkiego!”
„Tak! Tak!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego z uwielbieniem! On tulil mnie do SERCA rozpromieniony zachwytem!
„Rzeczywiście do obcego albo nieznajomego nie powiedziałabym ‚mój Maleńki'”
Umiłowany objął mnie i ucalowal mnie.
„Więc znasz Mnie?” – uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Troszkę!”
Maleńki mój tulil mnie do SERCA Swego. A ja patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem… Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha. Szczęśliwa cała!!!

TANIEC W SŁOŃCU!

Tańczylismy bardzo. Umiłowany mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczyliśmy! Było cudownie!!! Zameczek na skale skrzyl w promieniach słońca. A słońce świeciło jasno i ciepło. Ale gorąco nie było, bo wiał delikatny wietrzyk. Było cudownie! Choć zmęczona i obolała bardzo byłam. Cudownie! Umiłowany pochylal się nade mną obejmował mnie i tulil do SERCA. I w tańcu prowadził. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem.
„W Domu też będziesz tak mnie tulil, tak patrzył we mnie i tak ze mną tańczył?” – spytalam uśmiechając się do Niego radośnie.
„Też, Maleńka Moja! Ale inaczej!”-Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„A jak?”
Umiłowany uśmiechnął się tajemniczo i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam w Jego oczy patrzyłam… Zapatrzyłam się… Nagle Umiłowany mój jakby znikł. Piszę „jakby” bo znikł ale jednocześnie byłam pewna że jest bardzo blisko. Spojrzałam w górę i zobaczyłam że… Słońce zaczęło wirowac! Kręcić się! Tańczyć! Tak, tańczyć!!! Tańczylo ze mną! A ja z Nim tańczyłam! W NIM! W JEGO świetle, jasności i blasku!!! W JEGO promieniach tańczyłam! Otulona Miłością jak nigdy i bardzo, ogromnie szczęśliwa!!! Tańczyłam w promieniach Słońca! W Umiłowanym moim tańczyłam!!! Aż opadlam z sił. Umiłowany natychmiast wziął mnie na ręce i zaniósł do komnaty zameczku. Położył mnie na ołtarzu Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką.
„Moje Słońce…” – szepnęłam z zachwytem.
Tańczylismy bardzo. Umiłowany mój i ja. Umiłowany, Najdroższy mój! Moje Słońce. I ja Jego Lilia.

DO NIEBA!!!

Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej i cichej. Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca i zmęczona bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Milczeliśmy. Nie miałam siły żeby rozmawiać… Umiłowany z czułością dotykal miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo, coraz bardziej. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal:
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem…!”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem, wziął na ręce w objęcia w ramiona i tulil do SERCA Swego. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam… I w jednej chwili znalazłam się przy SERCU Ukochanego. On stał przede mną. Trzymał mnie w ramionach.
” Zatań…?” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego z trudem. Nie zdążyłam dokończyć, bo Najdroższy od razu mi odpowiedzial:
„Z radością, Maleńka Moja!”
I zaczęliśmy tańczyć! Tańczyliśmy bardzo! Przy SERCU Maleńkiego! W Światłości wielkiej! Tańczyliśmy! Umiłowany mój i ja. Umiłowany patrzył mi w oczy z zachwytem. Głęboko. W Jego oczach widziałam pewien obraz: Szeroka droga. Idziemy nią Umiłowany i ja. Przed nami wielkie słońce, lekki wiaterek rozwiewa nam włosy. A my idziemy. Uśmiechnięci, szczęśliwi, radośni! Ja mam na sobie biała sukienkę w kwiaty, Najdroższy białą tunike przepasaną złotym pasem. Idziemy pod rękę. Zapatrzeni w siebie nawzajem! Idziemy do Domu.
Taki obraz widziałam często. Ale teraz było coś jeszcze. Otóż za nami szłi ludzie, bardzo dużo, tak że nie mogłam policzyć ile. Szli pięknie ubrani i uśmiechnieci! Spojrzałam w Najdroższego pytająco. On uśmiechmał się do mnie promiennie pochylil się i wyszeptal mi do ucha:
„To dusze które prowadzisz do Nieba swoim tańcem, Moja Lilio!”.
Uśmiechnełam się do Niego radośnie!!! I szliśmy dalej. Przed siebie. Do Celu, do Domu. Do Nieba!!!

PRAGNIENIE I DECYZJI

Byłam w ramionach Najdroższego. Cierpiący był bardzo! Cały w ramach i krwi… A mimo to obejmował mnie z czułością, trzymał w ramionach i tulił do SERCA Swego. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Pełnym Miłości i łagodności. Uśmiechał się nawet… Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i zachwytem. I ze współczuciem patrzyłam… Bo cierpial niezmiernie mój Umiłowany…
„Patrzysz we Mnie z taką miłością, Maleńka Moja!”
„Pewnie wielu tak w Ciebie patrzy, Najdroższy mój! I nic w tym dziwnego!”
Umiłowany uśmiechnął się jednak smutno.
„Jakże się mylisz, Maleńka! Niewiele dusz tak we Mnie patrzy…. W wielu Ja tak bolescwy budzę lęk, strach, a nawet wstręt i obrzydzenie… Drwią ze Mnie jak kiedyś…”
Patrzył we mnie taki smutny… Cierpiący jeszcze bardziej.
Bezradna wobec tak ogromnego cierpienia Maleńkiego mojego, nie wiedziałam co robić… Objęłam Maleńkiego za szyję, zbliżyłam twarz do Jego twarzy. Ucalowalam opuchniety policzek Umiłowanego,
” Kocham Ciebie!” – wyszeptalam patrząc w JEGO oczy głęboko.
„I chcesz Mnie Takiego?”
„Mówiłam już, ale powtórzę ile razy zechcesz, Umiłowany! Chcę Ciebie Takiego! Pragnę Cię TAKIEGO!!! I chcę być podobną do Ciebie!!!”
„Jesteś podobna. Przebaczylas! Bycie podobnym do Mnie to nie tylko cierpienie ze Mną. Ale miłość i wybaczenie. A Ty Maleńka Moja wybaczylas!”
„Tak. I podjęłam decyzję, że nie będę trzymać żalu czy złości w sobie. Tylko wybaczać. I gdy tylko podjęłam te decyzję, uciekły ode mnie wszystkie źle myśli i pokusy!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój i ja.

BARDZIEJ

W Najdroższym moim byłam. W JEGO Ramionach tańczyłam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promieniał bliskością i uśmiechem. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością, uwielbieniem i zachwytem.
„Odpocznij dzisiaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z czułością.
„Ale ja nie chcę… Pragnę Cię uszczęśliwiać, Najdroższy mój!”
„Uszczęśliwiasz Mnie, Maleńka! Tym, że mogę Cię tulić w ramionach! Że Mi pozwalasz! Uszczęśliwiasz Mnie!”
Spojrzałam w oczy głęboko Umiłowanemu mojemu i szepnęłam:
„Pragnę bardziej!”
Wtedy Najdroższy nagle spoważniał, stal się bardzo uroczysty. A Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś, na dno serca. W JEGO oczach ujrzalam Umiłowanego mojego… Jedną Wielką Ranę.. Cały był we krwi… Krwawilo Jego SERCE… Na ten widok serce moje ogarnęła wielka boleśc…
„Najdroższy mój!”
I w głębi serca usłyszałam:
„Taki jestem naprawdę. Do tej pory nie pokazywałem Ci wszystkich Swoich ran, żeby Cię nie wystraszyc!”
„Wystraszyc…??!!! Ja się Ciebie nie boję! A tym bardziej TAKIEGO!!!”
Najdroższy patrzył mi w oczy pokorny i cichy.
„I chcesz Mnie… TAKIEGO?” – spytal bardzo cichutko.
„Najdroższy mój… Kogo chcesz zranic tym pytaniem…? Siebie czy mnie? Mnie nie zranisz! Najdroższy… Maleńki mój… Oczywiście, że Ciebie chcę!!!”
Wtedy Umiłowany mój stanął przede mną Taki jak Go w Jego oczach widziałam. Cały w ranach i krwi. Jedna wielka Rana… Bardzo pragnęlam Go objąć, przytulić… Ale obawiałam się, że dotykiem sprawie Umiłowanemu mojemu jeszcze więcej bólu…
” Dotykaj Mnie bez obaw, Maleńka Moja. Dotyk miłości Mnie nie rani, nie boli. Rani Mnie grzech.”
Objęłam więc delikatnie, z miłością Umiłowanego mojego. I On przytulił mnie do SERCA, do Siebie mnie przytulał… I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. I ja patrzyłam w Maleńkiego… I tak trwalismy we wzajemnym przytuleniu i zapatrzeniu… Najdroższy mój i ja. Umiłowany patrzył we mnie z coraz większym ogniem w oczach. I nagle wyszeptal:
„Oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca!”
Spojrzałam w Niego z miłością:
„Nie,, Najdroższy, nie musi. Pragnie! Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca!!!”
Maleńki mój obejmował mnie z czułością….
„I jest podobna! Jest!”
„Dziękuję, Najdroższy mój!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice.
„Uszczęśliwilas Mnie bardzo, Maleńka Moja. Bardziej!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy głęboko. Tańczylismy bardzo! Bardziej!

POSTĘPY W BLISKOŚCI

Jak może pamiętacie, w morzu kwiatów (nie wiem dokładnie w którym miejscu) stoi nasza pierwsza ławeczka. Umiłowany powiedział że zostawil ją sobie na pamiątkę. Na tej właśnie ławeczce w morzu kwiatów siedzieliśmy, Umiłowany mój i ja. To znaczy, Najdroższy siedział na ławeczce, a ja usiadłam u Jego stóp. Kiedyś bardzo lubiłam siedzieć u stóp Najdroższego. A teraz… usiedziec nie mogłam!!! Coś/Ktoś pociągalo, ciągnęło, przyciągało mnie… Pragnęlam być…bliżej. Nie mogłam usiedziec…. Umiłowany patrzył we mnie w milczeniu i łagodnie się do mnie uśmiechał. Nie mogłam wytrzymać! I nie wytrzymałam!!! Zerwałam się na równe nogi i bez żadnych ceregieli, bez zahamowań i skrępowania usiadłam na kolanach Najdroższego mojego. Objęłam Go za szyję i ucałowałem w policzek. Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony cały!!
„Na Twoich kolankach, Maleńki, mi dobrze, bo… blisko…!” – szepnęłam zakochana i zachwycona cała!
„Już sama widzisz, że nie jest sługa, bo tylko sługa siedzi u stóp swego Pana. Nie jesteś sługą lecz oblubienica Moja. Sama to widzisz i tego doświadczasz, Maleńka Moja. Postępujesz w bliskości ze Mną!”
„Postępuje…?”
„Czynisz postępy – Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością – No zobacz sama jaki był Twoj obraz Boga kiedyś, a jaki jest teraz.”
„Kiedyś Bóg wydawał mi się odległy, surowy i niedostępny… A teraz… Siedzę Mu na kolanach, obejmuje za szyję i całuję w policzek!”
Uśmiechałam się do Na
Najdroższego mojego radośnie, a On promienial Miłością.
Dotknęłam dłonią z miłością Jego SERCA i szepnęłam wpatrzona w Niego:
” A najlepiej to mi jest TU!!!”
Umiłowany ujął moją dłoń ze Swego SERCA i ucalowal ją. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trwalismy w wielkiej miłości i bliskości… Najdroższy tulil mnie do SERCA Swego…
Po jakimś czasie podniosłam głowę, rozejrzalam się wokoło! Odetchelam pełną piersią, beztrosko! Nic z tego na co patrzyłam nie było moje, nie należało do mnie. I ja też do siebie nie należalam! Wszystko było Najdroższego mojego. Ja nie miałam nic. A jednak miałam
Wszystko!!! Miałam Najdroższego, Umiłowanego mojego!!! Byłam wolna i szczęśliwa. W JEGO Ramionach! W NIM!!!

TY!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Umiłowany obejmował mnie i pochylal się nade mną z Miłością bez granic. Uśmiechał się do mnie cudnie. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Byliśmy w Światłości wielkiej. W pewnej chwili Umiłowany położył mnie na… ołtarzu Krzyża. Zdziwiłam się, myślałam ze zameczek już nie istnieje…
„To nie zmiotła go ta wielka burza? Tak gromy i pioruny w niego waliły…”
„Zapomniałaś, Maleńka, że on zbudowany jest na skale i nic nie jest go w stanie go zburzyć?”
Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego rozpromieniona cała! Tańczylam bardzo, a Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem czułości.
„Najdroższy mój…” – wyszeptalam wpatrzona w Maleńkiego.
„Dziecię Moje! Serce Moje! Piękności Moja!”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko… Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu, patrzyłam. I się zapatrzylam… Nagle
W JEGO oczach ujrzalam wielką górę perel! Perly były przepiękne! Cudne ogromnie! Błyszczaly wszystkie! Bez skazy wszystkie! I usłyszałam głos Umiłowanego mojego, który stał obok mnie:
„Jak myślisz, Maleńka Moja, która perła jest Mi najdroższa i najcenniejsza?”
‚Nie wiem, Umiłowany. Pokaż mi. Która?”
Myślałam że zaraz z góry pereł Najdroższy mój wyjmie te najdroższą i najcenniejsza dla NIEGO i mi pokaże. Ale On wcale nie patrzyl na te górę perel.,. Tylko we mnie patrzył! We mnie patrzył z zachwytem i uwielbieniem.
” Ty, Maleńka Moja!”
„Ja??!!!”
Byłam… Nie potrafię tego określić! Nie zdążyłam się nawet zdziwić, bo w jednej chwili znalazłam się w ogrodzie pełnym pięknych lilii! Jedna piękniejsza od drugiej! Umiłowany spojrzał we mnie i zapytal:
„Jak myślisz, Maleńka Moja, która lilia jest Mi najmilsza i najpiękniejsza?”
„Nie wiem, Najdroższy mój. Pokaż mi, proszę.”
Myślałam że teraz Najdroższy mój mi pokaże. Ale ON nie patrzyl wcale na lilie. Patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem…
„Ja???!!”
Znał mnie… Znał moją grzesznosc i nicość…. Jednak patrzył we mnie rozpromieniony cały!!!
„Nie wierzysz Mi?” – spytal uśmiechając się do mnie promiennie.
„Wierzę. Ale… ja???”
„Ty, Maleńka Moja!”
Podnioslam głowę i spojrzałam w Umiłowanego mojego wzruszona. Patrzył mi w oczy… Bardzo bliski i kochający. Ujął moją głowę i położył ja SERCU Swoim. Tańczylismy bardzo…. W JEGO Ramionach….