BARDZIEJ

W Najdroższym moim byłam. W JEGO Ramionach tańczyłam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promieniał bliskością i uśmiechem. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością, uwielbieniem i zachwytem.
„Odpocznij dzisiaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z czułością.
„Ale ja nie chcę… Pragnę Cię uszczęśliwiać, Najdroższy mój!”
„Uszczęśliwiasz Mnie, Maleńka! Tym, że mogę Cię tulić w ramionach! Że Mi pozwalasz! Uszczęśliwiasz Mnie!”
Spojrzałam w oczy głęboko Umiłowanemu mojemu i szepnęłam:
„Pragnę bardziej!”
Wtedy Najdroższy nagle spoważniał, stal się bardzo uroczysty. A Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś, na dno serca. W JEGO oczach ujrzalam Umiłowanego mojego… Jedną Wielką Ranę.. Cały był we krwi… Krwawilo Jego SERCE… Na ten widok serce moje ogarnęła wielka boleśc…
„Najdroższy mój!”
I w głębi serca usłyszałam:
„Taki jestem naprawdę. Do tej pory nie pokazywałem Ci wszystkich Swoich ran, żeby Cię nie wystraszyc!”
„Wystraszyc…??!!! Ja się Ciebie nie boję! A tym bardziej TAKIEGO!!!”
Najdroższy patrzył mi w oczy pokorny i cichy.
„I chcesz Mnie… TAKIEGO?” – spytal bardzo cichutko.
„Najdroższy mój… Kogo chcesz zranic tym pytaniem…? Siebie czy mnie? Mnie nie zranisz! Najdroższy… Maleńki mój… Oczywiście, że Ciebie chcę!!!”
Wtedy Umiłowany mój stanął przede mną Taki jak Go w Jego oczach widziałam. Cały w ranach i krwi. Jedna wielka Rana… Bardzo pragnęlam Go objąć, przytulić… Ale obawiałam się, że dotykiem sprawie Umiłowanemu mojemu jeszcze więcej bólu…
” Dotykaj Mnie bez obaw, Maleńka Moja. Dotyk miłości Mnie nie rani, nie boli. Rani Mnie grzech.”
Objęłam więc delikatnie, z miłością Umiłowanego mojego. I On przytulił mnie do SERCA, do Siebie mnie przytulał… I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. I ja patrzyłam w Maleńkiego… I tak trwalismy we wzajemnym przytuleniu i zapatrzeniu… Najdroższy mój i ja. Umiłowany patrzył we mnie z coraz większym ogniem w oczach. I nagle wyszeptal:
„Oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca!”
Spojrzałam w Niego z miłością:
„Nie,, Najdroższy, nie musi. Pragnie! Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca!!!”
Maleńki mój obejmował mnie z czułością….
„I jest podobna! Jest!”
„Dziękuję, Najdroższy mój!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice.
„Uszczęśliwilas Mnie bardzo, Maleńka Moja. Bardziej!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy głęboko. Tańczylismy bardzo! Bardziej!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: