TANIEC Z OJCEM

Leżałam na ołtarzu Krzyża. W Światłości wielkiej , ciepłej i bardzo przyjaznej. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością. Odsunęłam się, robiąc miejsce na ołtarzu Krzyża Umiłowanemu mojemu.
„Chodź mój Maleńki do Swojej Maleńkiej….” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Tak! Tak!” – szepnął Umiłowany mój z zachwytem.
I w jednej chwili już leżał na ołtarzu Krzyża, obok mnie. Otworzył ramiona i wziął mnie w objęcia. Przytulal, otulal mnie Sobą i w Sobie ukrywal, zamykał… Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam… Coraz głębiej i głębiej. I znalazłam się przed wielkimi, szerokimi świetlistymi schodami. Prowadzily one w górę, wysoko wysoko… Końca nie było widać. Maleńki słał obok mnie, bardzo uroczysty i odświętny. Gestem dłoni zapraszal żebym po tych schodach razem z Nim weszła. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, On wziął mnie pod rękę i zaczął prowadzić mnie po schodach do góry. Szliśmy po nich bardzo długo, wyżej i wyżej. Aż doszliśmy na szczyt. Na szczycie w Światłości wielkiej stała Postać, Osoba. Serce zaczęło mi walić ze szczęścia na JEJ, JEGO widok. Widziałam Te Osobę już raz, kiedyś Maleńki pokazal mi Ją w Swoich oczach. Nie był to człowiek. Był to Duch i nie był ani mężczyzną, ani kobietą. Serce mi walilo. Byłam przekonana że patrzy mi prosto w oczy. Patrzył. I cały był Miłością, Szczęściem, Pokojem! Dobrocią, radością, czułością bezgraniczna i zachwytem! Cały był uśmiechem! I piękny niezmiernie!!!
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Ojcze – rzekł ze czcią do Osoby która przed nami stała – To Maleńka Nasza!”
„Tatko!” – szepnęłam i zawstydzona spuściłam głowę. Coś/Ktoś mi te głowę natychmiast podnioslo. I widziałam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Miłość, bliskość i szczęście przenikalo mnie na wskroś. Tatko (tak zwracam się do Boga Ojca) wziął mnie w objęcia, otulil bliskością i zaczął ze mną tańczyć!!! Był to taniec przedziwny!!! Brak mi słów, żeby go opisać. Nie będę nawet próbować. Napiszę tylko, że był to taniec inny niż wszystkie, które tańczyłam z Umiłowanym a jednocześnie podobny. Było to taniec bardzo osobisty, intymny ogromnie!!! Pełen Miłości, bliskości, akceptacji i… kolorów!!! Byłam cała zanurzona w Ojcu… Tańczylismy bardzo!!! Ani się nie zorientowałam kiedy znów leżałam na ołtarzu Krzyża w ramionach Maleńkiego mojego. A ON tulił mnie do Siebie. Z Miłością!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: