DO MALEŃKIEGO

Dla każdego z nas przychodzi czas gdy musi się zmierzyć z odchodzeniem najbliższej osoby. Dla każdego. I dla mnie. Czas ten nadchodził powoli. Niewidocznie. Skradał się. Z czasem jednak widać go bardziej i bardziej. I ja muszę stawić mu czoła. Moje Duchowe Dziecko powoli odchodzi (Piszę Duchowe Dziecko, ale pewnie domyślacie się kogo mam na myśli). Po ludzku to bardzo trudne. Wiem dokąd zmierza, że idzie do Maleńkiego mojego, który na nie czeka i chce je wziąć w ramiona. Jednak po ludzku trudno… patrzę jak bardzo cierpi, a ja nie mogę mu pomóc. Gdy widzę jak oddala się… Mogę tylko mu towarzyszyć, być z nim. Trzymac za rękę. Zdaje sobie sprawę że kiedyś, za 10 lat, za 5, za rok, za miesiąc, jutro, będę musiała mu tę rękę puścić i oddać moje Dziecko Maleńkiemu mojemu. Jednocześnie wiem, że moje kochane Dziecko będzie w Domu i będzie szczęśliwe bez miary. Kiedy patrzę w ten sposób, odchodzenie zdaje się być łatwiejsze do przyjęcia. Często myślimy, że ten świat jest naszym domem i, że będziemy tu zawsze. Tymczasem jesteśmy tu tylko na chwilę. I jesteśmy przechodniami, pielgrzymami. Że wracamy do Domu.
Wszyscy kiedyś, prędzej czy później stąd odejdziemy. Wrócimy skąd przyszliśmy.
Do Domu Ojca. Wierzę, że sama tam wrócę i spotkam tam wszystkich, których kocham.
Do Maleńkiego wrócimy…

A w nocy byłam w Maleńkim moim. W Jego ramionach tańczyłam bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA. Patrzył we mnie w milczeniu. Nie potrzeba było słów. Nie potrzebowałam. Potrzebowałam Najdroższego mojego. I dawał mi Siebie. Był dla mnie odpocznieniem i ukojeniem. Cały dla mnie.
„Za Tobą trudne dni, Maleńka, przed Tobą jeszcze trudniejsze!”- szepnęło SERCE Najdroższe.
Z NIM wszystko przejdę. Tylko z NIM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: