POD RĘKĘ

Byłam w ramionach Najdroższego, w objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością i współczuciem. Poważny i uroczysty wielce. I bardzo łagodny.
Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością, powagą i skupieniem. Ale nie ze smutkiem. Już wczoraj powiedziałam Mu „Bądź wola Twoja!” A teraz ją przyjmowałam. Bo powiedzieć że się przyjmuje, a przyjąć JĄ naprawdę to dwie różne rzeczy. Więc przyjmowałam.
„Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Jest podobna!”
Maleńki mój patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Patrzył… A ja pomyślałam że muszę to wszystko teraz w sercu poukładać. I już zaczynałam… kiedy nagle ze zdumieniem spostrzegłam, że już jest poukładane. Że jest na swoim miejscu. Na właściwym miejscu. Najdroższy mój był na pierwszym miejscu i wszystko inne było na swoim miejscu! Stałam jakby na skraju przepaści i uświadamiałam sobie że umiem latać! Że przecież Maleńki mój mnie nauczył! Więcej! Uświadomilam sobie że mnie do tego momentu w którym teraz jestem, przygotowywał. Konsekwentnie, systematycznie i cierpliwie bardzo. Przygotowywał. I przygotował. Nie miałam nic swojego, żadnych własnych zabezpieczeń, osłon. On, Maleńki mój był moją jedyną Osłoną i Tarczą. Jedynie na Nim się opierałam i na Niego liczyłam. Szłam z Najdroższym pod rękę. Wczoraj napisałam, że przyjdzie taki czas, że będę musiała puścić rękę mojego Duchowego Dziecka i oddać Je Maleńkiemu. Ale ręki Najdroższego mojego nie puszczę nigdy! On nie pozwoli mi, żebym puściła!
Patrzyłam w Najdroższego lekko się do Niego uśmiechając.
„Najdroższy mój, kocham Ciebie!” – szepnęłam patrząc Mu w oczy z ufnością.
On zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Jego SERCE wyszeptalo: „Czy w radości, czy przez mękę z Tobą JA idę pod rękę!”
„Tak mój Najdroższy!!!”
Maleńki rozpromienil się nade mną niezwykle.
„To co, Maleńka Moja, idziemy?” – spytal podając mi Swoją dłoń.
„Idziemy, Maleńki mój!” – podałam Mu rękę. Maleńki pomógł mi wstać. I za chwilę spacerowaliśmy po niebie, pod morzem kwiatów. Pod rękę spacerowaliśmy. Maleńki mój i ja.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: