JESZCZE BLIŻEJ

Byłam w Maleńkim moim. W Jego ramionach, w objęciach Jego tańczyłam. Najdroższy mój promienial cały Miłością i czułością i zachwytem.
„Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia i mocą.
Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Mój Przecudny! Mój Maleńki!” – szeptałam z miłością
„Moje SERCE płonie z miłości do Ciebie, Maleńka! Spójrz!” – Najdroższy odsłonił Swe SERCE. Spojrzałam… SERCE Maleńkiego płonęło żywym ogniem… I wyszła z Niego bielutka Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam Najdroższego i szeptałam:
„Mój Maleńki, pragnę Ciebie!!!”
Najdroższy wziął mnie w objęcia, jeszcze bardziej. Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Byłam niemowlęciem w ramionach Najdroższego mojego! Dzieciątkiem maleńkim byłam. A ON mnie tulil do SERCA Swego. Blisko… Byłam bardzo bezpieczna w Najdroższym moim. Otulona Miłością. A w sercu miałam pokój. Tak, pokój! Na zewnątrz szalała burza. A wewnątrz mnie, w sercu moim był pokój. I pewność że cokolwiek jest przede mną, będzie dobrze. Bo On jest ze mną, jest przy mnie. Blisko.
„Mogę być jeszcze bliżej Ciebie, Maleńka. Jeśli tylko zechcesz, jeśli pozwolisz!”
„Pragnę!”
I dziwilam się że może być jeszcze bliżej…
Najdroższy mój uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Ja zawsze mogę być bliżej, Maleńka Moja!”
A po chwili dodał:
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo!”
„Tak? A czym?” – spytalam zdziwiona.
„Miłością, ufnością i tańcem!”
„Pragnę!”
Maleńki mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. I zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Byłam w wielkiej Swiatłości. Tak jasnej, że zdawała się chwilami być ciemnościa. Tak. A ja maleńka byłam. I szczęśliwa bardzo, w objęciach Maleńkiego mojego.

%d bloggers like this: