JESZCZE BLIŻEJ…

Obudziłam się. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością, czułością i bliskością bez granic. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z miłością i uwielbieniem.
„Maleńki mój… Maleńki mój… pragnę Ciebie!” – szepnęłam zachwycona cała.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Raz, drugi… trzeci. Całował mnie mój Maleńki. Jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Słodko…
Znalazłam się przed ołtarzem Krzyża. Najdroższy mój leżał na nim. Ukleklam przed Nim. Lecz ON natychmiast wziął mnie w objęcia i położył na SERCU Swoim.
„Pozwól mi klęczeć przed Tobą, Maleńki mój…”- szepnęłam.
„Moja Śliczna, Twe serce klęczy przede mną! Wystarczy. A Ja pragnę mieć Ciebie przy SERCU Moim. ONO jest smutne bez Ciebie!”
„Smutne?!!”
Zaczęłam wchodzić w Najdroższego mojego. I wnet znalazłam się przy SERCU Maleńkiego. Spojrzałam w NIE… I oniemialam z bólu… SERCE wyglądało na ledwo żywe… Skurczylo się, pociemnialo… Prawie przestało bić… Rzuciłam się do NIEGO. Objęłam Je, przytuliłam się do RANY. I zaczęłam całować i pocieszać:
„Moje Maleńkie… moje słodkie… moje kochane… Nie bądź smutne, bo gdy TY jesteś smutne to i ja jestem smutna. Jeśli czymś CIĘ zasmucilam, baaardzo przepraszam!!!”
SERCE nie zareagowało. Ja całowalam JE i szeptałam:
„Oddaję Ci wszystkie moje uśmiechy i wszystkie radości, oddaję Ci szczęście moje, tylko nie bądź smutne, SERDUSZKO Kochane!”
Lezalam wtulona w SERCE. A ONO nagle zaczęło bić szybciej i żywej!!! Poczerwienialo, powiększylo się. I biło radośnie!!! Leżałam szczęśliwa cała! Nagle zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego. Patrzył we mnie z zachwytem!
” Pocieszylas SERCE Moje, Maleńka! Co chcesz za to?”
Stanęłam przed Najdroższym moim i patrząc Mu w oczy z miłością, wyszeptalam:
„Wiem, że moje serce klęczy przed Tobą, Maleńki. Ale… pragnę cała uklęknąć przed Tobą. Pozwól mi… nie broń mi, proszę…!”
Oczy Najdroższego zaplonely ogniem.
A ja po prostu ukleklam przed Nim i zaczęłam całować JEGO Rany, stopy Jego. Ucalowalam. I klęcząc podniosłam głowę i patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Ja sługa Twoja!”
Najdroższy podał mi rękę i pomógł mi wstać. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. Promieniał bliskością.
„Nie jesteś Mi sługą! Jesteś oblubienica Moją, słodka Moją! Sług nie dopuszczam do tak wielkiej bliskości, w której Ty jesteś, Maleńka Moja! Tylko oblubienice. I to te najwierniejsze!”
I położył moją głowę na SERCU Swoim… Byłam szczęśliwa taka, że brak słów!!!
Tańczylismy bardzo. Bardzo blisko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *