REWOLUCJA W SERCU

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki mój obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy zamyślona, poważna, zadumana. Zaskoczona, może nie tyle wczorajszym zdarzeniem (takie zdarzenia bywały ostatnio coraz częściej), co moją reakcją na nie.
„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Maleńka Moja. Jesteś bardzo dzielna!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.
„Tylko dzięki Tobie, Maleńki mój! Tylko! Tylko! Czynisz rewolucję w moim sercu!”
Najpierw poczytajcie o czym są ruchy mimowolne:
https://neurologia.mp.pl/objawy/146446,ruchy-mimowolne
Gdy jest taka niestabilna pogoda, ból, napięcie spastyczne i ruchy mimowolne się u mnie nasilają.
Wczoraj wieczorem mimo, wbrew mojej woli nagle moją ręka podskoczyla do góry i wylalam wodę z miski, która stała przede mną na stole. Woda rozlała się po całym stole. Wszystko potoczyło się w ułamku sekund. Wylanie wody, zdenerwowanie (łagodnie mówiąc) mojego Duchowego Dziecka, jego krzyk na mnie:
-Co robisz??!!!! Odbija ci???!!!
I cichy głos w sercu:
„Jesteś teraz podobna do Mnie, Maleńka Moja!”
„Maleńki mój jest ze mną…” – pomyślałam rozczulona, poruszona do głębi… I taka rozczulona popatrzyłam w oczy mojego Dziecka. W jego oczach widziałam zdenerwowanie, złość Nie odpowiedziałam, milczałam. Tylko patrzyłam Dziecku w oczy. W głębi serca byłam zdumiona swoją reakcją. Podwójnie, a nawet potrójnie. Po pierwsze dlatego, że wcześniej gdy takie coś się stało, czułam się wina, tłumaczylam się bardzo, broniłam. Mówiłam że nie chciałam, że niechcący, że to mimo woli. Takie tłumaczenia zwykłe nic nie dawały, a często potęgowaly poczucie winy gdy słyszałam że zrobiłam to specjalnie.
Teraz nie tłumaczylam się. Milczałam.
Po drugie kiedyś słowa mojego Duchowego Dziecka bardzo by mnie zabolały, sprawiły by mi przykrość, zraniły by. Teraz nawet mnie nie dotknęły. Spłynęły po mnie. A raczej obok mnie. Spłynęły i odpłynęły.
A po trzecie… Po raz pierwszy w życiu nie przeprosiłam. Nie przeprosiłam za swój ruch mimowolny. Do tej pory przepraszalam.
„Mnie też przepraszalas za to bardzo długo, pamiętasz Maleńka Moja?” – spytal patrząc mi w oczy głęboko Najdroższy.
„Tak, spowiadałam się z ruchów mimowolnych. Ale coś mi w sercu szeptalo że nie powinnam…”
„To Ja Ci szeptałem, Maleńka Moja!”
„Teraz wiem że to TY… Więc szeptales mi do serca. I w końcu się odważyłam i spytałam o to księdza. Odpowiedzial, że grzech musi być popełniony świadomie i dobrowolnie. A ruchy mimowolne nie są ani świadome. I nie powinnam się z nich spowiadac. I przestałam. I mi ulżyło…”
Powoli przestawałam czuć się winna.
A wczoraj oddzielilam moją chorobę ode mnie. Od osoby. Pierwszy raz pewnie.
I wiem że będę musiała zmagać się z tym jeszcze, to pierwszy krok zrobiłam.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
” Jestem z Ciebie bardzo dumny, Maleńka Moja!”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulił do SERCA Swojego. Uwielbialam Go modlitwą serca.