W PRAWDZIE

Tak Najdroższy, Maleńki mój stał przywiązany do słupa. Nagi i cały pokryty ranami i siniakami… Dwóch ludzi, których twarzy nie widziałam, biczowalo Go. Ja patrzyłam na to ze zbolałym sercem. Nie mogłam nic zrobić. Mogłam tylko patrzeć… W pewnej chwili ludzie przestali Go biczowac. Najdroższy wziąć od jednego z nich bicz. Spojrzał we mnie z wielką Miłością i podając mi bicz, wyszeptal:
„Proszę, Maleńka Moja. Teraz Ty. Bij!”
Zamarlam! Z wielkiego zdumienia i oszolomienia!!!
„Ja??!!! Mam Cię… bić??!!! Nie!!!”
„Bij!” – szepnął Maleńki stanowczo, a jednocześnie bardzo łagodnie. Wręcz jakby prosił…
„Nie!!! Nie mogę! Nie potrafię…!!!”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. Przenikliwie bardzo… Z MIŁOŚCIĄ bezgraniczna.
„Nie możesz? Nie potrafisz, Maleńka Moja? Ranisz Mnie przecież codziennie grzechami swoimi. To jest to samo. Możesz i potrafisz, Maleńka…”
Patrzył we mnie bez jakiegokolwiek wyrzutu, osądu czy oskarżenia. W Jego oczach widziałam miłość. Tylko miłość…
„To prawda!” – krzyknęłam z bólu.
Pociemnialo mi w oczach, zamknęłam je. Od razu napadły mnie myśli, żeby uciekać. Żeby uciec i schować się gdzieś, najlepiej w mysiej dziurze… Żeby uciec jak najdalej. Ale zaraz potem naszla mnie inna myśl:
„Uciekać przed Maleńkim moim?! Dokąd??!!! Nie! Nie będę uciekać! Maleńki mnie kocha!!! Pomoże mi!”
Otworzyłam oczy. Najdroższy mój wciąż stał przede mną z biczem w dłoni i dawał mi go. Wzięłam bicz z dłoni Maleńkiego mojego i odrzuciłam daleko od siebie. Podeszłam do Najdroższego mojego bliżej. Bardzo blisko. Ujęłam Jego twarz w obie dłonie i patrząc w Jego oczy, szeptałam z miłością i bólem serca:
„To prawda, Maleńki mój. To prawda! Ranię Ciebie codziennie moimi grzechami… Nie chcę Cię ranić, ale Cię ranie. Ale nie chcę…”
Z oczu ciekły mi łzy… Maleńkiemu też… Runelam do Jego stóp. Objęłam je i całowalam i przepraszalam, przepraszalam i całowalam i przepraszalam. Najdroższy podniósł mnie. Ujął moją twarz i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością.
” Nie uciekłaś, Maleńka Moja! To najważniejsze!!! Stanęłas w prawdzie. I Prawda Cię wyzwoli!”
I położył moją głowę na SERCU Najdroższym. Na SERCU! Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. A wraz z Nią moje serce znowu zalal pokój i radośc i światło. Maleńki mój obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. Gładzil moje włosy i policzek z czułością. Słyszałam bicie JEGO SERCA. Biło dla mnie.
„Kocham Ciebie, Maleńka Moja! Dziecię Moje, kocham Cię, mimo Twoich słabości i grzechów! Kocham Ciebie, Moja Maleńka Pięknotko! Stanęłas w prawdzie. I Prawda Cię wyzwoli!”
„Dziękuję! Dziękuję, Maleńki mój! Dziękuję…” – szeptalo moje serce.
Trwałam przy SERCU Maleńkiego mojego.
Wciąż trwam przy SERCU MALEŃKIEGO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *