NIE CHCĘ PANOWAĆ!

Byłam stanowcza. Krzyknęłam nawet. Pierwszy raz w życiu… Fragment rozmowy między moim Duchowym Dzieckiem a mną:
Dziecko:
-Widziałaś co one wyrabiały?!! Nie mogłam tego wytrzymać!!!
Ja:
-Widziałam, że nie mogłaś. Kochanie to są małe dzieci… To prawda że rozrabiały. Ale ty tylko na nie krzyczysz, szkolisz, straszysz. A potem się dziwisz że nie chcą do ciebie przychodzić. Tak nie można. Trzeba je przytulić, ukochac, wytłumaczyć jak robią źle, pobawić się z nimi. A ty krzyczysz i straszysz. To są twoje wnuki…
-Ja wiem że to moje wnuki, wiesz??! Wiem!!!! Ale one to, to, to, To, TO!!!
I moje Duchowe Dziecko zaczęło się rozkręcac i nakręcać. Coraz bardziej i bardziej…. Z jego ust zaczęły wypływać słowa wyolbrzymione, nieadekwatne do sytuacji, przesadzone, złe. Jego usta przypominały karabin maszynowy a słowa, pociski. Nie mogłam tego wytrzymać! Nie mogłam tego słuchać! Krzyknęłam.
-Cicho!!! Przestań już…!!!
Dziecko umilkło od razu! Było widać że jest zdumione do głębi! Natsala sekunda ciszy. Po której Dziecko krzyknęło prawie:
-Ty do mnie tak mówisz?! Do mnie w ten sposób się odnosisz?!!
-Tak – odpowiedzialam patrząc Duchowemu Dziecku w oczy.
-No! Bardzo ładnie się do mnie odnosisz! Bardzo ładnie!!!
Nie odpowiedziałam. Milczałam. Nie broniłam się. Nie widziałam sensu się bronić. Więcej. Nie widziałam powodu, żeby się bronić. Bronią się winni, a ja winna nie byłam. Nie czułam się winna. Patrzyłam Dziecku prosto w oczy z miłością… I ono spojrzalo mi w oczy… Po chwili spuscilo wzrok i natychmiast zmienilo temat rozmowy.

Siedzieliśmy na ławeczce w morzu kwiatów. Najdroższy mój i ja. Maleńki trzymal mnie na Swoich kolanach i tulil do SERCA. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Uśmiechał się do mnie promiennie bardzo.
„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Maleńka Moja. Czasem nawet trzeba krzyknąć, żeby zło umilklo.”
„Tak…” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego mojego – wiesz, mój Maleńki, ja już siebie nie poznaję…”
„Rozkwitasz jak kwiat!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.
Spojrzałam w morze kwiatów i zaśmiałam się wesoło. Potem spojrzałam w Maleńkiego mojego z uśmiechem. On jednak patrzył we mnie poważny, dostojny i uroczysty. Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach…
” Pragnę Ciebie, Moja…”
Przerwałam Mu!
„I ja pragnę Ciebie!!!”
Wchodzilam w Najdroższego mojego… I od razu znalazłam się na SERCU Maleńkiego mojego. Objęłam JE i ucałowałam z miłością i tkliwością. I usłyszałam dźwięczny głos Najdroższego:
„Czego sobie życzysz, Moja Pani?”
Rozejrzałam się w koło. Oprócz mnie nie było nikogo… Wyglądało na to że mówił do mnie…
„Nie jestem Twoją panią! Nie mów tak do mnie, Najdroższy, proszę!”
„Pragnę Cię uszczęśliwiać i służyć Tobie, Moja Pani!”
„Kiedy tak do mnie mówisz, sprawiasz mi ból, cierpienie a nie szczęście! Nie jestem Twoją panią!”
„Moja Pani…”
„To TY jesteś moim Panem! Ja nie jestem! Nie jestem Twoją panią! Nie chcę nią być! Nie chcę nad Tobą panować, tylko Cię kochać!”
Wtedy ujrzalam nad sobą uśmiechnięte Oblicze Najdroższego mojego! Byl bardzo piękny! Promieniał bliskością. Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością…
„Mój Panie!” – szepnęłam.
„Nie mów tak do Mnie, Maleńka Moja! Nie chcę nad Tobą panować, tylko Cię kochać!”
„Mój Maleńki! Mój Słodki!” – szepnęłam uszczęśliwiona bez miary!!! Ciągle głaskalam policzek Maleńkiego mojego. A ON patrzył we mnie z czułością niewyobrażalna… Zanurzal w czułości. Był Miłością i czułością… Maleńki mój…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: