JEGO MIŁOŚĆ…

Leżałam na ołtarzu Krzyża. Obolała i zmęczona. Tańcząca bardzo! Leżałam. Maleńki mój był przy mnie… Pochylał się nade mną z czułością, którą nie potrafię opisać słowami… i patrzył we mnie Cudownym Spojrzeniem Miłości… Cały był Miłością, bliskością i Światłem. Jasnością niesamowitą… niezmierną… Rozlewał ją we mnie…! Patrzyłam w Maleńkiego zakochana i zachwycona ogromnie! I choć ciało bolało bardzo, uśmiechałam się do Niego radośnie! Nie myślałam o bólu. Patrzyłam w Maleńkiego mojego… Myślałam… Nie! Nie myślałam! Patrzyłam w Niego i trwałam w Nim. A On, Maleńki mój uśmiechał się do mnie promiennie… Wyciągnęłam do Niego ręce. Wziął mnie natychmiast! W objęcia! W ramiona! Wziął i tulił do SERCA… Nakarmił mnie Swoim Ciałem i… patrzył we mnie z czułością bezbrzeżną… Jak w obrazek patrzył! Wtuliłam się w Maleńkiego jeszcze bardziej i uszczęśliwiona wyszeptałam:
„Jak dobrze mi w Tobie, Maleńki! Jak dobrze!!!”
Maleńki pochylił się ku mnie jeszcze bardziej i patrzył we mnie Swymi pięknymi, łagodnymi, dobrymi, dużymi oczami…
„Jestem z Tobą, Maleństwo Moje! I kocham Ciebie!”
„Wiem, mój Maleńki! Dziękuję Ci baaaaaaardzo!!!!”
I uśmiechnęłam się do Niego całą sobą! Potem zamknęłam oczy. I leżałam w ramionach Maleńkiego, z zamkniętymi oczami i uśmiechnięta od ucha do ucha.
Słyszałam bicie Jego SERCA:
„Kocham Cię, Maleńka! Kocham Cię, Maleńka! Kocham Cię, Maleńka!”
Biło dla mnie…
Maleńki dawał, daje mi tyle Miłości… Wraz z Miłością wlewa we mnie szczęście, poczucie własnej wartości, odwagę i wiarę w siebie. I pewność, że potrafię kochać. A gdy tak patrzy we mnie z Miłością i zachwytem, sprawia, że pragnę być coraz bardziej podobną do Niego. I Jemu się podobać!
Mój Słodki Piękniś… kocham Go nad życie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *