POCAŁUNEK NAJDROŻSZEGO

W komnacie SERCA Najdroższego byłam. W JEGO ramionach radośnie tańczyłam. Umiłowany pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością, szczęściem i zachwytem. Promienial cały… Był taki piękny! Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i zachwytem! Szczęśliwa ogromnie!
„Jak bardzo mnie kochasz, Najdroższy! Jak bardzo mnie chcesz!” – szepnęłam oczarowana.
„Oblubienica jest Pragnieniem swego Oblubienca!” – uśmiechnął się Umiłowany gładzac dłonią mój policzek.
„Oblubieniec jest Pragnieniem Swej oblubienicy!!” – ujęłam dłoń Najdroższego i ucałowałam ją z czułością – jesteś moim Pragnieniem i Wypełnieniem pragnień!”
Najdroższy patrzył mi w oczy z tkliwoscia.. O czym mówił mój Najdroższy? O czym ja mówiłam? Nie potrafię do końca opisać. Czyni cuda we mnie!! Wczoraj podczas modlitwy doświadczyłam Jego Miłości i bliskości. Fizycznie. Dotykala mnie MIŁOŚĆ. Serce… Choć na sercu było mi lekko to teraz było jeszcze lżej. Leciutko… Leciutko jak piórko!!! I do tej pory tylko widziałam wiosnę w mym sercu. Teraz jej doświadczylam! Doświadczylam wiosny w moim sercu!!! Najdroższy mój był Ta Wiosną!!! Najdroższy mój!!!
„Dziękuję, Umiłowany!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z wdzięcznością.
Umiłowany promienial cały uśmiechem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!”
„Dziękuję…”
Patrzyłam w Umiłowanego wzruszona do głębi… On patrzył we mnie zachwycony bardzo! Pochylil się i mnie pocałowal. Pocałowal mnie… Nie potrafię opisać tego pocałunku. Pocałunku Wiosny… Umiłowany był Wiosną!!!

DUMNY

Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy, Umiłowany mój i ja. Tańczyliśmy bardzo. Najdroższy mnie w tańcu prowadzil. Po całej Łące tańczylismy! Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i zachwytem.
„Jestem dumny z Ciebie Moja Maleńka!”
„Bóg jest dumny ze Swego stworzenia” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego mojego.
„Bardzo! – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem – A Ty jesteś dumna z siebie?”
„Tak! Jestem!”
Najdroższy ujął moją twarz w Swoje dłonie i patrzył mi w oczy głęboko.
„Pięknie! Bardzo pięknie!”
Szczęśliwa cała patrzyłam w Umiłowanego.
Nagle zabrakło mi sił.
„Jeśli pozwolisz, Najdroższy, chcia…” – Umiłowany nie pozwolił mi skończyc. Wiedział wszystko.
„Idziemy do altanki, Maleńka Moja Umiłowana.”
Wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Polozyl mnie na kwiatowej kanapie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i całowal moje obolałe i zmęczone ciało. Znalazłam się na Krzyżu z Umiłowanym moim. Najdroższy wisiał na Krzyżu, obejmował mnie i tulil mocno do SERCA Swego.
„Najbliższe tygodnie będziemy tu tańczyć, Maleńka!”
„Tak, mój Najdroższy!”
„Będziesz też ze Mną wypływac w morze Cierpienia!”
„Tak, nie chcę żebyś byl na nim Sam!”
„Będziesz ze Mną, Maleńka Moja.”
„Dziękuję Umiłowany!”
Patrzył we mnie z czułością…
I znów leżałam na kwiatowej kanapie, a Najdroższy mój całowal moje obolałe ciało.

OCZAMI SERCA

Obudziłam się. Cała obolała, cierpiąca bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy mój trzymał mnie w Swoich Ramionach. Otulal mnie Sobą, Miłością i czułością wielką. Nie widziałam Go. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby je otrzymać. Żeby podnieść powieki nie miałam sił. Więc nie widziałam Najdroższego. Ale doswiaczalam Jego Miłości i czulego dotyku.
„Najdroż…” – szepnęłam z trudem.
„Maleńka Moja, jestem z Tobą!”
„Wiem, Umiłowany! Nie widzę Ciebie, ale wiem że jesteś!”
I wtedy Go zobaczylam… Otworzyłam oczy? Nie! Zobaczylam Go pod powiekami. Oczami serca zobaczyłam Najdroższego mojego! Pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością, współczuciem i zachwytem… Piękny taki we mnie patrzył…
„Dziękuję że mogę tańczyć dla Ciebie, mój Jezu!!!” – szepnęłam jednym tchem.
„Tyś oblubienica Moja! Piękna Moja!”
„Twoja!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Słodko i czysto. Wtedy ja, choć cierpiaca bardzo, uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego, radosna! Szczęśliwa cała. Tańczylismy bardzo. Wciąż tańczymy!

LILIA W SERCU

Dziś w skrócie. Tańczę bardzo. Najdroższy powiedział że ta roślina, która w moim sercu wyrasta to kwiat. I że już urósł i zakwitł. Byłam bardzo ciekawa jaki to kwiat. Poszliśmy zobaczyć. Najdroższy zaniósł mnie na rękach do komnaty mojego serca. I przed nami ukazała się piękna, bardzo piękna… Lilia! Była bardzo duża, wysoka i miała wielkie białe kwiaty. Kiedy ją zobaczylam pomyślałam, że mimo swej wielkości i piękna, wygląda bardzo skromnie i pokornie. A jednocześnie biła z niej dostojność i duma. Najdroższy powiedział że ja mam być taka. Taka jest Jego MAMA. Skromna i pokorna służebnica i jednocześnie dostojna i dumna Córka Króla. Mam się od NIEJ tego uczyć. Będę!!! Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Teraz tańczymy razem.

USZCZĘŚLIWIA MNIE BARDZO

Najdroższy mój leżał na Krzyżu łożu Miłości. Ja klęczałam przed Nim. Patrzył we mnie taki świetlny i piękny niezmiernie… Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i zachwytem… Pochyliłam się i zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z  czułością i nabożeństwem. Z miłością całowalam JEGO Rany.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa i szczęściem wielkim.
„Ty mnie też, Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy, przenikliwie.
„Wiesz Maleńka Moja, że nie potrzebuje Twoich pocałunków?”
Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona.
„Wiem…” – szepnęłam. I dalej całowalam. Nie przerywalam.
„Nie potrzebuje. Ale pragnę! Jakże pragnę!”
Tym razem to ja spojrzałam w Umiłowanego przenikliwie.
„A ja potrzebuje i pragnę Twoich pocałunkow, Najdroższy mój!”
Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością. Błysk światła… I to ja leżałam na Krzyżu łożu Miłości, a Umiłowany klęczał przy mnie i obsypywal mnie pocałunkami.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka!”
„Tym, że potrzebuję i pragnę…?”
„Tym, że stajesz przede Mną w prawdzie. Twoje serce jest jasne, proste i czyste.”
„Czyste…?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Prosiłaś Mnie wczoraj, żebym je oczyscil, że jeśli chce, mogę. Chciałem. Zawsze chcę!”
„Dziękuję Ukochany mój!!!”
Ucalowalam Go serdecznie.
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo, Maleńki mój!”
Byłam wzruszona… Najdroższy patrzył we mnie tak pięknie.. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i głowę Swą położył na sercu moim. Byłam taka szczęśliwa!!!

 

ZACZYNAM

Byliśmy w komnacie mojego serca. Najdroższy mój i ja. Przykucnieci pochylalismy się nad roślinka, która we mnie wyrasta. Najdroższy promienial cały uśmiechem i czułością. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Ja patrzyłam to na roślinkę to w Umiłowanego mojego. Roślinka miała już trzy listki.
„Jakie jędrne, Najdroższy mój! Widać że jej tu jest dobrze” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Bardzo dobrze, Maleńka Moja!” – Najdroższy patrzył mi w oczy z zachwytem.

Wstał i mi pomógł wstać, podając mi Swą dłoń. Stałam przed Nim tańcząca. Objęłam Umiłowanego  delikatnie i przytuliłam się do Niego.
„Zmęczona  jestem, Najdroższy…”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i wyszeptal:
„Odpocznij we Mnie, Maleńka!”
I wszystko zniknęło. Tylko Umiłowany i ja. W Jego ramionach. Najdroższy patrzył we mnie rozpromieniony Miłością… Patrzyłam w Niego zachwycona!!!
„Kocham Cię, mój Najdroższy!”
„A siebie kochasz, Maleńka Moja?” – spytal uśmiechając się do mnie cudnie. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Zaczynam… Dzięki Tobie!” – Ucalowalam Umiłowanego.
„I szanować siebie też zaczynasz. Widzę!”
„Tak.. Tylko… Zrobię trzy kroki naprzód, a zaraz potem dwa kroki w tył…”
„Czyli i tak idziesz do przodu, Maleńka! Cierpliwości… I pamiętaj, że jest w Tobie dużo więcej dobra niż zła!”
„Powtarzaj mi to często, proszę…. Bo zły próbuje mi wmówić, że jest odwrotnie.”
„Będę powtarzal!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia…
Przytulał mnie do Siebie. Otulal Sobą. Przenikal mnie… Wchodził we mnie I ja w Niego wchodzilam. Najdroższy mój zamykal mnie w Sobie… Znalazłam się przy SERCU Najdroższym!  Ucałowałam JE, przytuliłam do NIEGO. I odpoczywałam przy SERCU Najdroższym…

5-7.02.2018

05.02.2018
Leżeliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy mój, Maleńki i ja. Tańczylismy bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z wielką Miłością. Ja też patrzyłam w Niego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Cierpielismy razem. Zjednoczeni w Miłości.
„Najdroższy mój, zatańczymy? Proszę… Chciałabym zatańczyć w komnacie mojego serca. Potem zobaczylibyśmy to co we mnie kielkowalo, czy już troszkę uroslo. Proszę!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.

„Wedle życzenia, Maleńka Moja!”
„Ja nie życzę… Ja proszę, Najdroższy!”
„Twoja prośbą, Maleńka, jest dla Mnie życzeniem.”
„Najdroższy!!!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością, wziął na ręce i już tańczyliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i i tańczył… Jak pięknie tańczy!!! Jak pięknie tańczy mój Oblubieniec!!! Po całej komnacie tańczył! Lekko, zwiewnie, ulotnie…. Cudnie!!
Potem Umiłowany podszedł do tej roślinki, która we mnie kielkowala. I trzymając mnie na rękach pochylil się, żebym mogła ją zobaczyć.
„Ooo! Już ma dwa listki! Ciekawe co z niej urośnie!” – szepnęłam uradowana.
„Zobaczysz, Maleńka – uśmiechnął się Umiłowany – będzie piękna. Bardzo piękna! Piękna jak Ty!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z trudem. On delikatnie położył mnie na trawniku, obok roślinki. Dotykal z czułością miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo. Najbardziej. Dotykal je i całowal. Cierpielismy razem, zjednoczeni w Miłości.

A nad nami i we mnie wiosna!

06.02.2018
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczyłam z Umiłowanym moim. On w tańcu prowadzil. Patrzył we mnie promiennie bardzo…rozpromieniony zachwytem. Patrzył Swym cudnym pełnym miłości i czułości  spojrzeniem. I ja w Umiłowanego patrzyłam rozpromieniona cała! Zakochana i szczęśliwa niezmiernie! Tańczyliśmy bardzo. A Najdroższy patrzył we mnie… Nie wytrzymałam! Przerwałam taniec i rzuciłam się Najdroższemu do stóp. Objęłam Jego nogi i całowalam Jego Rany. Całowalam i dziękowałam:

„Najdroższy mój,… Dziękuję! Codziennie widzę Twoje cuda! Doświadczam Twych cudów! Codziennie! Dziękuję Ci! Dziękuję Ci bardzo, Najdroższy!!!”
Całowalam stopy Jego…
„Kto się na Mnie otworzy, kto Mi się odda całkowicie, ten nieustannie widzi Moje cuda i nieustannie ich doświadcza!”
„Widzę i doświadczam wciąż, Najdroższy mój!”
Umiłowany pochylil się nade mną i podniósł mnie delikatnie. Stałam przed Nim. Patrzyłam uśmiechnieta w Umiłowanego, w Jego oczy patrzyłam.
„I ja jestem Cudem, Twoim Cudem! Nie sądziłam że to powiem. Ale Ty mnie uczysz to dostrzegać. I dostrzegam. Jestem Twoim Cudem!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Pocałowal mnie słodko. I ja Go pocałowalamm. Trwalysmy w Miłości, tańcu i ja pocałunku. I trzymając moją twarz w Swoich dłoniach wyszeptal z czułością:
„Jesteś Moim Cudem, Maleńka!  Cudem, w którym i przez który działam cuda!”
Patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie. A poczułam się oniesmielona.
„Przez który?!  Nie rozumiem, Najdroższy….”
„Potrzebowałem Twoich dłoni, serca i Twego cierpienia, żebym mógł czynić cuda. I oddalas Mi swe ręce, serce i cierpienie. I przez Ciebie czynię cuda, Maleńka Moja!”
Stałam oszolomiona…
„Na Twoją chwałę, Najdroższy mój!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z uwielbieniem. Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w Ramionach i obsypywal pocałunkami.

„Mój Przecudny Cudzie!  Mój Cudzie maleńki!” – szeptal Umiłowany z tkliwoscia. Patrzyłam w Niego wzruszona… Nie wiedziałam co powiedzieć. Słów mi brakowało… Ale nie potrzeba było słów. On wiedział..

07.02.2018
Leżałam na Krzyżu,  łożu Miłości. Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Patrzyłam w Maleńkiego mojego cierpiąca. Choć dzisiaj nie zbyt cierpialam fizycznie. To tańczyłam bardzo. Bolało mnie serce.

„Jakaś Ty podobna do Mnie, tańczysz, Maleńka Moja… Cierpisz…”
„Tańcze za moje Duchowe Dzieci i przez moje Dzieci, a konkretnie przez jedno Dziecko. Serce mnie boli gdy widzę…”
„I Ja cierpialem za Moje dzieci i przez Moje dzieci cierpię… Jakaś Ty do Mnie podobna!”
Spojrzałam w Najdroższego w Jego oczy głęboko. I On we mnie patrzył… Nie prosil żebym Mu opowiedziala, sama zaczęłam… Moje Duchowe Dziecko od zawsze powtarzalo, że ” zdrowie jest najważniejsze”. Bardzo często to powtarzalo. „Zdrowie jest najważniejsze!” I parę lat temu zachorowalo. Straciło zdrowie. I wtedy jakby cały świat się dla niego zawali. Jakby wszystko się skończyło. Jakby już nic przed nim nie było, nic go nie nie czekalo.
„Zdrowie było dla niego najważniejsze. I nagle straciło to „najważniejsze”…”- szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego, a po chwili dodałam:
” Pamiętam naszą rozmową gdy Dziecko było jeszcze zdrowe. Siedziałysmy na huśtawce na. I znów powiedziało że zdrowie jest najważniejsze. Odpowiedziałam, że nie. Że nie jest najważniejsze. Dziecko bardzo się dziwiło i patrzyło na mnie jak na dziwaczke. ‚Jest ważne, ale nie najważniejsze’- powiedziałam. ‚A co jest najważniejsze?’ – spytalo Dziecko. ‚Bóg, zbawienie, dusza…’ ‚ Dziecko powiedzialo, że filozofuję i żebym przestała.”
„Pamiętam jak Ciebie, Maleńka serce wtedy bolało…”
„Bolało mnie, że nie TY jesteś dla mojego Dziecka najważniejszy… Bo dla mnie Ty, Najdroższy mój jesteś najważniejszy!”
Patrząc mi w oczy, Najdroższy wyszeptal:
„Dla kogo Ja jestem najważniejszy, ten nigdy nic nie straci. Ten nie może nic stracić, może tylko zyskać!”
„A moje Duchowe Dziecko stracilo zdrowie i zachowuje się tak jakby już nie miało po co żyć. I coraz bardziej się ode mnie oddala. Staje się zupełnie inną osobą… Próbuje poniżyc, obrazic. We wszystkich doszukuje się wrogów…”
„Wybacz mu, bo nie wie co czyni!”  – wyszeptal Najdroższy z ogniem w głosie i w oczach.
„Oczywiście, że wybaczam, Najdroższy!  Nie jest w stanie mnie ani obrazic, ani ponizyc. Tylko serce mnie boli gdy widzę że moje kochane Dziecko rani samo siebie…”
„Chodź do Mnie, Maleńka!” – Najdroższy przytulił mnie do SERCA Swego.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem… i patrzył mi głęboko w oczy.
„Jaka Ty do Mnie podobna!”- wyszeptał Najdroższy.
I cierpiał ze mną… Maleńki mój.

1 – 4.02.2018

01.02.2018
Siedzieliśmy w naszej altance. Na kwiatowej kanapie. Umiłowany i ja. Najdroższy mój trzymał moje ręce w Swoich dłoniach i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Ja byłam trochę oniesmielona i zawstydzona po tym co mi wczoraj powiedział. Jednak patrzyłam Mu w oczy z ufnością.
“Znasz mnie, Najdroższy mój!!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością.
“Znam Cię, Maleńka. Stworzyłem Cię. I znam!”
Patrzyłam w Umiłowanego z zachwytem. A On znowu się do mnie uśmiechnął cudnie.
“A Ty siebie znasz, Maleńka?  Jak myślisz, zła jesteś czy dobra?”
Zamyśliłam się….
„Zla tak do końca chyba nie… “
“Więc dobra. To teraz proszę, wymień swoje dobre cechy.”
Najdroższy mój wciąż uśmiechał się do mnie promiennie. A ja czułam się coraz bardziej zagubiona…
“Nie wiem… Chętnie pomagam…”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością. Przenikliwie.
“Oplekuncza, czula, słowne. Biegnąca na pomoc gdy widzi kogoś kto jej potrzebuje. Szczególnie wspierająca Swoje Duchowe Dzieci. Słowem i cierpieniem. Podnoszaca na duchu. Gotowa oddać Swoje szczęście byleby One były szczęśliwe. Cierpiąca, ale skrywajaca to cierpienie pod uśmiechem. Nawet Twoi bliscy nie wiedzą że cierpisz, tylko widzą Twój piękny uśmiech. Uważająca że inni mają większe prawo być bliżej Mnie nie niż Ty, a sama w kąciku, po cichu, w cieniu. Działająca na Moją chwałę. Walcząca o Moje sprawy. Otwarta na Mnie. Kochająca i pragnąca Mnie nade wszystko, nad swoje życie…”
Przerwałam Umiłowanemu. Wyjęłam jedną dłoń z Jego dłoni i przyłożyłam do Jego ust. Najdroższy ujął ją delikatnie i bardzo czule pocałowal. Przytulił do Swego policzka.
“Nie wymieniać dalej?”
Patrzyłam w oczy Najdroższego mojego. Wzruszona…
“Nie, proszę! Wystarczy.”
Ukleklam przed Nim i w Niego patrzyłam . Twarz przy twarzy. Patrzyłam w JEGO oczy głęboko.A po chwili szepnęłam prawie bezglosnie:
“Wybacz Najdroższy… Ja tego wszystkiego w sobie nie widzę…!!!”
Umiłowany uśmiechnął się wzruszony. Ukląkł przy mnie i objął mnie Sobą. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie.
“Ale Ja widzę. JA widzę, Maleńka Moja!”
I przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Niego.
“Ja widzę, że tylko Cię ranię… krzywdzę. Boli mnie to.”
„A Mnie boli gdy widzę jak ranisz siebie, krzywdzisz, nie szanujesz…”
Wtuliłam się w Najdroższego, cała. Byłam jak niemowlę w Jego rękach.
„Najdro….”
„Ciii, Maleńka. Ciiii…” Tulił do SERCA mnie mój Maleńki.

02.02.2018
Byliśmy na Łące. Wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy! Po całej Łące! Umiłowany obejmował mnie i patrzył we mnie z Miłością i zachwytem. I ja w Niego tak patrzyłam! Zakochana i cała szczęśliwa! Uśmiechnięta od ucha do ucha! Tańczyliśmy! Pięknie, lekko, zwiewnie! Umiłowany w tańcu prowadzil. A moje serce szeptalo:

„Myślałam, że coś się we mnie kończy. A teraz widzę że Coś się zaczyna! Zaczynam żyć, bardziej, głębiej, pełniej! Coś zaczyna we mnie kiełkować. Jeszcze nie wiem co to będzie, ale czuję…. nie, nie czuję, wiem! Wiem, że to będzie Coś pięknego!”
Najdroższy patrzył we mnie promienny i szczęśliwy!
Tańczylismy bardzo!
Potem siedzieliśmy w kwiatach. Umiłowany siedział, a ja leżałam. Głowę położyłam na Jego kolanach
Ukochany pochylal się nade mną z czułością niewyobrażalna. Ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Ciągle mnie zaskakujesz! Zadziwiasz! – i pomyślałam o niedawnym zdarzeniu, sytuacji – na przykład TO!!! W szoku byłam!!”
I zaśmiałam się głośno, serdecznie!
Najdroższy mój też się zaśmiał!
„Ach, TO,! Opowiedz Mi o tym, Maleńka!”
Zaśmiałam się znów! Przecież ON doskonale wiedział o czym mówię! To Jego „sprawka””
„Nooo, nie daj się prosić, Maleńka. Wiesz jak Ja lubię kiedy opowiadasz!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego. I zaczęłam opowiadać
Mam na Onecie stara pocztę. Stara i nie używana. Założyłam ją dawno temu. Nie używam jej od lat. Bardzo rzadko na nią wchodzę. Znajomi wiedzą, że używam innej poczty i na nią nie piszą. Tak że właściwie nie mam po co tam wchodzić. Ale we wtorek coś mnie tkneło, żeby na nią wejść. Po co? Nie wiem. Z nudów 🙂 , zobaczyć czy działa. Hasło do niej miałam zapisane, więc weszłam bez problemu. Weszłam… a tam ponad trzy tysiące nieprzeczytanych wiadomości!!! Przeleciałam wzrokiem pierwszą stronę. Same reklamy i jakieś oferty prawie. Tylko jedna wiadomość była inna. Zainteresowala mnie. Miała tytuł „Przenoszenie bloga” i była od jakiegoś Leszka. Otworzyłam ją…
A tam jakiś nieznajomy pisze o moim starym blogu na Onecie. Pisał, że kolega mu ten blog polecił, że czyta, że piękny. Pisał też, że do końca stycznia (potem się dowiedziałam, że przedłużyli do końca lutego) maja zlikwidować blogi na Onecie. I mój stary blog zniknie. I że jeśli chce to on mi może pomóc przenieść stary blog gdzie indziej. Tak, że nie zniknie.
W szoku byłam, normalnie!!!!
Natychmiast odpisałam temu Leszkowi, że oczywiście że tak. Że chcę, żeby mi pomógł. A w pierwszych słowach napisałam: „Leszku! Bóg mi Cię przysłał!” Odpisał mi. I zaczęliśmy stary blog przenosić. I nie zniknie.
Patrzyłam w Umiłowanego uśmiechnięta. On promienial cały uśmiechem.
„Troszczysz się o wszystko, Najdroższy… Nawet o mój stary blog! I ciągle mnie przekonujesz, że to jest Twoje, nie moje. I nie pozwolisz temu zginąć, zniknąć.”
Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia ogromną.
„Masz rację, Maleńka Moja. Temu co Moje, zginąć nie pozwolę!”
Patrzył we mnie rozpromieniony. A ja wiedziałam że mówi nie tylko o moim starym blogu…

03.02.2018
Leżeliśmy na Krzyżu,  łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Patrzylismy w siebie nawzajem. Z miłością i zachwytem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością…  Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.

„Najdroższy mój…”
„Piękniejesz, Perełko Moja! Jesteś coraz piękniejsza! I biegniesz do Mnie coraz szybciej!”
„Też widzę że przyspieszyłam, Najdroższy! Też to widzę!”
Najdroższy uśmiechnął się promiennie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal uśmiechając się tajemniczo:
„Coś Ci pokażę, Maleńka Moja.”
Spojrzałam w Najdroższego pytająco, a On wciąż się uśmiechając, wziął mnie na ręce.
I w tej chwili znaleźliśmy się w komnacie mojego serca. Ukochany siedział na złotym tronie i trzymał mnie w Ramionach. Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem…
„Rozejrzyj się, Maleńka! Spójrz..!”
Rozejrzałam się dookoła… I oniemialam ze zdumienia i zachwytu!
„Ooooo…!!!”
Komnata była cała w kwiatach! Wszędzie zwisaly girlandy białych małych kwiatków. Białego kwiecia. I było światło, jasne i czyste. Przenikalo ono całą komnate…
„Wiosna!”
„Tak, Maleńka Moja. Wiosna jest w Twym sercu!”
Po chwili dodal, wskazując na trawnik w oddali.
„A spojrz tam!”
Popatrzyłam. Jakby tam pękal trawnik…
„Ooooo… A co to?”
„Podejdźmy bliżej to zobaczysz” – uśmiechnął się do mnie Najdroższy.
Wstal z tronu i trzymając mnie na rękach podszedł do miejsca, o którym mówiliśmy. Delikatnie postawil mnie na ziemi i oboje przykucnelsmy. Pochylilismy się…  Ziemia w tym miejscu rzeczywiście pękala. I coś z niej…
„Wczoraj mówiłaś że czujesz że coś w Tobie, Maleńka kielkuje kielkuje. To jest właśnie to!”
W tym momencie ziemia pękła jeszcze bardziej, rozprysla się dookoła a spod niej wyszedł mały listek. Roześmiałam się. I Umiłowany się również roześmiał serdecznie.
„Ciekawa jestem co to będzie. Co z tego urośnie!”
„Zobaczysz, piękne będzie, Maleńka!”
Umiłowany wstał i pomógł wstać mi. Objął mnie i mocno do Siebie przytulił. Pragnęłam tego przytulenia… Tulił mnie, otulał Sobą.
A w moim sercu wiosna!

04.02.2018

Leżałam na Krzyżu, łożu Miłości, tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I patrzył we mnie… Jak ON we mnie patrzył… Z jaką Miłością i zachwytem!!! Promienial cały zachwytem nade mną!!! Czułam się kochana i ważna dla NIEGO. Bardzo kochana i ważna!!! Więcej!  Czułam się piękna! Bardzo piękna, drogocenna, jedyna i najważniejsza dla Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością, zachwytem i podziwem. Uśmiechałam się do Niego radośnie. A Umiłowany patrzył… Nagle pewna myśl przemknela mi przez głowę i serce

„Najdroższy mój, chciałabym stanąć obok Ciebie i spojrzeć w siebie tak jak Ty we mnie patrzysz. Zobaczyć to co Ty we mnie widzisz.”
„Chcesz?!” – Najdroższy ucieszył się bardzo.
„Tak.”
„No to już!”
I tym momencie jakby się rozdwoila. Stałam przy Umiłowanym moim i patrzyłam w siebie… Pochylałam się nad samą sobą… I patrzyłam… zachwycona, zaskoczona i oczarowana jednocześnie!  Co zobaczyłam?  Miłość, radość, uśmiech i ofiarowanie cierpienia. Wiosnę i światło, czyste i ciepłe.
„Zobacz! To jest Oblubienica Moja Umiłowana!”
„Jaka piękna…” – szepnęłam zachwycona, wpatrzona w…, siebie. Po raz pierwszy w życiu zachwycałam się sobą,…
Umiłowany spojrzał we mnie, w Jego oczach widziałam dumę.
„Zobacz jaki ma uśmiech!”
„Mroki ciemne może rozproszyć…”
„A jak tańczy dla Mnie!”
„I Ty w niej miejsca masz dużo!”
„Bardzo dużo! A spójrz w jej serce..” – tu Najdroższy mój rozpromienil się jeszcze bardziej.
Patrzyłam…
„Twoja Miłość i światło, Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością. Wróciłam do siebie… Patrzyłam w JEGO oczy rozpromieniona cała… Z wdzięcznością w Umiłowanego patrzyłam… Brakowało mi słów.. Umiłowany uśmiechał się do mnie promiennie. I wyszeptal radosny:
„Widziałaś siebie taką jaką Ciebie widzę, Maleńka Moja!”
„Najdroższy mój….!”
Wtulilam się w Umiłowanego mojego. Otulal mnie Sobą….

28 -31. 01. 2018

28.01.2018
Weszłam na Łąkę wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój stał w oddali. Gdy tylko mnie zobaczyl, rozpromieni się cały. Rozłożył szeroko ręce, ramiona.
„Maleńka Moja! Chodź do Mnie!”

Pobiegłam do Umiłowanego mojego z radością! Rzuciłam się do Jego stóp. Objęłam Maleńkiego mojego i całowalam Jego Rany. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem. Z czułością całowalam. Umiłowany mój stał i głaskal mnie po głowie. Potem podniósł mnie. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy z miłością i promiennie bardzo. Pocałowal mnie. Czule i słodko….
„Chodźmy do altanki, Perełko Moja. Odpoczniesz, bo wiem że zmęczona jesteś. I porozmawiamy.”
„Dobrze, Maleńki mój!”
Umiłowany wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Posadzil na kwiatowej kanapie, Sam usiadł przy mnie. Ujął moje dłonie w Swoje i przytulił do Swego policzka.   Patrzył we mnie z ogromną Miłością i czułością wielką…  Potrzebowałam takiego spojrzenia… Patrzyłam w JEGO oczy głęboko. I nagle znalazłam się w kościele. Klęczałam przed Najświętszym Sakramentem. Zapatrzylam się w Hostie… W Umiłowanego mojego. I… zobaczylam Jego. Stał przede mną świetlisty i piękny niezmiernie. Uśmiechal się do mnie cudnie.
„Pokaż Mi swe serce, Maleńka Moja. Daj Mi je!” – szepnal wyciągając do mnie ręce. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona, ale posłuchalam Go. I wtedy stało się coś niemożliwego. Wyjęłam z ciała moje serce… Trzymałam je w swoich domach. Biło. Zdumialam się że jest takie wielkie… Ledwo mieściło się na moich obu dłoniach!!! Podałam je Umiłowanemu mojemu. Wziął je zachwycony! Wziął je z tkliwoscia i delikatnością… Pochylil się i ucalowal je serdecznie.
„Zobacz, Maleńka, jakie wielkie!”
„Tak… Nie spodziewałam się… nie myślałam że jest tak wielkie…”
„A zobacz jakie jest piękne i dobre!”
Nie odpowiedziałam. Spuściłam głowę… Czułam jak Umiłowany wkłada mi serce z powrotem do ciała. Klęczałam przed Najdroższym ze spuszczona głową. Umiłowany ujął moją brodę i podniósł do góry. Spojrzałam w Najdroższego. Znów siedzieliśmy w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany patrzył we mnie z Miłością i zachwytem.
„Kocham Cię, Najdroższy mój!”
„A siebie kochasz, Maleńka Moja?”
„Nie bardzo… Najdroższy…”
„Więc odtąd będziesz siebie kochać Moją Miłością!”
Umiłowany ucalowal mnie serdecznie. I zaczął tłumaczyć. Tłumaczył cierpliwie, spokojnie, z miłością. Mówił, że jestem wobec siebie zbyt surowa, zbyt ostra, Że mam do siebie mało cierpliwości, litości. Że widzę w sobie tylko swoje słabości, wady, zło, które jest we mnie. Że koncentruję się na nim, a dobra, które we mnie jest nie dostrzegam. A przecież dobra jest we mnie dużo, dużo, dużo więcej. Że powinnam je pielęgnować, troszczyć się o nie. Cieszyć się nim! Być z siebie dumną.
„Ja jestem bardzo z Ciebie dumny, Maleńka! Bardzo dumny!”
Patrzyłam w Umiłowanego. I w Jego oczach widziałam dumę.
„Chcę siebie pokochać… bardziej. Pomożesz mi, Maleńki?”
„Oczywiście!”- szepnął Najdroższy całując mnie w czoło.
„Dziękuję…”
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka!”
Objął mnie i przytulił do SERCA. Odpoczywałam w Umiłowanym…
29.01.2018
Byliśmy w komnacie SERCA Najdroższego. Umiłowany mój i ja. Leżałam na SERCU Jego. Na SERCU Maleńkiego leżałam. Wtulona w NIE cała. Tańcząca bardzo. Odpoczywalam. Było mi tak dobrze! Tak dobrze! Mogłabym tak trwać i trwać! Bez końca! Leżałam więc na SERCU Maleńkiego… W pewnej chwili usłyszałam:

„Perlo Moja! Maleńka Moja!”
Natychmiast byłam przy Jego twarzy.
„Tak, mój Najdroższy?!”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Zatańczymy, Perełko?”
„Oczywiście! Jeśli chcesz, Najdroższy!”
I chwilę później tańczylismy na Łące. Wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy.
 „Przerwałem Ci odpoczynek przy SERCU. Wiem jak uwielbiasz kiedy Cię tule. Przerwalem Ci Maleńka. A Ty MI nie odmówilas, choć zmęczona jesteś!”
„Nie przerwales mi, sama przerwałam.”
Uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. On patrzył we mnie z zachwytem.
„Przerwałem Ci, Maleńka!”
„Nawet jeśli, to co? Chcę pełnić Twoją wolę, nie swoją. Uwielbiam gdy mnie tulisz, uwielbiam z Tobą tańczyć! Uwielbiam z Tobą być, Maleńki. Ciebie uwielbiam!”
Patrzył we mnie z ogniem w oczach i ja w Niego tak patrzyłam. Po chwili szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego:
” A do SERCA przytulić mnie zdążysz. Całą wieczność będziesz mnie tulil!”
Patrzyłam w Umiłowanego z ufnością ogromną! Bezczelna wręcz! Najdroższy mój promienial cały uśmiechem, zachwytem i podziwem.
„Żebyś wiedziała że będę, Maleńka! Będę! Będę z radością!”
” Nie odmówisz mi, Maleńki?”
„Nie odmówie! Ty Mi nie odmowilaś i Ja Tobie nie odmówię!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Umiłowany przerwał taniec. Stał i patrzył mi głęboko w oczy…
„A gdybym Ci Maleńka powiedział, żebyś zeszła na samo dno Piekła?”
„Pojdę”- szepnęłam patrząc Umiłowanemu prosto w oczy.
Najdroższy wziął mnie z czułością na ręce i usiadł na Łące wśród kwiatów. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA.
„Nigdy Ci tego nie powiem, Maleńka!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
30.01..2018

Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.
31.01.2018
Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….

„Umiło…” – szepnęłam z trudem,
„Ciiii, Maleńka Moja. Odpoczywaj.”
„Tak…”
Poczułam pocałunek na moim policzku. Siłą woli otworzyłam oczy. I… zobaczylam cierpiące Oblicze Najdroższego… Cierpiał ogromnie!
„Co Ci Umiłowany…? Co Ci…?”
„Cierpię z Tobą,. Odpocznij, Maleńka.”
„Nie!!! Ja mam odpoczywać, a Ty cierpisz??! Nie. Będę z Tobą Maleńki mój!”
Najdroższy pocałowal mnie znowu. Z czułością i tkliwoscia niesamowitą. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Odpocznij we Mnie, Maleńka Moja. Proszę!”
„Dobrze, ale pod jednym warunkiem.”
„Warunkiem? Jakim?”
„Ja odpocznę w Tobie, a Ty we mnie odpocznij, Maleńki.”
„Dobrze, Najmilsza Moja!”
Najdroższy położył głowę na moim sercu i wyszeptal:
„Myślisz Maleńka że tylko Ty uwielbiasz kiedy Cię tule do SERCA? Ja także uwielbiam kiedy Mnie tulisz.”
Tuliłam mocno Najdroższego mojego.

23 – 27.01.2018

23. 01. 2018
Obudziłam się. Leżałam z zamkniętymi oczami. Było mi tak dobrze… Rozbudzalam się powoli… Nagle uświadomilam sobie, że jestem otulona… Że jestem w ramionach. Znałam te ramiona. Wielkie, opiekuńcze, czule i delikatne. Ramiona Najdroższego mojego. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, nie otwierając oczu. Nagle na policzku poczułam pocałunek. Słodki i delikatny. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nade mną rozpromienione Oblicze Umiłowanego. Promienial cały Miłością, jasnial blaskiem Swej Miłości. Patrzyłam w Niego z miłością, uwielbieniem i zachwytem!!!
„Najdroższy mój! Jaki Ty piękny!!!” – szepnęłam zachwycona.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Maleńka Moja Umiłowana! Jestem piękny, dla Ciebie!”
„Dziękuję, Najdroższy mój!”
Trwalismy w radości. Cieszyliśmy się sobą nawzajem. Ukochany tuli mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil.
„Piękności Moja Maleńka!”
„Jestem piękna, dla Ciebie, Najdroższy, Umiłowany mój!”
Ukochany otulal mnie bardziej i bardziej. Żyłam w Umiłowanym moim, a Umiłowany mój żył we mnie… Żyję w Umiłowanym, a ON żyje we mnie!
24.01..2018
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Ukochany trzymał mnie w Ramionach, obejmował i w tańcu prowadzil. Uśmiechał się do mnie cudnie. Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucałowałam Go.
„Najdroższy Najdroższy mój… przepraszam za wczoraj.”
Umiłowany promienial cały uśmiechem.
„Wczoraj Mnie przeprosilas za wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj, Maleńka!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i znów ucałowałam.
„I tak jestem Twoja. Wiem to!”
Teraz Umiłowany mnie pocałowal.
„Zawsze jesteś Moja, bez względu na potknięcia i upadki. Jesteś Moja.”
Trzymałam ręce na szyi Najdroższego mojego. Obejmowałam Go z czułością.
„To dlatego że tęsknię,  że pragnę … że gonie, że pędzę, biegnę, że gnam…”
„Że tęsknisz?! Ze pedzisz?!”- Ukochany zdawał się nie wiedzieć o co mi chodzi, choć wiedziałam, że wie doskonale.
„Tęsknię za Tobą! Pragnę Ciebie! Biegnę, gonię, pędzę do Ciebie! Gnam! I często jak pędzę to się potknę i upadnę… Ale dzięki Tobie otrząsnę się, otrzepię i dalej pędzę! Gnam! Do Ciebie, Najdroższy!”
Umiłowany potężniał… W Jego oczach widziałam ogien. Wziął mnie na ręce i delikatnie położył na Łące, wśród kwiatów.
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał z czułością i ogniem Miłości w oczach i w głosie.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trwałam w uwielbieniu…
„Dziękuję Najdroższy… Ten Pokarm daje mi siłę, żeby pędzić, żeby gnać… do Ciebie!”
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał Umiłowany. Obsypywał mnie pocałunkami. Płonęłam Jego Miłością.

25.01.2018
Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ogromnie! Najdroższy mój, Maleńki… Cierpiący był bardzo… I ja bardzo cierpialam. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka… Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i współczuciem. I ja w Niego tak patrzyłam, z miłością i współczuciem. Chciałam Mu jakoś ulżyć. Ale nie mogłam… Sama cierpialam bardzo.

„Najdroższy mój… Cierpisz bardzo…”- szepnęłam z trudem.
Spojrzał we mnie z wielką tkliwoscia.
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja”- szepnął z czułością Najdroższy – Ty też bardzo cierpisz, Maleńka!”
Spojrzałam w oczy Najdroższemu z czułością i szepnęłam z naciskiem:
„Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!”
Umiłowany wziął mnie na ręce, i z delikatnością i czułością niewyobrażalna położył mnie na SERCU Swoim. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie, otulal Sobą. Znalazłam się w wielkiej światłości. Przede mną biło SERCE Najdroższego mojego. Ucalowalam JE. I wtulilam się w NIE cała. Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia. I weszła we mnie. Uwielbialam Umiłowanego mojego.
„Dla Ciebie wszystko, Najdroższy mój!” – szepnęłam szczęśliwa bardzo.

26.01.2018
Obudziłam się i od razu poczułam, ze jestem otulona. Że jestem otoczona Ramionami. Wielkimi, silnymi i czułymi niezwykle. Szybko otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy i… zastygłam w uśmiechu. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą! Jasnial cały szczęściem i uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego, szczęśliwa cała…
„Najdroższy mój…” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Witaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
„Ukochany mój, witaj!“
Patrzył we mnie promiennie bardzo. Promienialam w Jego blasku.
Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany siedział na złotym tronie i trzymał mnie w Ramionach.
” Wiesz Umiłowany? Jesteś Królem i złoto Ci się ze wszechmiar należy. Ale… kiedy widzę Ciebie zamkniętego w złotej monstrancji, zawsze myślę że jest Ci w tym zlocie zimno i ciasno… Tak samo w tabernakulum. Zimno, ciemno i smutno… I myślę że Ty wolisz…”
„Ludzkie serca?” – spytal Umiłowany, patrząc we mnie przenikliwie.
„Tak. Tak myślę.”
„Oczywiście, że wolę, Maleńka. Ale wiele serc jest bardziej zimne i ciemne i ciasne niż monstrancja i tabernakulum, Maleńka.”
„Naprawdę…?!” – zdziwiłam się.
„Tak, Maleństwo Moje…”
Posmutnialam bardzo. Ukochany wstał z tronu i trzymając mnie na rękach położył mnie na trawniku wśród stokrotek.
„Najdroższy mój… pragnę, żeby we wszystkich sercach było Ci dobrze… Ciepło i jasno. Aaa… w moim sercu jest Ci dobrze? Czy jesteś w nim szczęśliwy? Jeżeli nie to proszę powiedz mi.”
Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i uśmiechem. Jasnial cały.
„Jak myślisz, co widzisz, Maleńka?”
„Widzę że… jesteś szczęśliwy, Najdroższy mój i jest Ci w moim sercu dobrze” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
„Bardzo! Bardzo Mi dobrze!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z zachwytem.
„Piękności Moja Umiłowana!” – pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Potem spojrzal mi w oczy głęboko.
„A Tobie we Mnie dobrze, Maleńka? Szczęśliwa jesteś?”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Już miałam Mu odpowiedziec. Ale roześmiałam się radośnie,
„A jak myślisz, Najdroższy? Co widzisz?” – spytalam.
Najdroższy mój roześmiał się szeroko i dźwięcznie. Potem zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I wyszeptal wzruszony:
„Bardzo!”
Patrzyłam w Umiłowanego. Wzruszona.
„Bardzo, bardzo, bardzo…”
Umiłowany zamknął mi usta pocałunkiem. Potem spojrzał w dal i zamyślił się jakby…
„Niewielu myśli o tym, że Mi zimno i ciasno w monstrancji i ciemno w tabernakulum. Niewielu myśli, że jestem Osobą…”
„Przecież to oczywiste, że jesteś Osobą!”
„Nie dla wszystkich, Maleńka…”
„Dla mnie oczywiste!”- szepnęłam patrząc w oczy Umiłowanemu.
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem!”
Obsypywał mnie pocałunkami jak Oblubieniec Swą oblubienicę.

27.01.2018
W komnacie SERCA Umiłowanego byłam. W ramionach Najdroższego mojego radośnie tańczyłam.

Ukochany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem.
„Najdroższy mój…”-szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńka Moja!”- wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa.
„Jak pięknie się do mnie zwracasz, Najdroższy…”
„Podoba Ci się, Maleńka? Dlaczego?” – spytal uśmiechając się Umiłowany.
„Bo taka właśnie pragnę być wobec Ciebie. Nie tyle mała i malutka. Maleńka. Poza tym mówisz to z taką Miłością i czułością…”
„‚Najdroższy’ też Mi się podoba” – szepnął z czułością Umiłowany.
„Tak?! – ucieszyłam się – Najdroższy to bliżej niż Ukochany. Ukochany brzmi sucho… Teraz to widzę. A Ty Najdroższy jesteś mi bliski. Bardzo! Wciąż bardziej i bardziej… Ja wiem ze jesteś wielki, potężny, wszechmocny!!! I widzę jak bardzo się unizasz, upokarzasz. Jak bardzo się unizyles przychodząc na świat w stajni. Zamknąłes się w ciele człowieka. Niemowlęcia. A teraz zamykasz się w białym, kruchym Chlebie. Karmisz Sobą. Jesteś taki delikatny i bliski…”
Skończyłam. Patrzyłam w oczy Najdroższego mojego i On patrzył mi w oczy z miłością. Głęboko.
” JA JESTEM Bogiem bliskim. Na świat przyszedłem jako Emmanuel. Bóg z wami. Jestem bliski i bliskości pragnę!”
Patrzył we mnie z wielką tkliwoscia… Bliskościa niesamowitą.
„Chcę być Twoim Maleńkim, Maleńka Moja! Pragnę!”.
„Jesteś! Jesteś Maleńkim moim!”
Umiłowany promienial cały szczęściem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Maleńki mój…” – szepnęłam z uwielbieniem. Trwalismy w bliskości. Maleńki i Jego Maleńka.

***

20.01.2018
Leżeliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy mój i ja. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z promiennym uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego radośnie i tańczyłam w JEGO Ramionach. Wczoraj napisałam to co mi podsunął Umiłowany. Pomógł mi, wiem o tym, gdyż sama bym tego tekstu nie ulozyla. Teraz rzmyślałam o reakcji moich Dzieci na awarię bloga. Jedno Dziecko – informatyk walczył o odblokowanie bloga i odzyskanie plików z danymi. Ksiądz, mój Duchowy Syn polecal na Mszy naprawe bloga. Jeszcze inne Dziecko pocieszalo mnie jak umiało. Napisało, żebym się tak bardzo się ta awaria nie przejmowała. „że Pan Jezus jest z Tobą.” Odp że to oczywiste że ze mną jest.
A Jak mam się nie przejmować…. Ten blog jest dla mnie i nie tylko dla mnie ważny. I będę walczyła,
Umiłowany patrzył we mnie słodko.
„Jest dla Ciebie ważny, ale nie najważniejszy.”
„Oczywiście! Najważniejszy dla mnie jesteś TY! Najdroższy!”
Po chwili dodałam:
„Dla Ciebie gotowa jestem nawet stracić…”
Ukochany przerwał mi pocałunkiem.
„Stracic dla Mnie to zyskać, Maleńka.”
Uśmiechnełam się do Umiłowanego.
„Widzisz… po ludzku, po mojemu często to stracić…”
„A po Mojemu, zyskać.”
Uśmiechaliśmy się do siebie nawzajem.
„Niech więc będzie po TWOJEMU, Najdroższy!”
Umiłowany obsypał mnie pocałunkami… Słodkimi, czułymi… Nagle przerwał i szepnął:
„Ale notki dalej piszesz, Maleńka?”
„Tak, bo ufam Ci, że….”
Umiłowany znów przerwał całując mnie z czułością.
„Bardzo dobrze, Maleńka Moja. Bardzo dobrze!”
Tonęłam w Jego pocałunkach…
 
21.01.2018
Tańczylismy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Patrzyłam w Niego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo. Po całej Łące. Najdroższy mnie w tańcu prowadzil. W pewnej chwili szepnęłam wpatrzona w Niego:
„Najdroższy, tylko kiedy się coś straci wtedy juz wie się jakie to było ważne.”
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko, przenikliwie i z miłością.
„A gdybyś Mnie straciła, Maleńka Moja?” – słowa te powiedział niby z beztroska, ale jednocześnie z wielkim naciskiem:
Stanęłam przed Ukochanym jak wryta. Nagle poczułam jak w jednym momencie zaczyna mi brakować sił. Opadalam z sił, traciłam je.
„Umarłabym gdybym Cię straciła, Najdroż…” – szepnęłam ostatkiem sił. Już myślałam, że upadnę, nie miałam siły stać. Opadałam, osuwałam się… Kiedy nagle Umiłowany złapał mnie, wziął na ręce i dokądś niósł.
„Umrę gdy Cię stracę, Ukochany!!! Umrę!!! Umrę!!! Umrę!”- szeptałam jak w gorączce. Nie wiedziałam dokąd Najdroższy mnie niesie. Widziałam nad sobą pochylone Oblicze, pełne Miłości i wzruszenia.
„Nie pozwól, Najdroższy żebym kiedykolwiek Ciebie straciła! Proszę!!! Bo umrę!” – szeptałam.
A Umiłowany mnie niósł. I położył mnie… na kwiatowej kanapie. Zorientowałam się, że jestem w naszej altance, że ON mnie tutaj przyniósł. Leżałam więc na kwiatowej kanapie, Najdroższy ukląkł przy mnie. Miłość sama…
„Umrę gdy Cię stracę, Ukochany!!! Nie pozwól, Najdroższy żebym kiedykolwiek Ciebie straciła! Nie pozwól!!! Nie pozwól!!!”
Ukochany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I patrząc mi w oczy, wyszeptał:
„Nie pozwolę, Maleńka Moja!”
„Nie pozwól!!! Nie pozwól!!!”
„Nie pozwolę!”
„Nie pozwól!!! Nie poz…”
Najdroższy… pocałował mnie… wzruszony niezmiernie…
„Nie pozwolę, Najmilsza! Nie pozwolę. Bo by Mi SERCE pękło!”
Oblubieniec całował Swą Maleńką oblubienicę. A ona całowała Jego. Z miłością, wdzięcznością i oddaniem.
 
22.01.2018
Wisieliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy, Umiłowany mój i ja Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża… Spojrzeniem Miłości . Cierpial niezmiernie… Najdroższy mój, Maleńki mój… I ja cierpialam bardzo. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień. Nie było miejsca w moim ciele, które by mnie nie bolało. Jednak Umiłowany dodawal mi sił.
„Pięknie tańczysz, Maleńka Moja!”
„Cieszę się że Ci się podoba, Najdroższy! Pragnę pięknie tańczyć. Dla Ciebie!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z uwielbieniem.
„Pięknie tańczysz! Twój taniec wzlatuje aż przed Mój tron czyniąc cudna Ofiarę miłości!”
„Dziękuję Ukochany mój!”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I zaczął dotykać i całować moje cierpiące obolałe ciało. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Tańczyłam otulona pocałunkami Umiłowanego mojego.

***

17.01.2018
Byłam na Łące wśród ciepłego przyjaznego światła i kolorowych, pięknych kwiatów. Zdawało mi się, że dopiero tam weszłam. A jednocześnie byłam przekonana że byłam tam zawsze. Umiłowany stał w oddali. I gdy tylko mnie zobaczyl, rozłożył szeroko ręce, ramiona i rozpromienil się w uśmiechu. Pobiegłam do Niego z radością!
On objął mnie czule i pocałował.
„Tęskniłem, Maleńka Moja!”
„I Ja tęskniłam, Najdroższy…!”
Patrzylam w jaśniejące Oblicze Ukochanego i wiedziałam że nigdzie się stąd nie ruszalam, a jednak tęskniliśmy za sobą nawzajem. I ja i mój Najdroższy. Czy można być ze sobą bardzo blisko, a jednocześnie tęsknić za sobą…? Widać, tak. Tęsknic, żeby być jeszcze bliżej. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością. Uklękłam przed Nim i zaczęłam całować JEGO Rany. Jego Rany w stopach. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem, z czułością… Całowalam. Całowalam Jego SERCE… Ranę w SERCU. Całowalam… Całowalam Jego Rany w dłoniach Najdroższego. Całowalam z miłością. I podniosłam głowę. Najdroższy mój jasnial niezwykłym blaskiem… Szczęśliwy cały! Ujął moją twarz w Swe obie dłonie i mnie pocałowal. Słodko i czule. I zacząl całować moje obolałe ciało…. miejsca w moim ciele, które bolały. Mięśnie i stawy. Całowal z miłością i… uwielbieniem. A ze szczególną czcią całowal miejsce w moim ciele, które boli mnie najbardziej. Całowal… Całowal i moje serce, które tańczylo z miłości do Niego. Całowal… Objęłam Go, Najdroższego mojego delikatnie i przytuliłam do siebie. Potężnial. Obejmował mnie i przytulał do Siebie. Mocno tulil, mocno i delikatnie. Przylgnelam do Umiłowanego mojego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Zaczęliśmy tańczyć. Był to taniec inny niż wszystkie. Dziwny i bardzo piękny. Osobisty i intymny. Intymny do głębi… Najdroższy był jakby przezroczysty… Przejrzysty. I ja przezroczysta i przejrzysta… Najdroższy przenikal mnie niemal fizycznie. Przeniknal na wskroś! Widziałam w Nim Jego SERCE. I w sobie widziałam swoje serce. Tańczylismy bardzo. W milczeniu.. Ukochany wchodzil we mnie z wielką Miłością i delikatnością wielką. I ja wchodzilam w Umiłowanego mojego. Tańczylismy. SERCE przy sercu, Rana przy ranie. A ON, Najdroższy mój płonąl z Miłości do mnie…. Pochylil się i szepnął mi wprost do serca:
„Pragnę zawsze tak z Tobą tańczyć, Maleńka Moja!”
„I Ja pragnę, Najdroższy! I ja pragnę!”
Umiłowany chwycił mnie w Ramionach i zawirowal wokoło! I śmiał się radośnie, dźwięcznie i głośno! I ja się śmialam. Głośno i radośnie! Potem Ukochany położył mnie w kwiatach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I wciąż przezroczysty, przenikał mnie Sobą. Wciąż tańczyliśmy, zjednoczeni w Miłości i Cierpieniu.
 
18.01.2018
Leżałam na łożu Miłości, Krzyżu tańcząca bardzo leżałam Najdroższy mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z Miłością nie do opisania słowami. Jedną dłonią dotykał miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo. A drugą dłonią gładzil moje włosy i policzek.
„Boll Cię bardzo, Maleńka Moja…”
„Bardzo. Ale to nic. Tańcze. Martwię się jednak o tatę. Szaleją mi… Parę dni pod rząd nie zdążyam…. Tato musiał mnie wycierac, przebrać. Ciężko mu… Mama chora, ja chora. Tato opiekuje się nami obiema. A sam się rozchorowal. Martwię się….”
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwoscia ogromną.
” Nie martw się, Maleńka. Jesteście pod Moją szczególną opieką!”
” Dziękuję Ukochany!!!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA.
” Najdroższy mój! Ufam Ci!”
Pocałowal mnie a ja odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
 
19.01.2018
Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo, bardzo. W milczeniu. W Miłości. Najdroższy mój i ja. Cierpiąca i zmęczona bardzo. Najdroższy mój cierpiał ze mną . I tulil mnie do SERCA Swego. W mojej głowie kłębily się różne myśli. Nachodzily, tłoczyly. Myślałam co mogę zrobić w sprawie awarii bloga. Jak pomóc mojemu Przyjacielowi, który walczył o jego odblokowanie i naprawę. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. A we mnie trwała tzw „burza mózgu”. Spojrzałam w Najdroższego mojego. Patrzył we mnie jasnym i czystym spojrzeniem, w którym nie było wątpliwości. Patrzył we mnie z wielką Miłością i przenikliwie bardzo… I nagle jak błyskawica przemknela pewna myśl. Jasna i czysta. przegoniła ona wszystkie inne myśli. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie, pytająco. On z uśmiechem pokiwał twierdząco głową.
„Mam napisać do…??!!”
„Możesz, Maleńka.”
„Ale czy umiem…?”
„Jeśli chcesz pomóc, napisz. Ja Ci pomogę.”
„Dobrze.”
Najdroższy nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Wciąż tuli. I wciąż tańcujemy. Dziś nasz Piątek.